Ciemny Eden

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski sobota, 22 lutego 2014
ciemny eden, okładka

„Ciemny Eden” to kolejna książka z serii "Uczta Wyobraźni", a także następna, która w naszym kraju musi zmierzyć się z dużymi oczekiwaniami czytelników, świadomych tego, że została uhonorowana prestiżową nagrodą. Tytuł najlepszej powieści science fiction 2013 roku powinien być przecież obietnicą niezwykłej zawartości. Czy sprawdza się to w przypadku dzieła Chrisa Becketta? Mimo że podróż po Edenie czasami rozczarowuje, to pod względem niezwykłości góruje nad wieloma innymi. Nie dziwi więc, że powieść dołączyła do "Uczty Wyobraźni". Już pierwsze zetknięcie z nią w udostępnionym przez wydawnictwo fragmencie pokazuje jej zmysłowość, szczególnie jeśli chodzi o świat.

„Ciemny Eden” należy do gatunku science fiction, lecz w przeciwieństwie do wielu przedstawicieli tej odmiany fantastyki, nie zagłębia się w opisy nowych technologii, często niezrozumiałych dla przeciętnego czytelnika. Nie jest to więc książka pokroju „ŚlepowidzeniaPetera Wattsa. Prawdę mówiąc, trudno mi wskazać konkretną pozycję, do której można porównać dzieło Chrisa Becketta.

To opowieść o potomkach ludzi, którzy znaleźli się na obcej planecie, bezbronni i samotni, czekający na pomoc z Ziemi. Wypatrywany ratunek jednak nie nadszedł – po rozbitków nie przyleciał żaden statek, który zabrałby ich do rodzin i przyjaciół, gdzie następnie ze śmiechem wspominaliby swoje przeżycia. Skupili się więc na przetrwaniu i uczynieniu z Edenu miejsca zdolnego do zamieszkania. Trójka z nich z powrotem wybrała się na Ziemię, mimo że szanse na powodzenie były niewielkie. Mieli sprowadzić pomoc, ale nawet jeśli po drodze by zginęli, istniało spore prawdopodobieństwo, że ich szczątki zostaną znalezione i w ten sposób uratują tę dwójkę, która została. Ponad sto lat później z tej pary narodziło się liczące około pięciuset osób społeczeństwo, zwące się Rodziną.

To tylko powierzchowne przedstawienie historii rozbitków; w „Ciemnym Edenie” napotkacie więcej interesujących detali i wątków, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie i w każdą Rocznicę opowiadane po raz kolejny dla uczczenia tamtych wydarzeń oraz ludzi, od których przecież pochodzi każdy mieszkający na Edenie człowiek. Świat to największa siła tej książki. Chris Beckett nie tylko zadbał o jej część historyczną, bogatą w wiele ciekawych szczegółów, lecz także postarał się, aby sam wygląd planety budził w czytelniku tęsknotę za nieznanym. Na Edenie żyją inne zwierzęta, panują inne zwyczaje, rośnie inna roślinność. Cała jego odmienność fascynuje, a dodatkowo pojawia się wiele tajemnic, które tylko czekają na swoje ujawnienie. Jednak jak do tej pory nikt nie próbował ich odkryć. Ludzie żyją w jednym miejscu, bojąc się zbyt daleko odejść od kamiennego kręgu, gdzie według nich przybędzie pomoc z Ziemi. Dopiero główny bohater powieści, John Czerwoniuch, postanawia odpowiedzieć przynajmniej na część z dręczących nas pytań.

Wiele szczegółów świata zachwyca. Sposób obchodzenia Rocznicy, przeinaczenie rzeczy, a nawet postaci z Ziemi (lewizory, auta, Jezus Żyt, Hitler), wygląd Edenu oraz to, jak postrzegane są tam niektóre sprawy – przykładowo, propozycja seksu od nieznanej i starszej kobiety jest czymś zupełnie normalnym, jak również to, że niewiele dzieci zna tożsamość swoich ojców. Jednocześnie z zainteresowaniem śledzi się losy bohatera, który złamał prawa Edenu, porzucił dawne zwyczaje i wyruszył na Śnieżne Ciemno w poszukiwaniu nowego miejsca zamieszkania.

ciemny eden

Fabuła skupia się głównie na przetrwaniu na obcej planecie oraz kształtowaniu się społeczeństwa, które jeszcze nie zna pojęcia morderstwa czy gwałtu i nie odkryło wielu wynalazków dzisiejszych czasów, przez co jest bardzo zacofane. Książka jest także pewnego rodzaju przedstawieniem ludzkiej natury, która pomimo odmiennych warunków życia pozostaje taka sama. Mimo że początkowo wizja edeńskiej cywilizacji może wydawać się nieco idylliczna, to jednak z czasem zauważamy jej kolejne wady – gorsze traktowanie ludzi z ułomnościami, rosnące podziały, przykładanie zbyt dużej wagi do tradycji, przypadki coraz bardziej widocznego okrucieństwa lub zazdrości, a nawet oddawanie czci zwykłemu człowiekowi. Całość zyskuje także na tym, że rozdziały podzielono na postacie oraz zastosowano narrację pierwszoosobową, dzięki czemu czytelnikowi dane jest poznać różne opinie oraz poglądy. Z drugiej jednak strony, działa to negatywnie na postrzeganie bohatera, ponieważ wiele osób podejmuje się ostrej, nieco irytującej krytyki jego działań i charakteru.

Wadą „Ciemnego Edenu” może być także niepatetyczna fabuła. Tak, to opowieść o kimś, kto przeprowadza małą rewolucję, lecz wydaje się ona jak najbardziej naturalna. Nie ma więc niezwykłej podniosłości wydarzeń, a tylko jedna odkryta tajemnica może pretendować do miana wielkiej. Brakuje również ciekawych i zaskakujących zwrotów akcji – historia jest w dużej mierze przewidywalna, często też skupia się – jak już wspominałem – na przetrwaniu. Nie dziwią więc fragmenty o wędrówce bohaterów w zimnie, spotkaniach z niebezpiecznymi zwierzętami czy poszukiwaniach ciepłego miejsca na spanie oraz pożywienia. Ale w tym niesamowitym świecie nie dzieją się jednak niesamowite rzeczy. Latająca małpa nie powie nagle „cześć!” i nie zmieni kogoś w żabę. Szkoda, bo na odkrycie czegoś takiego właśnie liczyłem. Eden jest inny od Ziemi, lecz równocześnie do niej bardzo podobny, ponieważ nie próbuje naruszyć podstawowych zasad rządzących światem. Nie poznamy w nim rozwiniętej cywilizacji kosmitów, nie znajdziemy magii ani przerażających, alienowych stworzeń, które mogłyby skutecznie zdziesiątkować społeczeństwo rozbitków.

„Ciemny Eden” to jedna z lepszych książek fantastycznych. Chociaż brakuje mu wciągającej i zaskakującej fabuły, która by zaangażowała emocjonalnie czytelnika w rozwój wydarzeń, to posiada ciekawy i niezwykły świat, którego odkrywanie sprawia wiele przyjemności. Historia, mimo wszystko, jest całkiem niezła i oparta została na solidnych fundamentach walki o przetrwanie. Dodając do tego jeszcze interesujące przedstawienie ludzkiej natury oraz wiarygodne sprezentowanie kolejnych losów rozbitków, obok dzieła Chrisa Becketta nie można przejść obojętnie. Nowa pozycja Uczty Wyobraźni to powieść bardzo dobra; zwiedzenie Edenu, pomimo niewielkiej objętości książki, to znakomity pomysł na spędzenie wolnego czasu.

Dziękujemy wydawnictwu MAG za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8  
Ocena użytkowników 8 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Lionel · sobota, 22 lutego 2014, 15:25
0
Takie science-fiction bez science, to nawet ciekawe. Lubię takie mało rozbudowane, skromne klimaty. Bez nadmiernego męczenia detalami i niepotrzebnymi wstawkami.
mkasiaz · czwartek, 27 lutego 2014, 13:20
0
czytalam recenzje i jestem zadowolona...ksiazka na pewno wciagajaca! czekam na wyjscie!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...