dziki_zachód

Batman. Ostatni Rycerz na Ziemi

2 minuty czytania

batman. ostatni rycerz na ziemi

Scott Snyder i Greg Capullo stworzyli razem niejeden komiks z Batmanem, lecz to właśnie będący przedmiotem recenzji "Ostatni Rycerz na Ziemi" promowany jest jako ukoronowanie ich długiej współpracy.

Komiks zabiera nas dwadzieścia lat w przyszłość. Młody Bruce Wayne budzi się w Azylu Arkham i prędko dowiaduje się, że prawdopodobnie nigdy nie był Mrocznym Rycerzem, a świat wokół zmienił się nie do poznania i przypomina postapokaliptyczne wizje. Aby wyjaśnić zagadki przeszłości, Batman wyrusza w długą podróż, w której towarzyszy mu… gadająca głowa Jokera zamknięta w słoju.

Chociaż powyższy opis do najdłuższych nie należy, to w pewnym stopniu oddaje to, że Snyder nie był skrępowany żadnymi więzami. Od pierwszych chwil funduje nam szalone koncepcje i piętrzy kwestie domagające się wyjaśnienia, intryguje czytelnika i wciąga w historię o zniszczonym świecie, po którym wędrują Batman i głowa Jokera. Autor bawi się uniwersum DC, żongluje motywami i postaciami, dodaje własne – czasem mocne, czasem tylko dziwne – pomysły, dzięki czemu początek z łatwością mnie wciągnął.

Schody zaczynają się mniej więcej w jednej trzeciej tomu, kiedy poznajemy więcej szczegółów o przyczynach zniszczenia Ziemi i faktycznym antagoniście Mrocznego Rycerza. Nieskrępowana opowieść zaczyna zjadać własny ogon, Snyder odsłania karty, coraz bardziej miesza w fabule i nie zważa na utrzymanie wewnętrznej logiki. Historia rozgałęzia się w najlepsze, lecz w końcówce twórca zdaje się już nad nią nie panować. Niby finał spina najważniejsze wątki, jednak też dobitnie pokazuje, że scenarzysta chciał ugryźć za wiele tematów w jednym komiksie. Świadczy o tym prześlizgiwanie się Snydera po głównej linii fabularnej – niby wraz z Batmanem ciągle dowiadujemy się nowych rzeczy, tyle że podano to bardziej w formie ekspozycji niż faktycznego rozwiązywania zagadek.

batman. ostatni rycerz na ziemibatman. ostatni rycerz na ziemi

Graficznie jest już dużo równiej. Greg Capullo to kawał porządnego rysownika i jak zawsze dostarczył solidnych, a kiedy potrzeba dynamicznych, rysunków. Swoje zrobili też koloryści, Flo Plascencia i Paul Mounts, dzięki którym spustoszony świat widzimy w różnych barwach.

Odkładając na półkę "Ostatniego Rycerza na Ziemi" krążyła mi po głowie myśl, że scenarzyście zabrakło redaktora, który w pewnej chwili nacisnąłby przycisk "stop". W konsekwencji "ukoronowanie współpracy Snydera i Capullo" to zlepek nieszablonowych pomysłów, jakie wprawdzie warto poznać, lecz przed lekturą lepiej wyzbyć się nadmiernych oczekiwań, co do jakości ich połączenia.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
6
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...