riese

Zęby

zęby

Słyszeliście kiedyś o vaginie dentacie? To mityczny symbol ukuty z męskich lęków przed kobietami. Ta łacińska nazwa nie oznacza niczego innego, jak uzębioną pochwę, mającą według rdzennych Amerykanów odgryzać penisy tym, którzy naruszą świętość kobiecej waginy. Przerażające, prawda? Nic dziwnego, że w dzisiejszych czasach jest to nieco zakurzony symbol. Próbował przywrócić go do łask Mitchell Lichtenstein w filmie z 2008 roku, zatytułowanym po prostu “Zęby”.

Dawn wydaje się zwykłą nastolatką, mieszkającą na typowych amerykańskich przedmieściach. Jej życie jest małym koszmarem, jak wszystkich jej rówieśników dokonujących nietypowych wyborów życiowych. Tą decyzją było zachowanie dziewictwa aż do ślubu z ukochanym mężczyzną. Dziewczyna aktywnie udziela się w stowarzyszeniu, a do zachowania czystości stara się także namawiać innych. Pokus jest jednak wiele, szczególnie kiedy w szkole pojawia się nowy uczeń Tobey, który od razu zwraca uwagę na Dawn. I kiedy w bajecznym otoczeniu wodospadu staje się zbyt natarczywy oraz daje się zbyt ponieść swoim żądzom w próbie gwałtu na nastolatce, dostaje śmiertelną nauczkę. Tak też rozpoczyna się całkiem nowy koszmar Dawn oraz podróż ku nowej tożsamości.

O kontrowersyjności głównego pomysłu w “Zębach” rozpisuje się niemal każdy. I nic dziwnego, bowiem wagina jest u nas tematem zakazanym. Chociaż każdy wie, jak wygląda oraz “do czego służy”, to, wierzcie mi, nawet wśród kobiet wypowiedzenie “tego słowa” wywoływało jeszcze do niedawna niezręczne zakłopotanie. Jej stopniowe “wyzwalanie” możemy zatem nazwać znakiem naszych czasów. Jest to w dużej mierze zasługa feminizmu, ruchów skupiających się na promowaniu kobiecej seksualności oraz powolnego rekonstruowania kobiecej mitologii. Można zatem powiedzieć, że gdyby film Lichtensteina wyszedł dzisiaj, pewnie stałby się dużo bardziej popularny niż 7 lat temu.

zęby zęby

Prawdę powiedziawszy poza kontrowersyjnym tematem “Zęby” nie mają zbyt wiele do zaoferowania. To niewielki film o równie marnym budżecie. Załoga aktorska spisała się nawet przyzwoicie, a wykonanie nie razi tandetnością. Ciągle ma się jednak wrażenie, że czegoś w nim brakuje. Może to kwestia pewnej chaotyczności w fabule? Opiera się ona w głównej mierze na przeskakiwaniu od kolesia do kolesia w gorączkowych próbach odnalezienia odpowiedzi na targające Dawn pytania. A kiedy wreszcie wszystko zaczyna się układać, docieramy do końca filmu. Jest wiele wątków, które można by pociągnąć dalej i fabularnie nieco rozwinąć produkcję. Przez pewien czas byłam przekonana, że to jedynie początek jakiejś dłuższej historii. Miałam nadzieję, że powstaną chociaż “Zęby 2: Zemsta po latach” albo coś w tym stylu.

Nie spodziewajcie się też niesamowitej ilości seksu czy nagości, więcej znajdziecie w “Zębach” krwi i… odgryzionych kawałków ciała. Sceny seksu są w dużej mierze takie, jak wygląda większość aktów seksualnych nastolatków – pospieszne i chaotyczne. A w większości przypadków zakończone czymś o wiele straszniejszym niż niechciana ciąża przed skończeniem szkoły.

zęby

Film ma jednak dużo większą nośność – pod kątem symbolicznym. Chociaż reżyser starał się uzasadnić przypadłość Dawn, pokazując nam co i rusz w tle ogromne kominy elektrowni atomowej, to nie chodzi tu o anatomiczną dokładność i wszelką zgodność z faktami, ale właśnie o symboliczny zamach na świętego penisa. Nie mogłam się też oprzeć wrażeniu, że to nie wszystkie poszkodowane penisy są głównym bohaterem filmu, ale właśnie przypomnienie o pewnej świętości kobiecych genitaliów. Szczególnie znamienne są tu dwie sceny: u ginekologa oraz w garażu Ryana (to ten dziwny koleś, który od początku próbuje poderwać Dawn). Podobnie też nie jest najważniejsze to, kiedy wagina Dawn jest niebezpieczna, jednak właśnie to, kiedy nie jest.

zębyzęby

“Zęby” są małym horrorem, który świetnie realizuje się w przeznaczonym budżecie (nieco ponad 2 miliony). Dzisiaj większy budżet można zebrać za pomocą Kickstartera, jednak mam ogromne wątpliwości, czy większy rozmach nie popsułby minimalistycznego uroku produkcji. Dużo większym horrorem jest to, co dzieje się w męskich umysłach podczas jego oglądania (a także, jak wspomniałam, jego symboliczny wydźwięk), niż to, co właściwie opowiada nam film. Dlatego szczególnie polecam oglądanie go w męskim towarzystwie (chyba że jesteście akurat mężczyzną, wtedy chyba lepiej go wam będzie znieść w samotności). Jakaś stara, mądra kobieta z dawnych czasów powiedziałaby pewnie, że tylko ten, który nie boi się utraty swojej fizycznej męskości, jest w istocie męskim mężczyzną.

Ocena Game Exe
6,5
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

0
·
O matko, nadal pamiętam, jak to oglądałem to ze znajomymi xD. Nadal wspominamy niektóre sceny ze śmiechem. Ginekolog był mistrzowski.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...