Wezwanie

"Forgotten Realms" już dawno stało się marką samą w sobie, a przez lata system "Zapomnianych Krain" zyskał licznych fanów. Nic zatem dziwnego, że z czasem powstała cała seria książek osadzona w tych realiach. Jako miłośniczka Faerunu, długo zalegałam z ich znajomością. Gdzieś w pamięci słabo majaczył mi się polecany kiedyś przez kogoś cykl "Powrót Arcymagów". Aż zapytałam siebie, czemu nie? Szkoda tylko, że nikt mnie nie uprzedził o natężeniu elfów.

"Wezwanie", pierwszy tom wspomnianego cyklu, skupia się wokół postaci Galaerona – dowódcy oddziału Straży Grobowcowej. Młody elf podczas standardowego patrolu napotyka "rabusiów", którzy niespodziewanie dla wszystkich zachwieją losami całego Torilu, uwalniając – zupełnie przypadkiem – pradawne, potężne zło (ironia zamierzona). Na szczęście, wzięci w pierwszej chwili za przeciwników, "rabusie grobów" okazują się cennymi sprzymierzeńcami w walce z kolcogonami. Pojawia się też wielu sztandarowych bohaterów "Zapomnianych Krain" z Elminsterem i jego fajkowym zielem, Khelbenem Arunsunem oraz Laeral Silverhand na czele.

Fabuła, jak przystało na heroic fantasy, nie prezentuje wysokiego poziomu, skupiając się oczywiście na "epickości" bohaterów uzbrojonych w śmiercionośne miecze oraz potężną magię. Nikt nie spodziewa się po nich zawiłych intryg czy zaskakujących zwrotów akcji. Jednak autor nie popisał się tu z nieco innego powodu – chociaż w głównym wątku fabuła wydaje się nieskomplikowana, poszczególne epizody, jak i opisy są w niej bardzo chaotyczne, w dodatku czasami działania bohaterów wydają się nielogiczne. Ponadto, wszystko momentami sprawia wrażenie historii niezbyt wprawnie klejonej przezroczystą taśmą. Ze zdziwieniem czytałam w niektórych recenzjach o mieczu zamieniającym się w topór i niewyjaśnionym znikaniu wojowników – skupiona na próbach zrozumienia, co autor chciał opisać, zwyczajnie nie zwróciłam na to uwagi. Być może swoją rolę odegrał tu również fakt, iż książka jest przesycona akcją.

Zrewanżować to mogą poniekąd postaci, chociaż niektórym mogą wydać się szablonowe. Ja osobiście szablon, według którego stworzono Valę, bardzo lubię. Podobnie zresztą szybko polubiłam zadziorną wojowniczkę. Ciekawa wydawała się też postać Melegaunta, chociaż momentami pisarz za bardzo podkreślał migający nad nim napis "SKRYWAM BARDZO SEKRETNY SEKRET, KTÓRY ZASKOCZY WSZYSTKICH". Galaeron natomiast zgrabnie reprezentował swoją rasę, jako jej typowy przedstawiciel. A dzięki przemycanym w opisach informacjom na temat kultury elfów, stał się ciekawym źródłem wiedzy. Cała zresztą Evereska – ostatnia przystań elfów – została opisana interesująco i nawet wciągająco. Gdyby to nie zniszczyło mojego wizerunku, przyznałabym, że aż żal, że tak szybko główne wydarzenia przeniosły się poza nią.

Nie popisał się również polski przekład oraz wydawca. Pierwszym i najzabawniejszym bublem tłumaczeniowym będą chyba "magowie polni" z Cormyru. Naprawdę przez chwilę nie mogłam się opanować, najpierw przez próbę odnalezienia w pamięci takiej jednostki, później przez śmiech. Na moment też wyobraźnia podsunęła mi obraz swoistego maga radośnie brykającego pośród łąk i naturalnie zbierającego zioła. Było też kilka innych mniejszych kwiatków w przekładzie, a także tych interpunkcyjnych i składniowych.

Klimat niewybrednym osobom może kojarzyć się nieco z sagą "Baldur's Gate", jednak na mnie opisy potężnego zła i całej brutalności nie zrobiły wrażenia. Nie wystarczy napisać, że komuś odleciała ręka, żeby czytelnikowi zebrało się na mdłości. A przynajmniej nie takiemu jak ja. Ale to już zupełnie inna kwestia. Innymi słowy, w opisach brakowało mi pewnego rozmachu i barw.

Książka jest zdecydowanie obowiązkowa dla wszystkich fanów "Zapomnianych Krain", a w szczególności Pomroku. Ale zdecydowanie nie polecam jej jako pierwszej lektury z logo "Forgotten Realms" – zbyt duże ryzyko zniechęcenia, a przecież cykl ma wielu znacznie ciekawszych autorów. Na szczęście pozycja nie jest zbyt długa i przy odrobinie samozaparcia można przez nią szybko przebrnąć, wyciągając najciekawsze informacje, historie oraz motywy. Później o niej najlepiej zapomnieć i nigdy więcej nie wracać. Szkoda czasu.

Ocena Game Exe
4
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...