dziki_lad

Fragment książki

2 minuty czytania

Po chwili w apartamencie rozległ się dzwonek telefonu. Czechowicz podniósł słuchawkę, w duchu przygotowując się do dalszej walki o prawa konsumenta.

– Już po ciebie idę! – zadeklarował ktoś ochryple i, nie czekając na odpowiedź, przerwał połączenie. Jednocześnie, jak ucięte nożem, w apartamencie zgasły wszystkie światła. Cezary, nie znając rozkładu pomieszczeń, postanowił, że poczeka w fotelu, aż ktoś z obsługi naprawi usterkę. Wkrótce od strony klatki schodowej dał się słyszeć cichutki chrobot, jakby ktoś drapał po ścianie czymś ostrym.

– Może to niewidomy? – dywagował prezes. Jednak, po głębszym zastanowieniu, uznał ten pomysł za niedorzeczny. Ale skoro nie niewidomy, to kto?

Drażniący dźwięk stawał się coraz głośniejszy, a jego źródło zbliżało się. Na krótko zapanowała cisza, po czym głos ze słuchawki zanucił:

Jeszcze chwilka, jeszcze momencik,
a rzeźnik toporeczkiem młynka zakręci.

Toporek!

Cezary Czechowicz zamarł ze zgrozy. Na ekranie wyobraźni ujrzał połamane palce, zmiażdżoną twarz, pocięty na kawałki tułów i owinięte wokół żyrandola jelita.

Tymczasem amator ludowych pieśni skończył piosenkę.

„Uciekaj! Uciekaj!” – ostrzegał Cezarego instynkt samozachowawczy. Ale na ucieczkę było już za późno. Coś stuknęło i drzwi otwarły się. W przestrzeni między ich krawędzią a futryną pojawiło się podświetlone od dołu trupioblade oblicze. Odziana na czarno postać uzbrojona była w tasak, jakiego nie powstydziłby się mistrz gildii katów.

– Nieeee! Nie zabijaj! – poprosił Czechowicz, padając przed oprawcą na kolana.

Nagle zapaliły się wszystkie światła i do pokoju – jeden za drugim – w wesołych podskokach wbiegli pracownicy zarządzanej przez Cezarego firmy. Pląsając wokół zaskoczonego prezesa, skandowali:

– Nie-spo-dzian-ka! Nie-spo-dzian-ka!

– Boże, co za ulga... – westchnął, ocierając pot z czoła. – Nieźle mnie wystraszyliście tym przyjęciem...

– Jakim, kurwa, przyjęciem?! – wrzasnęła asystentka Frania, wymierzając mu siarczysty policzek.

Prezes z impetem klapnął na podłogę.

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Wczytywanie...