szczury_wroclawia_kraty

Tron z czaszek, tom 1

Kacper "Kacpero" Piasecki wtorek, 2 sierpnia 2016
okładka, tron z czaszek

Peter V. Brett jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych pisarzy gatunku fantasy. Jego Cykl demoniczny jest świetnym przykładem dobrze napisanej literatury i pierwsza księga "Tronu z czaszek" to kolejny wspaniały okaz jego twórczości.

Dzień należy do ludzi, noc do demonów. Gdy ludzie decydują się odzyskać to, co ongiś należało do nich, władcy podziemi postanawiają nagiąć niepokorne istoty, które uważają za bydło. Tylko dwóch mężów może stawić im czoła, lecz ci tajemniczo znikają... To zaś oznacza na pewno jedną rzecz – walkę o władzę i rozlew krwi.

Kiedy Arlen i Jardir przepadają w przepaści podczas domin sharum, wszyscy są przerażeni. Sytuacja staje się jeszcze bardziej zagmatwana, gdy nigdzie nie można odnaleźć ich ciał. Jedyna osoba, która wydaje się coś wiedzieć, nie chce nic mówić i sama niedługo później odchodzi. Zaginięcie Shar’Dama’Ka stawia Krasjan przed wizją wojny domowej. Synowie Jardira bez wyjątku są żądni władzy i nie zawahają się przed pozabijaniem siebie nawzajem. Jedynie Abban i Inevera są w stanie powstrzymać rozlew krwi. Ale czy ich zdolności wystarczą, by wziąć w karby zdziczałych Sharum i fanatycznych dama, czy też ograniczenia wynikające z ich płci i kast okażą się zbyt wielkie?

W tym czasie Zakątek nadal stara się rosnąć w siłę. Kolejne projekty, eksperymenty i plany dają Leeshy i Rojerowi coraz więcej możliwości, jednak istnieje duże ryzyko, że efekty mogą obrócić się przeciw nim. Ponadto wojna w blasku dnia wciąż wisi nad nimi niczym burzowa chmura, a skrywane przez nich sekrety mogą się okazać zabójcze... Tymczasem demony nie śpią i szykują się do wprowadzenia w życie własnego planu.

Pierwsza księga "Tronu z czaszek" jako kolejna część Cyklu demonicznego staje na wysokości zadania, jakie przed tym dziełem postawiono. Historia przedstawiana oczami kilku postaci o różnych doświadczeniach i światopoglądach doskonale splata się w całość i stwarza dobrze skonstruowaną wizję świata, który świetnie wciąga czytelnika. Kolejnym znanym aspektem twórczości Bretta jest część retrospektywna, znana nam ze wszystkich poprzednich części sagi o otchłańcach. Można śmiało powiedzieć, że i tutaj spełnia pokładane w niej oczekiwania. W tym wypadku możemy zerknąć na początki Ashii – siostrzenicy Jardira, która w wyniku kaprysu zyskuje znaczne umiejętności, a mimo to jest przez większość traktowana jak popychadło. Jej sytuacji nie poprawia brat, żywiący do niej nienawiść tylko za to, że wypełnia rolę, którą sam jej wyznaczył. Perypetie Ashii dają doskonałą okazję do lepszego poznania relacji międzyludzkich w krasjańskiej rodzinie panującej – filarze, który spaja Krasję w jeden organizm, mimo tego, że jest mocno przeżarty przez wzajemną pogardę i rywalizację.

tron z czaszek

Innym czynnikiem, dzięki któremu ta część należy do tych lepszych w cyklu, jest bardziej równomierny podział fabuły. Akcja dzieli się na trzy wątki o zrównoważonej długości, a poszczególni bohaterowie pojawiają się regularnie i mają swój własny światopogląd. Fanów pseudofilozofowania bez wątpienia zainteresują fragmenty, w których dochodzi do konfrontacji różnych wizji świata. Pozwalają zarówno lepiej zrozumieć charakter i psychikę postaci, wnosząc przy tym wiele koncepcji oraz przemyśleń, na których często opieramy nasze decyzje w codziennym świecie. Przyjemnym dodatkiem jest również słowniczek języka krasjańkiego, pozwalający na rozstrzygnięcie wszelkich nieścisłości, które mogły wyniknąć z użycia niezrozumiałych zwrotów.

Pierwsze spotkanie z historią spisaną przez Bretta zostało mi zepsute przez wyjątkowo krótki czas, który mogłem spędzić nad lekturą. Kiedy jednak byłem w stanie przysiąść nad książką dłużej, zupełnie utonąłem. Od tamtej chwili zostałem gorącym wielbicielem serii. Kiedy pierwsza księga "Tronu z czaszek" pokazała się na półce w księgarni, nie musiałem długo się namyślać, po prostu ją wziąłem. Mogę śmiało powiedzieć, że nie mam czego żałować. Wszelkie niedociągnięcia, które mogliśmy znaleźć w poprzednich częściach, są starannie poprawiane. Fabuła jest płynna, wciągająca i dobrze zbalansowana. Historia po prostu wciąga od pierwszej strony. Nim ktokolwiek się zorientuje, księga już się kończy, a za oknem panuje ciemna noc.

Świetna książka, którą bez wahania powinien przejrzeć zarówno każdy fan serii, jak i osoby mieniące się wielbicielami opowieści fantasy. Uważam ją za pozycją idealną do przyjemnego spędzenia popołudnia lub też na prezent z jakiejś okazji.

Ocena Game Exe 8,5  
Ocena użytkowników 7,67 Średnia z 6 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Niblla · wtorek, 2 sierpnia 2016, 20:45
0
Nie denerwuje cię podział książki na 2 części? Mnie to strasznie drażni gdy fabuła mi się tak urywa nagle.
Kacpero · środa, 3 sierpnia 2016, 08:37
0
Wiesz, można chyba stwierdzić, że tak ma być. Zawsze gdy dochodzi do jakiegoś podziału na części musi być on trochę irytujący, byśmy chcieli dowiedzieć się co będzie dalej. Jeśli tak nie jest, to albo podział jest słaby, albo fabuła wykazuje oznaki zanudzania.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...