Torment: Tides of Numenera i niespełnione obietnice inXile

Kto daje i zabiera…

Jak widać inXile łatwo przychodziły obietnice, ale gdy przyszło do spełniania niektórych z nich – cóż, wystarczy napisać, że chłopcy i dziewczęta polegli w heroicznym boju, co zaowocowało tym, że kilku z szumnie zapowiadanych elementów produkcji nie uświadczymy w ostatecznej wersji gry. Gorzej, że odkryli to sami gracze i twórcy teraz starają się wywietrzyć smród, jaki powstał.

torment: tides of numenera

„Zostaliśmy zmuszeni do wycięcia części zawartości i podjęcia niełatwych decyzji opartych o długość testowania, budżetowania oraz planowania. Część z pierwotnych założeń zwyczajnie nie wypaliła i wymusiłaby na nas poświęcenie ważniejszych, naszym zdaniem, aspektów. Prace nad grą nigdy nie należą do łatwych ścieżek i rzadko się zdarza, aby pierwotna wizja była absolutnie zgodna z tym, co widzimy w ostatecznej wersji projektu” – tłumacz Colin McComb, dyrektor kreatywny studia inXile.

Do niszczarki trafiło między innymi trzech dodatkowych towarzyszy, którzy mieli dołączyć do naszej misji – miało być ich dziewięciu, finalnie będzie sześciu. Do naszych przygód nie przyłączy się Toy (czyli świadoma i myśląca galareta), Riastrad oraz trzeci druh, będący premią za odblokowanie progu trzech milionów dolarów. Studio tłumaczy ten ruch tym, że zdecydowało się ono poświęcić więcej czasu pozostałej szóstce, tworząc dla nich dodatkowe dialogi, interakcje oraz zadania poboczne.

Usunięto również system rzemiosła, w tym tworzenia nietypowych magicznych artefaktów. inXile przyznaje, że pracowało nad tym elementem rozgrywki, ale z czasem zaczął on zbytnio przypominać to, co widzimy w praktycznie każdej grze typu MMO – nie pasowało więc to do ogólnego klimatu i koncepcji produkcji. Modyfikacji uległa również lokacja Oasis – w pierwszym zamyśle miało to być olbrzymie miasto, lecz w ostatecznym rysie skończyło się na niewielkiej wiosce. W grze nie znajdziemy także specjalnej encyklopedii, która dzieliłaby się z nami smaczkami oraz tajemnicami związanymi ze światem Numenery.

„Powinniśmy poinformować wcześniej o cięciach. Od razu, gdy tylko do nich doszło. Niestety, byliśmy zajęci ostatecznym dopracowaniem gry i zapomnieliśmy poinformować, dlaczego te zmiany okazały się tak bardzo konieczne. Szczerze przepraszamy wszystkich wspierających za brak komunikacji z naszej strony” – kaja się McComb. Twórca wie jednak, że zachowano się po świńsku, więc zdecydowano się na małą rekompensatę dla wszystkich tych, którzy wsparli zbiórkę swoimi pieniędzmi – „Jesteśmy niewyobrażalnie wdzięczni graczom, którzy nam zaufali, bo dzięki nim doszliśmy tak daleko. Rozważamy różne pomysły i szukamy sposobów na umieszczenie treści, z którą nie zdążyliśmy na dzień premiery. Obiecujemy też, że wszyscy nasi fundatorzy mogą liczyć, że każdy dodatek czy rozszerzenie dostaną za darmo, bez konieczności uiszczania dodatkowych opłat”.

Odważna deklaracja.

Komentarze

0
·
Ristard był żywą zbroją stworzoną z płynnego metalu, w której była zaklęta dusza jego ukochanej. Szkoda bo to ciekawszy koncept niż wszysycy inni towarzysze razem wzięci. Trzecim towarzyszem miało być widmo naszego przeszłego ja. Wciąż występuje w grze, można je spotkać w Labiryncie Odrzuconego, ale robi tylko za chodzącą encyklopedię.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...