Świat finansjery

2 minuty czytania

Terry Pratchett to pisarz, którego prawdziwym fanom fantastyki przedstawiać nie trzeba. Od lat należy on do najpoczytniejszych twórców fantasy, a charakterystyczny humor i ironiczne spojrzenie na świat zjednały mu rzesze wiernych zwolenników, jeżeli nie wyznawców. Książki jego autorstwa niezmiennie plasują się na szczytach list bestsellerów. Tak też stało się z najmłodszym dziełem Pratchetta wydanym na polskim rynku – „Światem finansjery”.

Jest to druga z trzech zaplanowanych powieści, opowiadających historię mistrza oszustwa Alberta Spanglera, szerzej znanego jako Moist von Lipwig. O jego oszałamiającym awansie z poziomu stryczka na stanowisko Naczelnego Poczmistrza Ankh-Morpork można było przeczytać w „Piekle pocztowym”. Ten niewątpliwy sukces wciąga Lipwiga w pułapkę komitetów, protokołów i harmonogramów, czyli, mówiąc po ludzku – nudy. Stan ten nie może jednak trwać długo – nie, kiedy Patrycjuszem jest lord Vetinari. Dzięki niemu Moist, oczywiście z własnej i nieprzymuszonej woli, zostaje zarządcą Królewskiej Mennicy. Nuda omija to miejsce szerokim łukiem. Główny kasjer skrywa ponurą tajemnicę, w piwnicy czai się Igor, a prezes banku żąda częstych spacerów i gumowych zabawek.

Lipwig, dzielący swój czas między próby zrozumienia całego wyżej wymienionego galimatiasu, a zreformowanie systemu płatniczego miasta (co nie jest łatwe, biorąc pod uwagę konserwatywne poglądy większości mieszkańców), musi stawić czoła wielu przeciwnościom losu, takim jak bezwzględna rodzina Lavishów, czyli współwłaścicieli banku, fotoreporterzy, Straż Miejska czy zwykła ludzka głupota. A kiedy łotrzykowska przeszłość Moista daje o sobie znać, a do Ankh-Morpork wraca jego narzeczona, Adora Belle Dearheart, robi się naprawdę ciekawie...

Główny wątek opowieści przypomina historię z "Piekła Pocztowego" – Moist musi uratować kolejną niesprawnie działającą instytucję społeczną. „Świat finansjery” wydaje się być przez to książką pozbawioną świeżości, charakteryzującej poprzedniczkę. Akcja rozwija się dość powoli, dochodząc spokojnie do punktu kulminacyjnego wyjaśniającego wszystkie zawiłości fabuły i szczęśliwego zakończenia. Powieść jest dużo mniej poważna niż „Piekło pocztowe”. O ile ta ostatnia książka skłania miejscami do przemyśleń, to „Świat finansjery” stawia głównie na rozrywkę i rozbawienie czytelnika. Absurdalny humor autora, tak typowy dla Świata Dysku, to prawdziwy majstersztyk. W trakcie lektury „Świata finansjery” nieraz można wybuchnąć śmiechem zahaczającym o łzy.

Jak w każdej swojej książce, tak i tutaj Pratchett wykorzystuje wykreowaną przez siebie historię do napiętnowania naszej rzeczywistości. W „Świecie finansjery” naśmiewa się z biznesmenów i finansistów, wyższych sfer uosabianych przez członków rodziny Lavishów, walczących między sobą na śmierć i życie o każdego dolara. Ironizuje też na temat księgowych – wyrobników, przypominających roboty. Subtelną ironię można dostrzec zresztą w prawie każdym ważnym bohaterze, np. pannie Drapes czy Pucci. Nie wydają się one przy tym sztuczne ani przerysowane, za wyjątkiem miejscami drażniącej swoją niezależnością i feminizmem Adorą Belle.

„Świat finansjery” jest książką dobrą, acz nie wybitną. Wierni fani Świata Dysku powinni traktować ją jako lekturę obowiązkową. Warta polecenia jest również dla czytelników poszukujących ciekawej, a przede wszystkim zabawnej historii. Przed sięgnięciem po nią należałoby jednak zapoznać się z „Piekłem pocztowym”, gdyż z powodu mnogości nawiązań wiele motywów może pozostać niezrozumiałych.

Ocena Game Exe
7,5
Ocena użytkowników
6,5 Średnia z 3 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...