szczury_wroclawia_kraty

Nim zawisną

Marcin "Amaro" Martyniuk wtorek, 19 kwietnia 2016
okładka, nim zawisną

W pierwszym tomie, zatytułowanym „Ostrze”, Joe Abercrombie zebrał sporą grupę postaci i nakreślił widmo zbliżającej się wojny. W kontynuacji wybucha ona na poważnie.

Początek „Ostrza” rozczarowywał mozolnym tempem, stanowiącym bardzo długi wstęp do późniejszego kompletowania drużyny przez Pierwszego Wśród Magów, czyli Bayaza. Tym razem nadszedł czas na przedstawienie faktycznego celu wędrówki, samą podróż, pokaźną garść intryg i kilka scen bitewnych. Krótko mówiąc, dzieje się i to już od pierwszych stron.

Historię ponownie możemy podzielić na kilka wątków. Jednemu z nich będzie przewodził znajdujący się w nowym położeniu Glokta, który niejednokrotnie się napoci walcząc o utrzymanie Dagoski i niepodpadnięcie przełożonemu. Postać niezdolna do walki, ale posiadająca intelekt, pozwalający na skuteczne i czasem nieszablonowe działania, intryguje tak samo jak w pierwszej części, ponownie często użalając się nad swoim kalectwem, lecz doprawiając swój wizerunek sporą ilością ironii towarzyszącej dialogom i wewnętrznym przemyśleniom. Protagonista już wcześniej został świetnie wykreowany i w dalszym ciągu przykuwa do książki swą osobą. Jego życie obraca się wokół kwestii nadwornych oraz intryg, a sam Glokta z chętnie torturującego podejrzanych inkwizytora będzie zmuszony zamienić się czasem w polityka lub podejmować decyzje dosłownie przygnieciony do muru.

Inną ważną personą będzie Logen Dziewięciopalcy, wielki wojownik, który czasem ma już dosyć wojaczki, ale los nie pozwala mu o niej zapomnieć choćby na krok. W „Ostrzu” podążał on niemal ślepo za Bayazem, czasem racząc czytelników jakąś krótką myślą lub paroma słowami. O ile poprzednio jego osobowość była momentami nijaka i nużąca, to teraz sytuacja uległa zmianie. Jest nieco bardziej rozgadany, zwłaszcza, że stara się nawiązać dobre stosunki ze współtowarzyszami, niektórym z nich nawet udzielając rad i wykorzystując bogate, wojenne doświadczenie oraz umiejętności zdobyte na polu bitwy. Dzięki temu zyskuje w oczach czytelników, którzy podobnie jak ja mieli problem z uznaniem wielkości jego legendy, o której często mówiono, lecz brakowało jej bardziej namacalnych dowodów.

nim zawisną

W książce powrócą także inni kluczowi bohaterowie, ale Abercrombie nie poprzestał jedynie na ich ponownym wykorzystaniu, sprawiając, że podobnie jak dwóch wyżej wspomnianych wielu innych również ewoluuje na kolejnych stronicach powieści. W niektórych przypadkach są to przemiany, których należało się spodziewać, jak choćby Jezal, który zamienił wygodne życie na dworze na eskapadę pełną niebezpieczeństw, niewygód, wyrzeczeń, ale także towarzystwa odbiegającego od dotychczasowego otoczenia dworzanina. Innym razem są to zmiany mniej oczywiste, lecz warto podkreślić, iż wszystkie pozytywnie wpływają na odbiór nie tylko protagonistów, ale i całego utworu, a czytelnik w żadnym momencie nie poczuje się zdegustowany nagłą, dziwaczną lub wydumaną metamorfozą swego pupila. Wszystkie zmiany znajdują sensowne wytłumaczenia w przeżyciach i rozmowach postaci, a zwroty akcji, choć potrafią zaskoczyć, to jednak pozostają całkowicie spójne z fabułą.

Co do samej historii – wojna rozpoczęta, wszyscy dwoją się i troją, aby wytrzymać napór wojsk Bethoda, ale co tu dużo mówić, jeżeli ktoś liczy na sceny bitewne o rozmiarach obrony Helmowego Jaru czy choćby Królewskiej Przystani, to nie ten adres. Te największe potyczki stanowią jedynie tło dlanim zawisną, okładka bohaterów i ich poczynań, także dla drużyny, którą Logen pozostawił, sądząc, że reszta jej członków wyzionęła już ducha. Jego byli kamraci nie mają zamiaru przyglądać się wojennym zmaganiom z daleka, więc będziemy im towarzyszyć dosyć często. I bardzo dobrze, bo to ciekawy zespół sławnych zabijaków, którzy stanowią kilkuosobową armię. Proste, acz sympatyczne poczucie humoru towarzyszące dialogom wraz z szybką akcją i ich rządzą zemsty na Bethodzie tworzą mieszankę, którą aż chce się obserwować.

Książka została doprawiona lekkim stylem Abercrombiego, dzięki któremu powieść czyta się szybko, choć trudno oprzeć się wrażeniu, że została ona przesadnie rozciągnięta. Czasem zastanowimy się nad sensem umieszczania w tekście danej sytuacji czy zdarzenia ze względu na jego małe znaczenie w skali całej historii.

„Nim Zawisną” ma wszystkie zalety poprzedniczki przy jednoczesnym ograniczeniu jej wad. Intensywne walki, intrygi, humor, ciekawe, choć czasem stereotypowe postacie i ich przygody sprawiają, że powieść czyta się z przyjemnością. Można by narzekać na wątpliwy sens kilku fragmentów, ale ostatecznie to bardzo dobra powieść, po którą spokojnie może sięgnąć każdy fan fantastyki.

Dziękujemy wydawnictwu MAG za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8,5  
Ocena użytkowników 8,5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...