szczury_wroclawia_szpital
Neverwinter

Powrót do Doliny Lodowego Wichru...

Autor: Tomasz "Tokar" Tokarczyk · Opublikowano: środa, 5 marca 2014

...w trzecim oficjalnym dodatku do sieciowej gry fabularnej "Neverwinter". Jasne, z całą pewnością ten ruch nie jest tym samym, o czym śnimy po nocach, czyli pełnokrwistym cRPG osadzonym w realiach "Icewind Dale", lecz kiedy nie ma się tego, co się lubi, to się lubi, co się ma. Tym bardziej, że mimo wszystko miło będzie wrócić na stare, mroźne śmieci, o ile Cryptic Studios nie zawiedzie i da nam to, czego oczekujemy – klimatyczną rozrywkę na najwyższym poziomie.

neverwinter, curse of icewind dale

Rozszerzenie "Curse of Icewind Dale" skupia się wokół plugawego artefaktu znanego fanom "Trylogii Doliny Lodowego Wichru" – kryształowego reliktu, który stopniowo przemienia tę dziewiczą i nieskazitelnie piękną krainę, a także wielkim powrocie ambitnego oraz żądnego władzy magika, Akara Kessella. Istotnym wątkiem fabularnym będzie również starcie dwóch potężnych frakcji – Ten-Towners oraz Arcane Brotherhood, walczących o kontrolę nad dochodowym czarnym lodem.

Więcej szczegółów związanych z dodatkiem znajdziecie pod tym adresem. Premiera "Curse of Icewind Dale" została ustalona na tegoroczną wiosnę.

Desperacki ruch, mający na celu rozbudzenie i późniejsze wykorzystanie nostalgii graczy? Trudno orzec, ale coś jest na rzeczy. Szczerze przyznam, że kiedy byłem młodzikiem i jeszcze dość niemrawo podchodziłem do czytania książek, uznając tą aktywność jako zło konieczne, pozycje z "Trylogii Doliny Lodowego Wichru" były jednymi z pierwszych, po które sięgnąłem z własnej inicjatywy. To właśnie one rozbudziły moją pasję do szeroko pojętej literatury (nie tylko tej fantastycznej). Teraz jak głupi zastanawiam się, czy nie zakręcić się ponownie wokół tematu "Neverwinter", mimo że sieciowe gry niespecjalnie mnie kręcą. Materiał bazowy kusi niczym zakazany owoc z rajskiego ogrodu.

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...