Na ostrzu noża

Noire Panthere piątek, 5 grudnia 2014
na ostrzu noża

Nie jestem pewna, kiedy ostatni raz lektura mnie tak wciągnęła i przygniotła swoją doskonałością, że ciężko mi zebrać jakiekolwiek słowa do jej opisania. A im więcej się zastanawiam, tym bardziej nie wiem, z której strony ugryźć problem. Problem – jak już wspomniałam – doskonały, kryjący się pod niepozorną okładką. "Na ostrzu noża" Patricka Nessa – o ironio – po przeczytaniu pierwszego akapitu dosłownie mnie odrzuciło. A potem... No cóż, zdaje się, że ta pozycja trafiła do mojego prywatnego rankingu najlepszych książek.

Wyobraź sobie, Czytelniku, że masz prawie 13 lat, co oznacza, że niebawem staniesz się dorosły. Mieszkasz w niewielkiej osadzie i jesteś najmłodszym członkiem tej społeczności. Męskiej zresztą, bo wszystkie kobiety umarły dawno temu. Myślisz, że w tym świecie istnieje tylko i wyłącznie twoja mieścina, skazana na wymarcie – cóż, ród męski przez pączkowanie się nie rozmnoży. Zajmujesz się owcami, nie umiesz czytać (burmistrz Prentisstown nie dość, że zakazał kształcenia, to i rozkazał spalić książki!) i.... masz psa. Wkurzającego psa, bo dostałeś go na urodziny, choć chciałeś zupełnie co innego, nie mówiąc już o tym, że zwierzak nie ma naprawdę nic ciekawego do powiedzenia. Tak, tak – w tym świecie można porozumiewać się ze wszelkimi istotami za sprawą wszechobecnego Szumu, co odbiera wszelką prywatność. Bo inni także mogą usłyszeć twój Szum i – jeśli nie nauczysz się ukrywać swych myśli – szybko się zorientują, co zamierzasz, co wstydliwego przeżyłeś.... Wymieniać można długo. I w końcu cały świat wywraca się do góry nogami – spotykasz istotę nieposiadającą Szumu. Kobietę. Ale przecież kobiety umarły...

Jak już na samym początku wspomniałam – książka mnie odrzuciła. Sprawiła to narracja – pierwszoosobowa, ale bardzo nietypowa: bohaterem jest przecież młody chłopak. Nie mówi płynnie, bardzo często się powtarza, nie posługuje się także wyszukanym językiem, lecz mową potoczną. Ale... to, co początkowo sprawiło, że chciałam odłożyć pozycję na bok, wciągnęło mnie w swój nurt, niczym rzeka. Wada bardzo szybko staje się zaletą, wróć – główną siłą "Na ostrzu noża". Dzięki temu niemalże dosłownie "weszłam" w skórę bohatera, patrzyłam na świat jego oczami, czułam to samo, co on. I wkurzałam się niesamowicie, gdy Todd – czyli nasz narrator – nie ujawniał od razu niektórych informacji, tylko czekał z tym do samego końca. Nie powiem – zabieg doskonały, wręcz uniemożliwiający odłożenie książki na bok. I do tego sprawiający, że zapomina się o konieczności oddychania.

Tym bardziej, że fabuła jest naprawdę zgrabnie skonstruowana. Autor doskonale dozuje informacje o otaczającym świecie, więc nie sposób czuć się przytłoczonym ich nadmiarem. Tym samym wciąż utrzymuje odpowiednie napięcie, bo nie wiadomo, czy przypadkiem zza drzewa znów nie wyskoczy coś paskudnego. A bohaterowie? Na początku uznałam, że są tylko imionami na kartkach. Potem jednak, po głębszym zastanowieniu, mogę stwierdzić, że z okruchów można zbudować ich portret. Przecież nie bez powodu niektórzy wzbudzają nieprzyjazne uczucia względem siebie, a inni wydają się być godnymi zaufania. Nawet pies – Manczi – potrafi podbić serducho swą lojalnością i oddaniem panu, który przecież go nie chciał! I co tam, że często piszczy o kupie...

na ostrzu noża

Samo wydanie jest niepozorne. Okładka wydaje się być brzydką – ot, tytuł na czarnym tle. Należy jednak uważnie jej się przyjrzeć (i zerknąć na jej wewnętrzną stronę), a najlepiej przeczytać książkę, by móc docenić jej wdzięk. W środku znajdujemy ponad 500 stron tekstu podzielonych na 5 części, zapisanych dużą czcionką, dzięki czemu wygodnie się czyta. Nie należy zapomnieć o próbie odwzorowania Szumu – jak dla mnie całkiem udanej, bo mniej więcej tak sobie go wyobrażałam. Czyli setki myśli, nachodzących na siebie, o różnym kształcie. Co do korekty – mogę śmiało powiedzieć, że spisała się doskonale. Owszem, jestem w stanie znaleźć miejsca, gdzie powinny być przecinki, ale ich brak jest uzasadniony typem narracji! Stąd też ich niedobór nie razi, nasuwając jednocześnie myśl, że najprawdopodobniej jest to celowy zabieg.

Jak podsumować coś, co moim zdaniem, jest doskonałe w każdym wręcz aspekcie? Chyba tylko w jeden sposób. Mam wrażenie, że niezależnie od preferencji czytelniczych (czy to ktoś woli klasyczną fantasy, czy może skłania się w stronę s-f, paranormal romance bądź jakiemukolwiek innemu gatunkowi), "Na ostrzu noża" będzie idealną lekturą, niejednokrotnie skłaniającą do pewnych refleksji nad naturą ludzką. Oby ciąg dalszy okazał się równie dobry, a nawet lepszy (choć w takim przypadku braknie mi skali...)

Dziękujemy wydawnictwu Papierowy Księżyc za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 10  
Ocena użytkowników 8 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...