wampir_maskarada

Monstressa #5: Dziecko wojny

2 minuty czytania

monstressa

Każdorazowo zakończenia tomów "Monstressy" zapowiadają wielkie wydarzenia w następnej odsłonie. Jednak ze spełnianiem takowych obietnic bywa różnie.

Niesnaski pomiędzy Arkanijczykami i Federacją Ludzi przybierają na sile, a wybuch otwartej wojny to już tylko kwestia czasu. Maika Półwilk staje po stronie obrońców arkanijskiego miasta Ravenna, choć robi to w swoim, jak zwykle krwawym i bezpośrednim, stylu. Jak wojna wpłynie na pacyfistycznie nastawioną Kippę?

Znaczna część "Dziecka wojny" to szykowanie się na nieuniknioną batalię u wrót Ravenny, a co za tym idzie podnoszenie i tak już podniosłej atmosfery, która narastała wokół konfliktu. Przez to też pierwszych kilkadziesiąt stron nuży, jak gdyby scenarzystka nie chciała wychynąć poza to, co dobrze zna i lubi pisać. Dlatego najpierw dostajemy bardzo dużo dialogów między różnymi postaciami, także tymi mało lub dotychczas w ogóle nieznanymi czytelnikom. Jak można się było spodziewać po kolejnej odsłonie "Monstressy", nowi i starzy bohaterowie traktują się z chłodną rezerwą, przerzucają oskarżeniami, kąśliwymi uwagami i dosadnie sygnalizują swoje uprzedzenia. Czasem to działa i pozytywnie wpływa na kreację postaci, częściej jednak wprawia w znużenie, bo u podstaw większości dialogów stoi konflikt. W tym świecie mało kto się lubi i na etapie piątego tomu czytelnicy nie potrzebują nieustannych przypominajek o animozjach dzielących bohaterów.

Kiedy już stroszenie piórek nieco zelży, Marjorie Liu funduje nam bitwę, a przynajmniej jej fragmenty. Razem z Saną Takedą skupiają się na przedstawieniu kilku postaci, których działania są kluczowe dla zdobycia murów lub odparcia z nich napastników. Tu też trafia się parę udanych wolt fabularnych, wyprowadzających opowieść z wcześniejszego marazmu, chociaż pomimo zapowiedzi doniosłych wydarzeń przewodnie wątki wciąż stoją w miejscu. Przez to bitwa sprawia wrażenie odhaczenia punktu z listy rzeczy, jakie należy zaserwować czytelnikowi w podobnie epickiej fantastyce, niż naprawdę ważnego momentu fabularnego. Na plus zaliczam za to porządnie zrobione – i znacznie mniej rozgadane – retrospekcje pozwalające poznać przeszłość Maiki Półwilk, rzucające więcej światła na protagonistkę i ustawiające tło pod jej przemianę.

monstressamonstressa

Przeciągające się wprowadzenie do bitwy o Ravennę to już kolejny raz, kiedy "Monstressa" staje się przegadana, a Liu z lubością oddaje się rozpisywaniu kolejnych, nasączonych konfliktami dialogów. W pierwszych częściach można było na to przymknąć oko, jednak w obliczu utknięcia historii w miejscu, dotychczasowe przywary serii stają się jeszcze bardziej uciążliwe. Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnych odsłonach czekać nas będzie znacznie większa porcja rozwiązań fabularnych, a "Monstressa" nie zamieni się w "przegadanego" tasiemca.

Ocena Game Exe
6,5
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...