riese

Lochy i smoki. Księga Plugawego Mroku

Fanem filmów o D&D zbyt wielkim nie jestem, chociaż przyznaję, że pierwsza część miała swoje niezłe elementy. „Dwójka” okazała się nieporozumieniem, którego nie tuszowała nawet duża ilość niewiast na ekranie, przez co do kolejnej części podchodziłem z iście gorącym niczym smoczy ogień sceptycyzmem. Seria ciągle się stacza czy też powoli pnie się do góry?

lochy i smoki, księga plugawego mroku, dungeons & dragons, the book of vile darkness

Zdecydowanie to drugie, chociaż sama fabuła ponownie nie powala. Klimatyczna czołówka co prawda sprawia złudne wrażenie, iż dane nam będzie poznać paktowanie z siłami nieczystymi, jednak głównym bohaterem nie jest zły nekromanta, lecz młody Grayson, który właśnie został pasowany na szlachetnego paladyna samego Pelora. Niestety, święty rytuał niweczy milczenie boga, co podkopuje wiarę młodego rycerza. Jakby nie dość miał zmartwień, w nocy jego bracia zostają napadnięci przez nieznanych sprawców. Grayson wciąż żyje, jednak ofiarą porywaczy pada inny rycerz, jego ojciec, przez co misja odbicia rodziciela staje się celem nadrzędnym, dla którego niedoszły paladyn zdolny jest dokonać naprawdę wiele. Wkrótce poznaje imiona winnych i miast ich zabić, przyłącza się do nich, dzięki czemu liczy, że doprowadzą go do więzienia ojca.

„Lochy i smoki. Księga Plugawego Mroku” to film dużo roślejszy i zdecydowanie lepszy od „Lochów i Smoków 2”. Wreszcie mamy świeżą historię, ciekawą drużynę i wyrazistą kobiecą postać.

Kreacja postaci wciąż nie jest najmocniejszym elementem filmów z „D&D” w tytule, jednak tym razem doszło do kuriozalnej sytuacji, gdzie wszyscy członkowie drużyny są dużo ciekawsi niż Grayson. Ten ostatni jest mdły, gra nieprzekonywająco i dopuszcza się w paru momentach tylu niefrasobliwych czynów, że tylko ręka scenarzysty nie pozwala pozostałym przejrzeć oczywistej maskarady.

Podobała mi się za to rola Akordii, w którą wcieliła się Eleanor Gecks. W końcu mogłem ujrzeć na ekranie kobietę silną, dominującą, dysponującą widowiskową magią, a przy okazji potrafiącą odegrać głębsze emocje. Jej rola została dodatkowo rozbudowana o coś na wzór romansu, dzięki czemu okazała się jednym z jaśniejszych elementów całej produkcji. Nieźle wypadł także nekromanta Bezz, zaskakujący magicznymi sztuczkami i dobrze odgrywający rolę orędownika śmierci.

Niestety, cała reszta jest groteskowo przerysowana lub potraktowana dość pobieżnie. Może to wina źle dobranych dialogów, w których wygłaszają patetyczne i oklepane treści (czasem w zupełnie niepożądanym miejscu), jednak nawet „główny zły” został tak niekorzystnie przedstawiony, że zastanawiałem się, po co ta cała podróż, skoro na końcu jest jakiś cudak budzący co najwyżej śmiech.

lochy i smoki, księga plugawego mroku, dungeons & dragons, the book of vile darkness

Podobały mi się kostiumy. Co prawda nie jest to poziom, w którym widzimy misterne wykonanie po wielu godzinach pracy, jednak postarano się, by każdy miał jakiś wyróżniający go szczegół. Znajdą się także i wpadki, jak ogromny medalion głównego bohatera, który zdolny jest ukryć pod zbroją, oraz ubrania niektórych statystów, wykonane w sposób odbiegający od mojego wyobrażenia o średniowieczu.

Nieźle prezentują się także efekty specjalne, w tym – obowiązkowo – pokazanie smoka. W drugiej części, wyświetlanej u nas jako „Lochy i Smoki 2”, element ten był wykonany tak fatalnie, że tym razem twórcy się postarali bardziej. Także i czary pokazano bardzo poprawnie, chociaż czarodziejka powinna popisać się szerszą ich paletą. Zastrzeżenia mam jednak do walki. Ta jest trochę zbyt teatralna, gdzie gołym okiem widać, że aktorzy nie walczą o życie, lecz powtarzają przygotowane sekwencje. Brakuje w niej emocji, brakuje przekonania widza o tym, iż toczy się bój o wysoką stawkę.

Nie sposób także przeoczyć kilku fabularnych nieporozumień. Nikt nie sprawdza dokładnie przeszłości Graysona, podobnie jak dziwne, że bez sprawdzenia pola bitwy główny bohater wie, że jego ojciec został porwany. Wreszcie bardzo mocno rozczarowujące zakończenie, poziomem „dorównujące” pierwszym minutom.

„Lochy i smoki. Księga Plugawego Mroku” to film dużo roślejszy i zdecydowanie lepszy od „Lochów i Smoków 2”. Wreszcie mamy świeżą historię, ciekawą drużynę i wyrazistą kobiecą postać. Nieźle prezentują się także efekty specjalne i dobrze, że w końcu mamy nieco śmielsze sceny, przez co widać, że filmy starają się „dorastać” wraz ze swoimi odbiorcami.

lochy i smoki, księga plugawego mroku, dungeons & dragons, the book of vile darkness

Niestety, dziur fabularnych nie zapcha nawet kilka smoków, podobnie jak przeciętnych dialogów oraz beznadziejnego początku i równie rozczarowującego zakończenia. Szkoda, bowiem historia co prawda nie porażała swoją oryginalnością, jednak wątek współpracy z bezwzględnymi najemnikami stwarzał pole do popisu, godne tytułu mającego przecież określać mroczny i „przesycony” złem film. Mimo wszystko seria powoli zmierza w dobrym kierunku i miejmy nadzieję, że z niego nie zawróci.

Ocena Game Exe
6,5
Ocena użytkowników
1 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...