Miasto Wyrzutków #2: Chłopiec, który zbierał stworzonka

2 minuty czytania

miasto wyrzutków #2: chłopiec który zbierał stworzonka

Pierwszy tom "Miasta Wyrzutków" mogę określić mianem generatora pytań. Czy Jacques Peuplier faktycznie potrafi rozmawiać z przedmiotami, czy to może tylko nękające go złudzenia? A jeśli tak, to czy zdoła odzyskać niezwykłą umiejętność? Co skłoniło szalonego naukowca do stworzenia owadoludzi? Jaką rolę odegra błąkający się po ulicach chłopiec ze słabością do stworzonek? Na te i inne pytania Julien Lambert odpowiada w kontynuacji i zarazem zwieńczeniu miniserii.

Jacques Peuplier, bohater pierwszej części, za sprawą naukowca stracił zdolność komunikowania się z przedmiotami. Uporczywie pragnie odnaleźć szaleńca, aby ten przywrócił mu umiejętności, lecz wymaga to od Peupliera zawiązania sojuszu z Rudym, chłopcem, któremu leżą na sercu losy stworzonek schwytanych przez naukowca.

"Chłopak, który zbierał stworzonka" różni się od otwarcia "Miasta Wyrzutków", choć nie są to zmiany drastyczne. Melancholijna atmosfera nieco ustąpiła pola dynamiczniejszej akcji, co jest pokłosiem nieuchronnej konfrontacji naukowca i Peupliera. Do głosu dochodzi – niemal równie szurnięty – brat uczonego, a ich motywacje poznajemy w krótkiej retrospekcji rozpoczynającej drugi tom. Zabawne i gorzkie sceny pojawiają się również w dalszej części komiksu, na czele z późniejszymi dialogami Peupliera i Rudego oraz dłuższą sekwencją, kiedy detektyw trafia na tereny zamieszkiwane przez dzieciaki, które stworzyły zręby własnego społeczeństwa stojącego w opozycji do dorosłych. Lambert sprawnie prowadzi narrację, nie przeładowuje konwersacji informacjami i skupia się na emocjach bohaterów, nie zaś kreacji ledwie zarysowanego świata. Dla jednych informacji może być za mało, dla mnie jednak było ich w sam raz.

miasto wyrzutków #2: chłopiec który zbierał stworzonkamiasto wyrzutków #2: chłopiec który zbierał stworzonka

Fani stylu graficznego Lamberta ponownie będą ukontentowani, ponieważ Francuz nie zmieniał tego, co działało w pierwszym tomie. Do nieregularnej kreski, fajnie podkreślonej przez lekko falowane ramki kadrów, trzeba wprawdzie przywyknąć, lecz ekspresyjność przyjętej stylistyki jest nie do podważenia. Bardzo swobodne podejście do anatomii postaci może co poniektórych razić, jednak autor nadrabia to ponownym kreśleniem przygnębiającego i pustego miasta.

Po melancholii dominującej w pierwszej części nadeszło ożywienie, acz w dalszym ciągu nad "Miastem Wyrzutków" unosi się znajoma, przygnębiająca atmosfera brudnych i opustoszałych ulic, szarych, betonowych osiedli i nieprzyjaznych ludzi. Gdzieś w tej ponurej rzeczywistości tli się nadzieja na lepsze jutro, którą kreśli Lambert – niewyraźnie, jak zresztą ogół świata przedstawionego, ale efekt i tak jest pokrzepiający. "Miastu Wyrzutków" zabrakło wprawdzie iskry do znalezienia się w ścisłej czołówce najlepszych tytułów tego roku, aczkolwiek to tytuł godny polecenia osobom lubiącym surrealistyczne opowieści i melancholijny nastrój.

Ocena Game Exe
7
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Wczytywanie...