dziki_lad

PTSD

2 minuty czytania

ptsd

O dramacie weteranów próbujących wrócić po wojnie na łono społeczeństwa napisano już wiele. Na przestrzeni lat niektórzy twórcy sięgali po specyficzny humor, aby opowiedzieć o tragicznych przejściach, czego doskonałym przykładem jest "Rzeźnia numer pięć" Kurta Vonneguta, inni zaś stawiali na atmosferę beznadziei i poczucia bezcelowości jak w "Wiecznej wojnie" Joego Haldemana czy "Balladzie o Halo Jones" Alana Moore'a.

Nowemu komiksowi z oferty Non Stop Comics pt. "PTSD" bliżej do drugiej z wymienionych ścieżek. Guillaume Singelin opowiada o losach Jun, która wróciwszy z wojny próbuje odnaleźć się w metropolii. Samotna, pozbawiona wsparcia zarówno bliskich, jak i rządu, wiedzie ciężki żywot i szuka ulotnego wytchnienia w skradzionych lub kupowanych narkotykach. Na ulicach miasta podobnie egzystują setki innych weteranów, lecz Jun trzyma się z dala od ludzi. Pewnego dnia przypadkowo spotyka Leonę i jej synka Bao – ojciec opuścił rodzinę po narodzinach chłopca. Od tego momentu kobieta stara się pomóc Jun i pozostałym wojskowym.

Tym, co od samego początku chwyciło mnie przy okazji lektury "PTSD", jest świetny styl graficzny Singelina, tworzący bardzo wyrazisty nastrój. Specyficzna kreska powoduje, że nawet dorosłe lub podstarzałe postaci zdają się młodsze i jakby wyciągnięte z kreskówki, co kontrastuje z trudnym tematem i brutalnymi scenami. Z taką stylistyką współgra otoczenie – wielkomiejska aglomeracja, w której małe lokalne kramy i sklepiki mieszczą się tuż obok ogromnych wieżowców i blokowisk. Wraz z bohaterkami zaglądamy w najciemniejsze i zniszczone zakamarki, gdzie kwitnie handel nielegalnymi substancjami, napady i morderstwa nie zwracają uwagi służb porządkowych, a ludzie zmuszeni żyć bez dachu nad głową pośród brudu i śmieci próbują ratować resztki człowieczeństwa. Autor śmiało stosuje pogodne kolory stojące w opozycji do biednej dzielnicy i zaszczucia byłych wojskowych. Po pierwszych stronach miałem obawy, czy aby kreskówkowa stylistyka odda powagę poruszanej tematyki, lecz nieregularna i całkiem szczegółowa kreska Singelina sprawiła, że szybko się ich wyzbyłem.

ptsdptsd

Szata graficzna to jedno, ale czy autorowi udało się powiedzieć o dramacie weteranów coś nowego? Po trosze tak dzięki zachowaniu skorej do pomocy Leony. Singelin nie skupia się na beznadziei egzystencji weteranów i pokazuje, że nie wolno spisywać ich na straty, nawet jeżeli podobnie jak Jun mentalnie wciąż znajdują się na wojnie. Protagonistka rezygnuje z pomocy innych i rozpoczyna walkę z ludźmi żerującymi na byłych żołnierzach. Stoi na rozwidleniu dróg: jedna ścieżka prowadzi do zatracenia w gorzkiej przeszłości, druga zaś oferuje przynajmniej częściowe odzyskanie spokoju ducha, lecz jednocześnie wymaga od niej więcej wysiłku. Co prawda nie trzeba być prorokiem, aby domyślić się, którą ścieżkę obierze bohaterka, jednak to nie umniejsza dobrze poprowadzonej narracji.

"PTSD" to komiks lepszy niż mogłyby na to wskazywać wielokrotnie już widziane elementy, z jakich złożono fabułę. Autor śmiało połączył poważny i trudny temat z pogodną stylistyką ilustracji. Owszem, nie jest to historia o aż tak mocnym antywojennym przesłaniu jak tytuły wspomniane we wstępie, jednak w przeciwieństwie do nich pozwala również na uśmiech – nie tylko ten przez łzy.

Ocena Game Exe
8
Ocena użytkowników
8 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Wczytywanie...