Rick i Morty #04

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski niedziela, 16 czerwca 2019
rick i morty #04

W oczekiwaniu na nowe odcinki "Ricka i Morty'ego" można sięgnąć po komiksowe przygody bohaterów serialu. Pierwszy tom wzbudzał letnie uczucia, ale może czwarty – z nowym scenarzystą u sterów – lepiej wykorzystuje możliwości serii?

Nową odsłonę tworzą trzyczęściowa historia, dwie krótsze opowieści oraz "Dodatkowe historyjki". Niestety najdłuższa przygoda jest średnia – Kyle Starks ewidentnie nie radzi sobie ze stworzeniem czegoś większego. Części powinny być ze sobą mocniej powiązane, przewodni wątek – wyraźniej zaakcentowany, a nowe postacie – po prostu ciekawsze, żeby czytelnik mógł chociaż się łudzić, że nie stanowią tylko tła dla Ricka i Morty'ego.

Jak jest – przez słabe powiązanie i brak dobrego głównego wątku wydaje się, że bohaterzy sami są znudzeni i w niewielkim stopniu zaangażowani w akcję, zaś wszystkie poboczne charaktery zdają się ledwie kukiełkami, szybko odchodzącymi w niepamięć. Nie ratuje nawet inspiracja "Doktorem Who". Tak na marginesie, sam zamysł na "Ricka i Morty'ego" odnosi się do "Doktora Who", więc nie wiem, po co bazująca na brytyjskim serialu nowa postać.

Kyle Starks nie jest w stanie odciąć się od pomysłów z produkcji Adult Swim i stworzyć coś oryginalnego. Powracają te same motywy w podobnym wydaniu, takie jak Morty lekkomyślnie pragnący zaimponować Jessice (było w "Eliksirze miłości") albo Summer naiwnie wchodząca w relację z nadnaturalną postacią (było w "Idź do diabła"). Jednak muszę przyznać, że kolejne historie rzeczywiście czyta się dobrze – mają ten humor, który przypomina serial, i absurdalny bieg wydarzeń. Wreszcie Starks zaczyna wykazywać się smykałką do pisania komediowego SF.

rick i morty #04rick i morty #04

Rysunki poprawnie naśladują grafikę z serialu – poza fragmentem zatytułowanym "Skaczący Morty". Kyle Starks powinien ograniczyć się do pracy nad scenariuszem, bo jego ilustracje (za pozostałe w komiksie odpowiadają inne osoby) są zwyczajnie brzydkie. Postacie zdają się zdeformowane, podobnie jak całe ich otoczenie. Warto jeszcze zwrócić uwagę na "Dodatkowe historyjki" – krótkie, a chwytliwe i z zaskakującymi nawiązaniami popkulturowymi.

Trudno mi sobie wyobrazić, żeby "Ricka i Morty'ego" czytał ktoś, kto nigdy nie oglądał serialu albo za nim nie przepada. Wynika to z tego, że seria jak na razie jest adresowana wyłącznie do fanów telewizyjnej produkcji. Tylko oni rozumieją zależności między bohaterami i mają wiedzę o poprzednich przygodach – i dzięki temu komiks odbiorą jako przyzwoitą kontynuację. Jako niezależny cykl "Rick i Morty" byłby słaby. Szkoda jednak, że do tej pory nie trafił się mu odpowiednio utalentowany scenarzysta. Czwarty tom też więc budzi letnie uczucia i choć ma swoje dobre momenty, to rozczarowuje, bo nadzieje były, są i zawsze będą większe ze względu na renomę serialu.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 6  
Ocena użytkowników 6 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...