szczury_wroclawia_szpital

Jazz Maynard #1: Trylogia barcelońska

jazz maynard

Słowo "jazz" w tytule sugeruje opowieść z ważką rolą muzyki. Nie jest to do końca prawda, bo bohater – Jazz Maynard – wprawdzie gra na trąbce i to wcale nieźle, lecz w omawianym komiksie częściej niż owego instrumentu będzie używał broni. I to z niczego sobie wprawą.

Po dziesięciu latach nieobecności młody mężczyzna powraca z Nowego Jorku do El Raval, szemranej i ubogiej części Barcelony. Mimo upływu czasu miejsce, w którym spędził dzieciństwo, pozostało takie samo. Nadal mnóstwo tam złodziei, żebraków, prostytutek i ogólnie szumowin wszelakiego sortu. Na swojej drodze spotyka również starych znajomych – przyjaciela Teo oraz Judasa, z którym łączy go szorstka znajomość. Szybko okazuje się, że Jazz Maynard będzie mógł wykorzystać swój talent do włamań w rodzinnej Barcelonie.

"Jazz Maynard" w zdecydowanie większym stopniu traktuje o półświatku przestępczym stolicy Katalonii niż muzycznej smykałce bohatera, a scenarzysta (Raule) oddaje w ręce czytelników porządnego akcyjniaka. Postacie wyprowadzają mnóstwo ciosów, na podłodze lądują dziesiątki łusek po nabojach, a trup ściele się gęsto. O dziwo, zmagania postaci śledziłem ze sporą przyjemność, choć zwykle komiksy z sensacyjnym zacięciem mnie nużą. Prawdopodobnie to zasługa sprawnie napisanego scenariusza, mogącego zaangażować nawet czytelników na ogół nielubiących historyjek o przestępcach. Dzieje się tak, ponieważ Raule zręcznie lawiruje pomiędzy dynamicznymi scenami oraz dialogami, które często są prowadzone w zaciszu lokalnych pubów i uliczek. Całości dopełniają silna nuta melancholii oraz rzucane przez bohaterów półsłówka o ich niełatwej przeszłości. Akcja dominuje, ale dzięki tym dodatkom rośnie wiarygodność świata i postaci.

Jazz MaynardJazz Maynard

Początkowo miałem wątpliwości, czy tak cartoonowa kreska Rogera będzie pasowała do poważnych tematów poruszanych w komiksie, lecz nie trzeba było wiele czasu, bym zaczął doceniać również oprawę. Ostatecznie ilustracje świetnie komponują się z opowieścią, a częste utrzymywanie kadrów w raptem paru barwach jeszcze mocniej podkręca nastrój.

Największą zaletą pierwszego tomu "Jazz Maynard" jest przedstawienie rywalizacji w półświatku przestępczym na tle problemów społecznych miasta. Akcenty rozłożono różnie, lecz autor nie pozwala nam zapomnieć o prostytucji nieletnich, przekupnych gliniarzach i kłamliwych politykach. Niby wszystko to widywaliśmy już nie raz, podobnie jak "okruchy życia" przewodnich postaci, ale realizacja stoi tu na wysokim poziomie. Niektórzy bohaterowie stają się autentycznie bliscy, gdyż wymienione problemy (i wiele niewymienionych) dotykają ich bezpośrednio. To nie opowieść o wesołej bandzie bez trudu rabującej, co tylko się da, tylko akcyjniak z potężną dawką melancholii, bardzo udanie uszyty ze znanych elementów.

Ocena Game Exe
7,5
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...