piorun_kulisty

Royal City #1: Krewni

Marcin "Amaro" Martyniuk poniedziałek, 28 stycznia 2019
royal city #1: krewni

Rozstrzał gatunkowy komiksów sprawia, że każdy jest w stanie znaleźć dla siebie coś interesującego. Jedni wybiorą superhero, inni odbiją w kierunku mang, ktoś jeszcze stwierdzi, że lubi akcję rozgrywającą się w dawnych czasach. Jednak skupienie się na charakterach postaci i ich rozterkach emocjonalnych potrafi fascynować niezależnie od konwencji. A Jeff Lemire w "Royal City" w świetny sposób udowadnia, że nie trzeba silić się na rozbudowaną otoczkę i do dobrej historii w zupełności wystarczą pogubienie w życiu bohaterowie.

Małe miasteczko? Po dodaniu do tego zamkniętej społeczności można mieć skojarzenia z prozą Stephena Kinga. Jednak Jeff Lemire, autor m.in. "Descendera" i "Łasucha", serwuje nam robotnicze Royal City, które samo w sobie nie skrywa mrocznych tajemnic. Ale zamieszkująca je rodzinka Pike'ów ma ich aż nadto.

Patrick Pike przekroczył czterdziestkę, lecz to nie kryzys wieku średniego doskwiera mu najmocniej, a niemoc pisarska. Pierwsza książka okazała się ogromnym sukcesem, druga podobała się chyba tylko autorowi. Obecnie pracuje nad trzecim dziełem, o czym dobitnie przypomina mu agent, nieustannie grożąc zerwaniem kontraktu i koniecznością zwrotu zaliczki. Blokada twórcza zbiega się z tragedią – ojciec Patricka miał zawał i zapadł w śpiączkę. Szpital stał się miejscem, do którego powinni udać się wszyscy członkowie rodziny, aczkolwiek ich dawne i całkiem świeże urazy oraz animozje są zbyt silne, aby doszło do ciepłego pojednania. Wszystkiemu zaś przygląda się widmo Tommy'ego Pike'a, chłopca, który niegdyś zginął w tragicznym wypadku.

Po tym krótkim opisie jasno widać, że Lemire chciał dać czytelnikom zastrzyk emocjonalny. Co prawda początkowo z tym zwleka i przez długi czas "Royal City: Krewni" to tylko porządnie odrobiona praca domowa. Im bliżej końca, tym wzajemne relacje między postaciami, ich osobiste przeżycia i problemy, którymi nie chcą się dzielić z najbliższymi, nabierają mocy i stają się prawdziwie poruszające. Dochodzi do tego motyw z Tommy'm, który pojawia się dosyć często i niejednokrotnie wywiera potężny wpływ na żyjących członków rodziny.

royal city #1: krewniroyal city #1: krewni

W trudne losy Pike'ów wmieszane zostały także kwestie społeczne, chociaż i one służą głównie wzmocnieniu konfliktu pomiędzy małżonkami, od długiego czasu nie mogącymi znaleźć wspólnego języka. Mamy zatem Tarę próbującą zrealizować projekt budowy turystycznego ośrodka w miejscu upadającej fabryki, w której od lat pracuje jej mąż. Ten wątek, jak zresztą większość, powinien zostać jeszcze mocniej rozwinięty w przyszłości.

Strona graficzna to już inna para kaloszy. Kreska Lemire'a jest niedokładna i przez połączenie ze spójną w skali komiksu i zarazem dosyć nietypową paletą barw wytwarza pewne poczucie surrealizmu. Na pewno nie są to ilustracje, które wszystkim przypadną do gustu, aczkolwiek zrezygnowanie z silenia się na realizm przysłużyło się albumowi i pasuje do atmosfery fabuły.

"Krewni" rozpoczynają się w sposób trochę usypiający, lecz później sytuacja ta ulega wydatnej poprawie. Lemire nie bierze jeńców i w "Royal City" nie znajdziemy postaci, której los nie byłby pogmatwany i na swój sposób tragiczny, co niejednokrotnie wprawi czytelników w refleksyjny nastrój. Akcji jest tu bardzo mało, za to dialogów oraz emocji co niemiara i właśnie dla nich warto jak najprędzej sięgnąć po komiks Lemire'a.

Ocena Game Exe 8  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...