Moon Knight #2: Z martwych powstaną

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski środa, 5 września 2018
moon knight #2: z martwych powstaną

Za scenariusz drugiego tomu "Moon Knighta" odpowiada Brian Wood, który zastąpił Warrena Ellisa. Różnica między pracami obu panów jest bardzo wyraźna – Ellis stworzył kilka krótkich epizodów z życia bohatera chroniącego nocnych podróżników, natomiast Wood napisał większą opowieść, z rozwijającą się intrygą.

Która wizja "Moon Knighta" jest lepsza? Fani nie są w tej kwestii zgodni, ale ja zdecydowanie wolę Wooda. Autor, odpowiadający m.in. za bardzo dobrego thrillera pt. "Briggs Land", umie pisać rozkręcające się historie, ze strony na stronę coraz ciekawsze. Zaczyna się bowiem niepozornie, tak, że przez chwilę można się niepokoić, czy forma nie będzie ponad treścią – jak w przypadku pierwszego tomu – i co jakiś czas komiks nie będzie wymagał zorientowania się w wydarzeniach na nowo (wcześniej wynikało to z przedstawiania kilku różnych epizodów). Jednak nie – okazuje się, że wprowadzenie jest przystępne i po nim już na dobre wsiąkamy w opowieść.

Konsekwencją tej przystępności jest bardziej szablonowy obraz świata. Gdzieś ulatuje nutka tajemnicy z pogranicza oniryzmu i szaleństwa. Zamiast tego fabuła jest po prostu typowa, nawet jeśli angażuje czytelnika i zaskakuje twistami. Wróg zostaje jasno określony, a otoczenie – tradycyjnie – spiera się, czy metody stosowane przez Moon Knighta są właściwie. Moon Knight, który przyjmuje różne osobowości, potrafi wywołać kontrowersje – chociaż do Punishera nadal mu daleko.

Typowość motywów w niczym nie przeszkadza. Nie jest to komiks wyjątkowy, ale dający bardzo dobrą rozrywkę. Parę problemów, jak wspomniana opinia publiczna, groźny przeciwnik i jego potencjalna ofiara, zwroty akcji, napięcie... Wszystkie te elementy ze sobą współgrają. Scenarzysta wie, kiedy przyspieszyć, a kiedy dać chwilę oddechu, a przy tym jednak wykorzystuje potencjał postaci Moon Knighta – jego dziwne osobowości, nadnaturalną aurę i niezwykłe zdolności. Świetnie wypada hipnoza, która pozwala przenosić się do miejsca wspomnień, czy specyficzne rozmawianie ze zwykłymi ludźmi, umożliwiające manipulację nimi.

moon knight #2: z martwych powstanąmoon knight #2: z martwych powstaną

Za to wyjątkowe są ilustracje. Greg Smallwood miał doskonałe pomysły na zobrazowanie historii. Ewidentnie eksperymentuje z układem kadrów i nie obawia się białej przestrzeni między nimi. Akcję z zakładnikami widzimy z kamery, co też daje bardzo ciekawe efekty – dynamizm i wczucie się w napiętą sytuację. Kolorystyka i rysunki są minimalistyczne, jeśli ktoś lubi taki styl – podobny znajdziemy np. w "Hawkeye'u" – to będzie zadowolony.

Zachwyt trochę studzi zbyt małe zgłębienie motywacji Khonshu, starożytnego boga egipskiego. Przez to wypada on nieprzekonująco, ale można na to przymknąć oko. Bądź co bądź "Z martwych powstaną" to w dalszym ciągu bardzo dobry album. Bardziej typowy niż pierwszy tom serii, lecz zachowujący pewną świeżość dzięki stronie graficznej i głównemu bohaterowi. To zamknięta historia, niewymagająca znajomości poprzedniej odsłony, dlatego tym bardziej zachęcam do jej sprawdzenia. A może zostaniecie na dłużej w świecie Moon Knighta?

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8  
Ocena użytkowników 8 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...