Księga Vanitasa #03

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski piątek, 3 sierpnia 2018
księga vanitasa #03

Trzeci tom "Księgi Vanitasa" zdominowały sceny komediowe. Z jednej strony humor, nawet bardzo prosty, bawi, z drugiej – chciałoby się, żeby seria poszła w trochę innym kierunku.

Noe i Vanitas nie rezygnują z dalszych działań na rzecz ratowania wampirów. Żeby odkryć, kto stoi za klątwą atakującą krwiopijców, podejmują śmiałe kroki – czym narażają się na gniew ważnych osobistości. Muszą również zmierzyć się z nowym wyzwaniem w postaci religijnych fanatyków.

Jun Mochizuki kontynuuje wydarzenia z balu, ale po szybkim rozwiązaniu konfliktowej sytuacji dużą część tomiku poświęca uczuciom bohaterów. Emocjonalne kwestie znacząco spowalniają główny wątek i służą nagromadzeniu zabawnych scen, które opierają się m.in. na niezręczności odczuwanej przez postacie rzadko mówiące o swoich uczuciach. Jest to bardzo prosty humor, jednak skłania do uśmiechu, a trzeba też przyznać, że bliższe relacje między poszczególnymi osobami były już sygnalizowane w poprzednich odsłonach.

Przejście do radosnych fragmentów nie było złym pomysłem, bo należało trochę rozluźnić wewnętrzne dylematy bohaterów – w innym przypadku byłyby nieznośnie poważnie, co chwilami i tak można odczuć. Znalezienie determinacji do towarzyszenia Vanitasowi już trochę męczyło, zwłaszcza że to trzeci tom i wydawałoby się, że nie trzeba uzasadniania, czemu Noe podróżuje z tajemniczym śmiertelnikiem. A jednak temat się pojawia. Jun Mochizuki, przynajmniej na ten moment, nie odnajduje się w głębszych rozważaniach, więc humor tak naprawdę ratuje sytuację – pozwala traktować intymne sprawy z przymrużeniem oka, maskując ich mankamenty.

księga vanitasa #03

Jednak pojawiają się nowe sekrety, które mogą mieć duże znaczenie w dalszej walce z klątwą, więc fabuła nie stoi zupełnie w miejscu. Ponadto na scenę wkracza kolejna istotna postać – przedstawiciel jednostki kościelnej Chasseur, walczącej z wampirami. Tu z kolei humor nie działa już tak dobrze, bo konfrontacji z religijnym fanatykiem przydałoby się więcej powagi – żeby przeciwnik rzeczywiście sprawiał wrażenie niebezpiecznego. Być może jednak złagodzenie jego wizerunku ma pokazać, że to człowiek o dobrych intencjach, tylko myślący stereotypami. Ale czy potrzebny jest nowy charakter, który po przejrzeniu na oczy stałby się następnym sprzymierzeńcem bohaterów?

Steampunkowy świat z wampirami nęci, słabiej z osadzoną w nim przygodą. Nie chcę wyjść na marudę, ale "Księdze Vanitasa" brakuje dobrego balansu między humorem a powagą. W konsekwencji to jest tylko niezła komediowa fantastyka, mająca potencjał – sympatyczne postacie, ciekawe sekrety – ale nierealizująca go w pełni. Choć możliwe, że trzeci tom to tylko przystanek przed bardziej emocjonującymi wydarzeniami. Tak czy inaczej, wielbiciele humorystycznych pozycji powinni być ukontentowani, bo taką drogą zdaje się podążać Jun Mochizuki.

Dziękujemy wydawnictwu Waneko za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 6,5  
Ocena użytkowników 6,5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...