czerwony-wariant

Daredevil: Nieustraszony! #3

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski czwartek, 26 kwietnia 2018
daredevil: nieustraszony! #3

Trzeci tom serii "Daredevil: Nieustraszony!" kończy ten etap w życiu głównego bohatera, który przedstawiał nam Brian Michael Bendis. Jak dobre jest to pożegnanie?

Fabułę całego albumu można podzielić na kilka części. Dwie pierwsze są wręcz autonomiczne. Oczywiście nawiązują do zmian, które zaszły w życiu Matta Murdocka, ale ich główne wątki zostają przeprowadzone od początku do końca. Najpierw dostajemy opowieść o gangsterze, pragnącym zemścić się na Diable z Hell's Kitchen. Pierwsze, co się rzuca w oczy, to brak chronologii.

To już cecha charakterystyczna – Bendis lubi skakać po różnych momentach w czasie, a każdy z nich rozbudowuje sytuację fabularną. Retrospekcyjna wycieczka wiąże się z oglądaniem Śmiałka jeszcze w żółtym kostiumie, co zostaje oddane poprzez szatę graficzną w stylu retro – przejawiającym się ziarnistymi ilustracjami i kremowymi stronami. Dawniejsze wydarzenia, mające nakreślić przeszłość i charakter antagonisty, są zaś czarno-białe. W przypadku linii czasowej bliskiej współczesności rysunki wyglądają znajomo dla każdego, kto czytał pierwszą i drugą odsłonę serii. Po wizualnych kwestiach możemy więc określić, o jaki okres chodzi. Zmiany perspektywy (tu naprawdę sporo czasu poświęca się złoczyńcy) wypadają zręcznie, a autor utrzymuje zainteresowanie.

Wydawałoby się, kolejna uliczna historia z kolejnym złym wrogiem, który chce zemsty. Jednak Bendis sposobem narracji, dbaniem o kreacje poszczególnych postaci oraz brudnym, przekonującym światem pełnym szaleńców z pozornie niewyróżniającego się materiału tworzy prawdziwą perełkę. Rzecz jasna, ilustrator Alex Maleev również znacząco przyczynia się do końcowego sukcesu.

daredevil: nieustraszony! #3

Jeszcze lepszą opowieścią jest następna. W niej zachwyca już sam zamysł, żeby z Daredevila zrobić nie tyle pierwszoplanową postać, co katalizator różnych historii. Pomysł wygląda tak – duchowny organizuje spotkania dla osób, które chcą porozmawiać o Daredevilu (wygląda to jak spotkania AA). Czytanie o wpływie bohatera na zwykłych ludzi z od razu zasygnalizowaną tajemnicą szybko wciąga. Udziela się mroczny nastrój, a nawet pojawia się trochę grozy. Duże brawa, choć odnoszę wrażenie, że element nadnaturalny mógł zostać bardziej rozwinięty.

Później wracamy do głównej sprawy – czyli odkrycia tożsamości Daredevila w mediach. Śledztwo FBI, pragnienie zemsty, tym razem przez Kingpina, ciąg dalszy miłosnych perypetii... Otrzymujemy mniej więcej to, co już dobrze znamy. Oczywiście wątek idzie do przodu, ale zdaje się nieco przeciągany, jakby stracił dawną świeżość. Nie pomaga ukochana bohatera, Milla, o której pisałem już w recenzji drugiego tomu. Ona stanowi istotną motywację Matta, ale nie jestem przekonany, czy jest czymś więcej niż narzędziem fabularnym. Może przesadzam, jednak trudno mi traktować udział Milli jako zaletę, bo właściwie co dobrego wynika z jej obecności? Zaryzykuję stwierdzenie, że nic. Ciekawiej prezentują się Czarna Wdowa i Elektra, aczkolwiek występ tej drugiej komuś, kto czytał tylko zeszyty napisane przez Bendisa, może wydawać się zbyt późny (wcześniej nie odegrała u Bendisa żadnej ważnej roli).

daredevil: nieustraszony! #3daredevil: nieustraszony! #3

Mimo wszystko to dalej "Daredevil: Nieustraszony!", którego się polubiło, interesujący i wielowarstwowy. Jednak gdy patrzę na troszkę niższy poziom trzeciego tomu, dochodzę do wniosku, że Bendis może odszedł w odpowiednim momencie. Ostatnie strony komiksu opowiadają o tym, co by było, gdyby Karen Page przeżyła – takie tam smutne, nieporywające gdybanie – oraz przedstawiają spotkanie Daredevila, Spider-Mana i Punishera (zeszyty pochodzą z "Ultimate Marvel Team-Up"). Różnica zdań między Mattem Murdockiem a Frankiem Castle'em przypomina drugi sezon serialu Netfliksa, tyle że konflikt między nimi jest bardzo prosty, a historia krótka. Generalnie te fragmenty nie umywają się do głównej treści i równie dobrze mogłoby ich nie być. Ponadto rysunki są niedbałe – o dziwo, odpowiada za nie Bill Sienkiewicz, którego ilustracje przeważnie uwielbiam.

Bendis pożegnał się z Daredevilem, utrzymując bardzo dobrą formę. To temu scenarzyście zawdzięczamy przełomową zmianę w życiu protagonisty i trzy tomy rewelacyjnej historii, którą można postawić bardzo wysoko wśród superbohaterskich tytułów. Przed nami jednak następne odsłony serii. Stery przejął Ed Brubaker. Dlatego nie traktujcie recenzowanego tomu jako końca, zwłaszcza że Brubaker ma pewne wątki do kontynuowania.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8,5  
Ocena użytkowników 8,5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...