traveler

Rat Queens #2: Dalekosiężne macki N'rygotha

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski czwartek, 12 kwietnia 2018
Rat Queens #2: Dalekosiężne macki N’rygotha

Królowe Szczurów ponownie muszą uratować swoje miasto – Palisadę – przed zagładą. I ponownie robią to efektownie, co sprawia niemało frajdy, szczególnie fanom fantasy.

"Dalekosiężne macki N'rygotha" to przemyślana kontynuacja, przedstawiająca nie tylko ciąg dalszy losów bohaterek, lecz także ich przeszłość. Są to czasy, gdy jeszcze nie tworzyły drużyny – wgląd w ten etap życia pozwala lepiej zrozumieć zachowania postaci, a przy tym stanowi ważną cegiełkę w ich charakterystykach. Inaczej czyta się o bohaterkach, których problemy i dorastanie już znamy, poza tym w ten sposób więcej dowiadujemy się o świecie. Niektórzy mogą się przyczepić, że to wspominanie wypada trochę chaotycznie, ale z drugiej strony ten efekt znajduje uzasadnienie w fabule.

Nie zmienił się styl, w którym pisany jest scenariusz "Rat Queens". Bohaterki używają wulgarnego języka, podkreślającego emocje i nasilającego humorystyczność scen (innym razem po prostu tworzącego ten humor). To potoczny slang, który brzmi bardzo naturalnie – a zarazem stanowi jeden ze współczesnych elementów. Co prawda świat jest stylizowany na średniowiecze, lecz bardzo swobodnie. Zostają tu wykorzystane nawet takie rzeczy jak rozmowa na odległość – tyle że nie za sprawą telefonu, tylko magicznego urządzenia.

W "Rat Queens" naprawdę można się zakochać. To otoczenie fantasy, elfy, krasnoludy, magia... Klasyczne elementy, których obecność zawsze jest mile widziana przez miłośników fantastyki. Można dać się ponieść humorystycznej przygodzie z dużą dawką krwawych scen. Prosta, sympatyczna rozrywka dla dorosłych. Więcej nie należy oczekiwać, ponieważ komiks nie wychodzi poza dobry – w porywach bardzo dobry – poziom. Fabułę można uznać za pretekstową, niewyszukaną, a nawet naciąganą czy niedorzeczną. Jednak scenarzysta nawet przez chwilę nie oszukuje, o jaki rezultat mu chodzi, że stosowanie pewnych schematów jest celowe – zresztą wykorzystuje je całkiem zręcznie.

Rat Queens #2: Dalekosiężne macki N’rygothaRat Queens #2: Dalekosiężne macki N’rygotha

W centrum akcji znajdują się silne kobiece postacie, w czym upatruje się wyjątkowości komiksu. Pod tym względem "Rat Queens" rzeczywiście się wyróżnia, a Królowe Szczurów bardzo szybko można polubić – są twarde, zaciekłe i lojalne wobec siebie. Wspomniane zarysowanie ich przeszłości czyni je bliższymi czytelnikowi, ponieważ borykają się z życiowymi problemami, takimi jak odtrącenie przez otoczenie czy narzucanie określonej roli.

Za ilustracje odpowiadają dwie osoby – trzy rozdziały zobrazował Roc Upchurch znany z pierwszego tomu, a ostatnie dwa Stjepan Šejić. Zmiana wypada całkiem naturalnie, bowiem komiks pozostaje efektowny, krwawy i mroczny. Ross Sweeney, którego opinia widnieje z tyłu okładki, nazywa klimat kreowany przez nowego ilustratora malarskim. Trafnie. U Upchurcha podkreślane były postacie, a otoczenie nieraz było zamglone. Šejić rysuje bardziej ulotnie, więc wystarcza lekko zarysowany plan. Malarskość "Rat Queens" w jego wykonaniu przejawia się w pozornie niedbałej kresce – jednak ta "niedbałość" jest wręcz piękna. Krótko mówiąc: Šejić wygrywa.

"Dalekosiężne macki N'rygotha" są warte polecenia, zwłaszcza jeśli "Magią i maskarą" również przypadło wam do gustu. To dobre fantasy z charakternymi bohaterkami, opowiedziane z humorem i ładnie zilustrowane.

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 7  
Ocena użytkowników 7 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...