Requiem Króla Róż #08

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski sobota, 10 marca 2018
requiem króla róż #8

Ostatnie tomy "Requiem Króla Róż" wyraźnie ustępowały tym pierwszym. Oczywiście historia nadal ciekawiła, ale było czuć potrzebę zakończenia losów Ryszarda, choćby ze względu na męczące już kwestie miłosne. Jednak autorka nie miała ochoty szybko doprowadzić nas do finału. Postawiła na nowy start – to określenie idealnie odzwierciedla ósmą odsłonę serii.

Po krótkim początku akcja przenosi się o 10 lat do przodu. Postacie przeszły zmianę od czasów pierwszej części – teraz to dorośli, mający dzieci i małżonków. Królestwu jednak daleko do idylli. Między członkami rodziny Yorków dochodzi do spięć, których powodami są pragnienie władzy i folgowanie sobie. Dodatkowo w sytuację miesza się wiedźma Jane. Jakie są jej cele?

Brak wojen i konflikty wśród swoich już nakierowują fabułę na trochę inne tory. W świętowaniu zwycięstwa widać ułudę szczęścia i zapowiedź dramatów, ale dopiero wraz z pojawieniem się Jane manga oferuje kompletną, wciągającą historię. Nowa postać wprowadza istotny wątek fantastyczny, pełen tajemniczości i wpływający na bohaterów. Czy wiedźma rzeczywiście uprawia mroczną magię, czy jej zdolności mają przyziemny wymiar? Intencje kobiety pozostają niejasne, a działania niepokoją. Co prawda, to nie jest jedyny nowy charakter, lecz w tej chwili z pewnością najważniejszy.

Aya Kanno nasila erotyczny charakter fabuły. Korzystając z ponętnej wiedźmy oraz rozwiązłości króla Edwarda, tworzy sceny rozpusty. Ta pikantność zaskakuje i świetnie splata się z napiętą atmosferą. To też podkreśla sytuację w królestwie – z jednej strony problemy, z drugiej orgiastyczna rozrywka. Co nie znaczy, że do tego sprowadza się cała akcja. Z tym wszystkim wiążą się intrygi, natomiast nowe i stare postacie składają się na dość różnorodny plan. Głównym bohaterem dalej jest Ryszard, który ukrywa przed innymi ciało hermafrodyty – w tym wątku autorka nowością nie grzeszy. Obecność Anny mogła coś zmienić, jednak w ciągu 10 lat protagonista skupiał się jedynie na pogrążaniu w cierpieniu oraz pilnowaniu, by nikt nie zagroził rodowi Yorków. To bardzo oczywisty kierunek.

requiem króla róż #8

W innych wątkach "Requiem Króla Róż" nie jest przewidywalny. Dochodzi do paru niespodziewanych momentów, choć o naprawdę dużych zaskoczeniach raczej nie ma mowy. Trudno się dziwić, to w końcu świeży start, wprowadzający do świata bohaterów nowe i po skończonej lekturze nadal zagadkowe zagrożenie. To ono wraz z pikantnym charakterem scen trzymają przy mandze. Znane postacie znalazły się w interesującej sytuacji, też nie każdego intencji jesteśmy pewni. Ogólnie to bardzo dobry tomik, przedłużający żywotność serii przynajmniej o kolejne 2-3 odsłony.

Rysunki oddają średniowieczne realia, czy to przez miejsca akcji, czy ubiór postaci. Twórczyni nie zrezygnowała z erotycznych fragmentów, ostrzejszych niż dotychczas – lecz są one uzasadnione fabularnie, poza tym to prostu manga dla dorosłych. Chwilami udaje się także pójść w psychodeliczny nastrój. Koniec końców – "Requiem Króla Róż" powrócił w fantastycznym stylu. Mogą znaleźć się osoby, których niektóre momenty zniesmaczą, ale dla mnie pieprzność jest mile widzianą cechą, skoro tak dobrze łączy się z mrokiem, knowaniami i nieszczęśliwymi postaciami.

Dziękujemy wydawnictwu Waneko za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8  
Ocena użytkowników 8 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...