niezbednik-maga-z-domu-brooklynskiego

Legendy Mrocznego Rycerza

Marcin "Amaro" Martyniuk środa, 10 stycznia 2018
Legendy Mrocznego Rycerza

Tim Sale dzięki licznym pracom z Batmanem w roli głównej i rozpoznawalnemu stylowi urósł do miana jednego z najbardziej popularnych ilustratorów przygód Gacka. Nie dziwi więc fakt, iż postanowiono opublikować album z kilkoma jego historiami o Mrocznym Rycerzu.

Skąd decyzja o publikacji prac akurat Tima Sale'a? Przez lata pracy stworzył on rysunki do wielu uznanych pozycji traktujących nie tylko o Batmanie. Na koncie poza "Batman: Długie Halloween" czy "Batman: Mroczne zwycięstwo" brał bowiem udział przy tworzeniu tzw. kolorowej serii, w skład której wchodzą dojrzałe i charakterystyczne pod względem graficznym historie o Spider-Manie, Kapitanie Ameryce, Daredevilu i Hulku. "Legendy Mrocznego Rycerza" zawierają wcześniejsze, mniej znane opowieści Tima Sale'a, opublikowane pierwotnie w "Legends of the Dark Knight #32-34", "Batman Black and White, volume 2", "Solo #1", "Shadow of the Bat #7-9" oraz "Showcase '94 #3-4".

240 stron mieści w sobie pięć różnych fabuł napisanych przez czterech scenarzystów. Przedmowę do każdej z nich napisał sam Sale, dzięki czemu możemy zapoznać się z anegdotami o początkach jego kariery czy współpracy z innymi twórcami komiksowego światka.

Zróżnicowanie zaprezentowanych w albumie historii jest całkiem spore. Na dobry początek dostajemy opowieść o szaleńcach i arcyłotrach z Arkham Asylum, którzy trafiają do więzienia Blackgate, co prowadzi do wielu incydentów z tamtejszymi rezydentami. Efekt jest dość dziwaczny, choć niepozbawiony dowcipności i pewnego uroku. Doktor marzący o resocjalizacji szaleńców, nieustępliwy dyrektor Blackgate, Bane, Riddle, Strach na Wróble i kilkoro innych postaci zamkniętych na małej przestrzeni to mieszanka wybuchowa, lecz może rozczarować odbiorców wrażliwych na przestarzały sposób prowadzenia fabuły. Warto przeczytać w ramach przerywnika i ciekawostki.

Legendy Mrocznego Rycerza

O niebo lepsza jest kolejna część albumu, "Ostrza", w której spotykamy Cavaliera. Tajemniczy szermierz powstrzymuje przestępców Gotham, podczas gdy Batman ugania się za seryjnym mordercą starszych osób. To złożona i wciągająca opowieść autorstwa Jamesa Robinsona, który zadbał o odpowiednie umotywowanie postaci. A tych ciekawych nie brakuje, przy czym samego Cavaliera można z powodzeniem określić jako bohatera nieoczywistego i tym samym interesującego. Zdecydowanie najlepsza historia wydania.

Po "Ostrzach" Grant i Sale serwują "Nieudaczników", czyli opowiastkę o niezbyt znanych, wręcz drugoligowych złoczyńcach Gotham. W efekcie otrzymujemy zlepek dynamicznych scenek, których poznawanie jest całkiem przyjemne. Pozytywne wrażenie burzy nieco obraz Batmana obrywającego od pierwszego lepszego recydywisty chełpiącego się swym szczęściem. Mimo wszystko to niezła historia z kilkoma woltami. Zbiór wieńczą... randka Batmana z Catwoman autorstwa Darwyna Cooke'a oraz starcie herosa z Jokerem pióra Kelleya Pucketta. W obu przypadkach dostajemy krótkie, kilkustronicowe historyjki zwieńczone zabawnymi i celnymi puentami.

Legendy Mrocznego RycerzaLegendy Mrocznego Rycerza

Nie można zapomnieć, że osobą spajającą zawarte w albumie historie jest Tim Sale. Rozstrzał pomiędzy sposobem rysowania w poszczególnych częściach jest doprawdy ogromny. Od niezręcznych, całkowicie archaicznych, często pozbawionych dynamiki kadrów ilustrator przeszedł do znacznie żywszej prezentacji pełnokrwistych bohaterów oraz korzystnych zabaw z perspektywą, czego najlepszym dowodem jest jeden z kadrów z Catwoman i Batmanem. Graficzna różnorodność albumu jest spora, lecz gołym okiem widać - w "Nieudacznikach" i nader wszystko w "Ostrzach" - uwielbienie, z jakim Sale umieszcza postacie na tle szerokich planów, co świetnie się sprawdza.

legendy mrocznego rycerza

Patrząc na stronę fabularną, "Legendy Mrocznego Rycerza" są intrygującym miksem krótkich i bardziej rozbudowanych historii. Czuć pewną leciwość materiału, szczególnie otwierającej opowieści, przy czytaniu której daje o sobie znać zwłaszcza archaiczna narracja. Z drugiej strony - album nadrabia różnorodnością oraz unikaniem ścieżek wydeptanych przez liczne komiksy z superłotrami. Oczywiście można narzekać na jakość niektórych grafik Sale'a, ale trzeba na nie spojrzeć z przymrużeniem oka, gdyż celem wydania było przybliżenie wczesnych i pomniejszych osiągnięć autora, przeważnie z okresu, gdy dopiero wypracowywał swój styl. Mimo obaw "Legendy Mrocznego Rycerza" okazały się czymś więcej niż tworem żerującym na nostalgii czytelników czy znanym nazwisku ilustratora.

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 7  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...