paradoks

Severed. Pożeracz marzeń

Marcin "Amaro" Martyniuk poniedziałek, 8 stycznia 2018
Severad. Pożeracz marzeń

Poza świetnymi "Wiedźmami" polscy fani komiksowych opowieści grozy otrzymali jeszcze jeden wart uwagi horror od Muchy Comics. "Severed. Pożeracz marzeń", bo o nim mowa, to kolejny dowód na to, że Scott Snyder dobrze czuje się w mrocznych historiach.

Rok 1916. Dwunastoletni chłopiec, Jack Garron, nocą ucieka z domu, by odnaleźć ojca, którego nigdy nie poznał. Uzbrojony jedynie w skrzypce i zdjęcie rodzica wskakuje do jednego z wagonów pociągu, jednak szybko orientuje się, że życie włóczęgi nie należy do łatwych. Tym bardziej, że po Ameryce krąży drapieżnik łaknący ludzkiego mięsa.

Scott Snyder produkuje jak szalony i choć na część jego historii o Batmanie łatwo narzekać, to równocześnie trudno o kogoś regularnie dostarczającego czytelnikom lepszych opowieści grozy. Wszak scenarzysta poza wspomnianymi "Wiedźmami" stworzył również serię "Amerykański Wampir". Tym razem wspomógł go Scott Tuft, który wprawdzie ma już na swoim koncie parę scenariuszy, ale filmowych i serialowych.

W "Pożeraczu marzeń" Snyder i Tuft wykorzystali motyw drogi. Prezentują podróż chłopca, który znał jedynie swój lokalny świat, zaś teraz uczy się, że wszędzie czyhają na niego niebezpieczeństwa i mało komu może ufać. Większość napotkanych postaci jest nastawiona wrogo do Jacka bądź nie ma zamiaru mu pomóc. Świat przedstawiony przez duet Scottów jest surowy i częstokroć wyprany z pozytywnych uczuć, za wyjątkiem marzenia Jacka o odnalezieniu ojca oraz przyjaźni, którą zyskuje po drodze. Scenarzyści snują fabułę, której centralny punkt to pragnienie poznania ojca i siła przyjaźni. Opowieść tylko zyskuje dzięki wykorzystanemu motywu włóczęgi chłopca, a także czasom, w jakich ją osadzono.

Severad. Pożeracz marzeńSeverad. Pożeracz marzeń

Historia Jacka jest ciekawa, lecz należy pamiętać, że z racji na gatunek powinna też wywoływać uczucie strachu. Z tym bywa różnie, ponieważ w przeciwieństwie do "Wiedźm" Snyder zrezygnował z budowania stałego zagrożenia czyhającego na bohaterów. Drapieżnik pojawia się na kartach komiksu wielokrotnie, ale nie zawsze wykazuje się agresją, często za to otacza go aura niepokoju. Antagonista jest więc dobrze zarysowany, tyle że sięgając po komiks, trzeba pamiętać, że stanowi on jeden z jego elementów, nie zaś danie główne. Fabuła jako całość prezentuje się dobrze, choć raczej nie przeraża. Prawdę powiedziawszy, najbardziej straszny wydał mi się fakt, iż większość przedstawionych wydarzeń naprawdę mogłaby mieć miejsce. Za to należy się duży plus Snyderowi i Tuftowi.

Minusem – i to znaczącym – jest za to narracja. Zwyczajnie brakuje napięcia, co trudno wybaczyć ze względu na gatunek. Z jednej strony historia mogłaby zdarzyć się naprawdę, z drugiej często bardziej czuć atmosferę przedstawianej epoki niż grozę. Owszem, trafiło się parę nastrojowych scen, ale w albumie znalazły się też takie, które nie wzbudzają większych emocji.

Severad. Pożeracz marzeńSeverad. Pożeracz marzeń

Przed Attilą Futakim, znanym głównie z komiksowej odsłony "Percy'ego Jacksona i bogów olimpijskich", stało spore wyzwanie odtworzenia początków XX wieku. I wyszło mu ono doprawdy świetnie. Artysta nakreślił historyczną scenografię, a za wzór posłużyły mu stare zdjęcia. Ponadto nieźle oddał emocje bohaterów, chociaż w paru miejscach mimika bywa koślawa. Niemniej ilustracje prezentują się okazale. Wiele kadrów wydaje się wręcz przefiltrowanych konkretnymi, intensywnymi barwami, zaś dominacja tych ciemnych pasuje do ponurej historii. Kolory w ostatnich rozdziałach są dziełem Grega Guilhaumonda, zaś dodatkowy tusz w skali całego albumu nałożył Bill Nelson. Przy pracy trzej artyści nie ograniczyli się do brązowo-szaro-czarnych odcieni, czasem nakładali inne kolory, jednak równie miłe dla oka. W efekcie wielu planszom naprawdę warto poświęcić dłuższą chwilę. Podobnie ma się sprawa z okładkami poszczególnych rozdziałów – utrzymane w tym samym stylu prezentują się bardzo atrakcyjnie.

"Severed. Pożeracz marzeń" to kolejna mocna historia w portfolio Snydera. Jednocześnie trochę zawodzi jako horror, ale i pozytywnie zaskakuje przedstawieniem losów śmiałego chłopca poszukującego ojca. W połączeniu ze świetnymi ilustracjami oraz równie dobrą kolorystyką możemy mówić o udanej pozycji nie tylko dla fanów grozy.

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...