Miracleman: Złota Era

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski piątek, 29 grudnia 2017
Miracleman: Złota Era

Bóg zaopiekował się ludzkością. O ile Miraclemana można określić mianem boga.

Poprzednio mogliśmy poznać genezę superbohatera oraz wydarzenia, które doprowadziły do powstania na Ziemi utopijnego świata. Za komiks odpowiadał niezwykle ceniony Alan Moore. Przy "Złotej Erze" funkcję scenarzysty przejął Neil Gaiman znany m.in. z serii "Sandman" i książek fantasy takich jak "Amerykańscy bogowie" czy "Nigdziebądź". Jak sprawdził się w kontynuacji kultowego dzieła?

Gaiman nie stawia nowej rzeczywistości na głowie. Skoro ludzkość osiągnęła wysoki poziom szczęścia, to postanowił głębiej wejść w ten temat. Miracleman nie jest tutaj głównym bohaterem – to dzięki niemu świat rozwinął się w tak dużym stopniu i niejednokrotnie postacie go wspominają, lecz pojawia się tylko gościnnie. O ile więc komiks Moore'a był fantastyczną opowieścią, której parę fragmentów do dziś może prześladować myśli czytelnika, o tyle "Złota Era" koncentruje się po prostu na utopijnych realiach i żyjących w nich ludziach. Co – dodajmy – robi bardzo dobrze.

Scenarzysta stara się zdobyć uznanie czytelnika emocjonalnym charakterem historii. Nie są one nastawione na nagłe zwroty akcji ani nic w tym stylu. Mają spokojne tempo i pozwalają poznać życie bohaterów oraz wpływ, jaki mają na nich obecne realia. Problematyka jest różna. Pojawia się motyw piękna i miłości, a także kwestionowanie rzeczywistości, które mogłoby się spodobać Philipowi K. Dickowi. Są też wątki pośmiertnej egzystencji, żmudnej wędrówki ku celowi oraz problem społecznego odbioru postaci Batesa, który sprawia wrażenie odpowiednika Hitlera w tym uniwersum. Przedstawianie ludzkiej natury idzie w parze z nowymi informacjami na temat tego, jak teraz funkcjonuje świat. W ostatnim opowiadaniu, "Karnawale", Gaiman łączy bohaterów poprzez tytułowe wydarzenie.

Miracleman: Złota EraMiracleman: Złota Era

To połączenie nie jest dosłowne – postacie znalazły się w jednym miejscu, a autor prezentuje ich punkty widzenia na obchodzone święto. Ogólnie komiks jest równy, choć niektóre fragmenty mogą wydać się mniej frapujące. Mnie najbardziej podobała się historia "Powierzchownie", ponieważ jej tematyka wydaje się bliska (poszukiwanie ideałów), a obecność Miraclewoman stanowiła dodatkową atrakcję. "Wrzask" ze wspominaniem przeszłości potrafi poruszać. Do tego na wyróżnienie zasługuje "Modlitwa i nadzieja" jako opowieść drogi ze smutnym finałem.

Rysunki Marka Buckinghama są bardzo różnorodne. Nie trzyma się on jednego stylu – np. przy "Notatkach z podziemia" zastosował kredki i czarne plansze, zaś tworząc "Historię o szpiegach" oparł się na fotokopiach (informacje o użytych technikach wraz ze szkicami znajdziecie na końcu komiksu). Pomimo tego nie ma problemów z zachowaniem jednolitości w tworzeniu klimatu. Ilustracje cechują się podobną nierealnością, raz są bajeczną (jak przy "Opowiadaniu o Winter"), a innym razem mroczną wizją świata (jak przy wspomnianych Notatkach z podziemia" z enigmatyczną postacią sprowadzającą wybrane osoby do życia, trzymającą je w ponurym, podziemnym miejscu).

miracleman: złota eramiracleman: złota era

"Miracleman: Złota Era" to rozwinięcie rzeczywistości, którą przedstawił Alan Moore w swoim rewelacyjnym dziele. Nie należy oczekiwać powtórki – ale Neil Gaiman napisał bardzo dobre historie z dużą dozą intymności. Ciekawe, co przygotuje w "Srebrnej Erze" i "Mrocznej Erze". Szczególnie ta ostatnia jawi się dość rewolucyjnie, ponieważ w niej wszystko ma pójść źle – i utopia pewnie legnie w gruzach. Odradzam jednak sięganie po "Złotą Erę" bez znajomości "Miraclemana" Moore'a – stracicie wtedy część przyjemności i nie zrozumiecie w pełni wszystkich kwestii.

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8  
Ocena użytkowników 8 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...