Głębia #1: Iluzja nadziei

Marcin "Amaro" Martyniuk wtorek, 26 grudnia 2017
Głębia: Iluzja nadziei

W znakomitej większości dzieła traktujące o schyłku cywilizacji pokazują świat wyniszczony przez wojny, w których nie żałowano broni nuklearnej. Autorzy często serwują też wizje związane z wirusami czy zombie. Niezależnie od przyczyn zagłady, obraz świata bywa podobny i rzadko sprowadza się do eksploracji terenów wodnych. A szkoda, bo Rick Remender i Greg Tocchini udowadniają, że i w głębinach Rowu Mariańskiego kryje się duży potencjał dla twórców fantastyki.

Promieniowanie Słońca sprawiło, że tysiące lat temu ludzkość została zmuszona do ucieczki z powierzchni Ziemi. Ludzki gatunek odnalazł azyl w głębinach oceanów, lecz mimo to w kosmos wysyłano sondy, poszukujące miejsca nadającego się na nowy start. Wiele lat później pewna rodzina zamieszkująca jedno z podwodnych miast staje w obliczu całkowitej zagłady ludzkości, której będzie mogła zapobiec.

"Głębia: Iluzja nadziei" rozpoczyna się w sposób godny filmowych blockbusterów - czytelników wita scena łóżkowa oraz następująca tuż po niej równie intymna rozmowa, które doskonale i bezboleśnie wprowadzają w świat przedstawiony. Na tym nie koniec, ponieważ już od pierwszych chwil Rick Remender dba o kreacje bohaterów. Zresztą scenarzysta w przedmowie wyraźnie pisze o tym, że zwykle tworzy realistów bądź sceptyków, co wpłynęło na to, że tym razem postanowił oddać pałeczkę Stel, ogromnej optymistce wierzącej, że jej entuzjazm i pogodne nastawienie są w stanie zmieniać rzeczywistość na lepszą. To właśnie nieposkromione pokłady pozytywnego myślenia nie pozwalają jej zwątpić, że gdzieś w kosmosie czeka na ludzi nowy dom. Dla kontrastu autor wykreował jej partnera jako twardo stąpającego po ziemi (wodzie?) mężczyznę. I tutaj także należą się brawa - z jednej strony można bardzo łatwo dać się ponieść entuzjazmowi Stel i uwierzyć, że ludzkość jeszcze nie przegrała, z drugiej zaś Remender uciekł od sztampy w przypadku męża kobiety. Johl to realista, ale scenarzysta zadbał, by bohater ten nie był zupełnym przeciwieństwem protagonistki. Nie zgadza się z nią, woli skupiać się na tu i teraz, lecz bardzo kocha swoją rodzinę.

Głębia: Iluzja nadzieiGłębia: Iluzja nadziei

O ile więc trudno o zastrzeżenia do bohaterów komiksu (później nieco miejsca zyskuje syn osobliwej pary, który też został sprawnie zobrazowany), to już rozwój fabuły wypada nierówno. Łatwo o spostrzeżenie, że początek historii dokładnie przemyślano, lecz można mieć niewielkie obiekcje do jej dalszej części. Melancholijne i emocjonalne sceny nie zaburzają wysokiej dynamiki opowieści, zaś wszelkie postacie zostały w niej bardzo dobrze osadzone. Niestety parę scen, których celem jest zachowanie wspomnianej dynamiki i ciągłej atrakcyjności utworu, wypada gorzej i czuć, że pojawiły się trochę na siłę lub rozgrywają się za szybko, a przez to nie angażują tak, jak można by tego oczekiwać. Czasami za mocno daje o sobie znać duch Hollywoodu, który kazał scenarzyście zastosować kilka ogranych trików, by zwiększyć efekciarstwo opowieści. Tak czy inaczej fabularna strona komiksu stoi na wysokim poziomie i trudno doszukiwać się w niej istotniejszych mankamentów.

"Głębia" to jednak komiks, nad którym warto pochylić się nie tylko przez wzgląd na treść, lecz także fantastyczną formę, w jakiej podano historię o upadającej ludzkości. Greg Tocchini kreśli iście oniryczne wizje podwodnych miast, w których przecież nie braknie zaawansowanej technologii. Różnorodne i intensywne barwy robią duże wrażenie. Wiele plansz zostało pokrytych - wręcz przefiltrowanych - dwoma-trzema kolorami, zaś postacie i scenerię odróżniamy dzięki konturom i umiejętnej ekspozycji w ramach pierwszego, drugiego, a nawet trzeciego planu. Oglądamy piękne prace, które jedynie zyskują dzięki żywym barwom i częstokroć "rozmytej" (dosłownie) granicy pomiędzy figurami a scenerią.

Głębia: Iluzja nadzieiGłębia: Iluzja nadziei

"Iluzja nadziei" jest komiksem różnorodnym zarówno pod względem fabularnym, jak i graficznym. Optymizm protagonistki i śliczne grafiki kontrastują z niekiedy przygnębiającym wydźwiękiem historii i zdegenerowaną społecznością czekającą na sądny dzień. To bardzo dobra pozycja dla fanów pięknych opowieści.

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8,5  
Ocena użytkowników 8,5 Średnia z 2 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...