proba-ognia

Duch Gaudiego

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski niedziela, 19 listopada 2017
Duch Gaudiego

"Duch Gaudiego" jedną rzecz robi bardzo dobrze. Budzi zainteresowanie postacią Antoniego Gaudiego, architekta i inżyniera, który wyróżnił się niezwykłymi projektami. Tylko czy to wystarcza do zainteresowania się komiksem o makabrycznych morderstwach w Barcelonie - wiążących się z dziełami katalońskiego artysty?

Skoro mamy zbrodnię, wiadomo, że do akcji wkroczy detektyw, który podejmie się śledztwa. Dokonuje tego inspektor Calvo. Na dokładkę duch - czyżby zmarłego Gaudiego? - nieoczekiwanie zamieszana w sprawę kasjerka (Antonia) oraz tłumy turystów. O ile duch i tłumy turystów to raczej ozdobniki, o tyle wspomniana kobieta odgrywa znacznie większą rolę. Kto zabija i dlaczego?

Zagadka nie stanowi atrakcji, a winę za to ponosi scenarzysta. Pierwszą wadą, jaką odczujemy podczas czytania, są słabo napisane postacie. Nie mają one żadnego charakteru. Brakuje szerszego przedstawienia ich, ponieważ autor poprzestaje mniej więcej na jednej istotnej informacji, która nie ma nic wspólnego ze śledztwem. I tak w przypadku Calvo dowiadujemy się o niespełnionym związku, zaś Antonia pracuje w supermarkecie i ma córkę. Voilà.

Takie przedstawienie bohaterów nie może satysfakcjonować. Trzeba dodać, że wspomniane prywatne sprawy, które mogłyby korzystnie wpłynąć na odbiór postaci, zostają ledwie napomknięte. Najlepiej widać to u inspektora Calvo - kwestia miłosna pada zupełnie nagle, po jakiejś rozmowie, żeby później równie nagle ją zamknąć. Już można byłoby ją sobie darować, bo mężczyzna nadal pozostaje płytki i nudny. Niestety, to nie koniec problemów, z jakimi boryka się "Duch Gaudiego", bowiem motywacje antagonisty wypadają nieprzekonująco. Ba, rozczarowuje cała kryminalna część komiksu. El Torres nie jest w stanie przedstawić śledztwa tak, żeby czytelnik nie miał wrażenia, że sprawa była prosta, tylko policja się nie popisała.

Duch Gaudiego

Krótko mówiąc, finał opowieści zawodzi - tak samo jak jej środek. Komiks czyta się w porządku, ale bardziej z tego względu, że to nie jest zbyt długa lektura (liczy około 100 stron). Lepiej prezentują się ilustracje. Są dość kolorowe i słoneczne (jak przystało na miejsce akcji - Barcelonę). Kontrast między tym bardzo ładnym otoczeniem a krwawymi scenami wyróżnia "Ducha Gaudiego", bo czy kryminały zawsze muszą wyglądać ponuro? Podobać się mogą także wizualizacje dzieł Gaudiego, które skłaniają do poszerzenia swojej wiedzy o katalońskim twórcy.

Duch GaudiegoDuch Gaudiego

Cieszy fakt, że wydawnictwo Non Stop Comics sięgnęło po tak nieoczywisty tytuł, jakim jest hiszpański thriller powiązany z Gaudim. Cieszy w ogóle, że takie pozycje powstają, zwłaszcza że rysunki trochę uświadamiają, jak wybitny był Gaudi (o pełnej świadomości można mówić tylko po zobaczeniu jego architektonicznych cudów na żywo). Szkoda jednak, że ten temat posłużył do stworzenia kiepskiej historii z miałkimi postaciami. "Duch Gaudiego" pozostaje więc w najlepszym razie średniakiem - lepiej swój wzrok skierować na inne komiksy.

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 4,5  
Ocena użytkowników 4,5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...