Posępny Mononokean #01

Marcin "Amaro" Martyniuk poniedziałek, 16 października 2017
Posępny Mononokean #01

W mandze istnieją motywy wykorzystywane szczególnie często. Jeden z nich to niewątpliwie yokai, czyli wszelkiej maści demony, zjawy itp. pochodzące z japońskiej kultury. Żeby było ciekawiej, twórcy zwykle decydują się na stworzenie postaci, dla których istnienie takich istot jest czymś nieprawdopodobnym lub przeciwnie - którym niestraszny żaden demon. Są i autorzy stosujący oba warianty.

Tak właśnie postąpiła Kiri Wazawa w "Posępnym Mononokeanie". Już na początkowych stronach poznajemy młodzieńca nazywającego się Hanae Ashiya, mającego spore kłopoty w pierwszych dniach roku szkolnego. Codziennie ląduje u szkolnej pielęgniarki ze względu na omdlenia wywoływane przez nieopuszczającego go nawet na krok włochacza - dziwacznej istoty trochę większej od kota i przypominającej pluszaka. W gabinecie pielęgniarki przypadkowo znajduje ogłoszenie o pracy, które doprowadza go do Haruitsukiego Abeno, będącego w tym samym wieku co Hanae egzorcysty. Abeno pomaga nowo poznanemu w wypędzeniu włochatego demona, lecz w zamian oczekuje sowitej zapłaty. Hanae, mimo wyraźnej niechęci, musi odpracować dług u niezbyt sympatycznego wybawcy.

Jak wspomniałem we wstępie, motyw demonów należy do najbardziej wyświechtanych tematów, jakie poruszają mangacy. Stworzenie czegoś ciekawego w tym gatunku nie jest więc łatwe i w pierwszym tomie "Posępnego Mononokeana" Kiri Wazawa nie poradziła sobie z tym zadaniem zbyt dobrze. Co prawda istoty nadnaturalne potrafią zaciekawić (poza włochaczem), ale gdyby nie informacje uzyskane od bohaterów, można by mieć wątpliwości, czy to na pewno istoty pozaziemskie. Poza tym zawiązanie akcji jest zwyczajnie marne. Głównego bohatera prześladuje w gruncie rzeczy nieszkodliwy demon i nietrudno o wniosek, iż autorka ukazała "pluszową" istotę, aby rozbawić czytelników, lecz ten element humorystyczny wypada sztucznie. Sądząc po kolejnych wydarzeniach i sporej części dialogów, chciała rozśmieszać także na pozostałych stronach tomiku. Tyle że wiele żartów jest bardzo niskich lotów i poza paroma kwestiami protagonistów raczej się nie uśmiechniemy, a może nawet nas dopaść zażenowanie.

Posępny Mononokean #01

Póki co w niczym nie pomaga kreacja dwójki bohaterów. Jednym z nich jest dumny egzorcysta zachowujący się tak, jakby pozjadał wszystkie rozumy i niejedno widział. Z kolei Hanae przez większość tomiku sprawia wrażenie niezbyt rozgarniętego i przerażonego możliwością spotkania demona, aż tu nagle postanawia pomóc jednemu z nich, choć jeszcze chwilę wcześniej trząsł przed nim portkami. Na ten moment duet złożony z roztrzepanego nastolatka i jego przeciwieństwa nie jest zbyt interesujący. Nie inaczej wygląda sytuacja z postaciami drugoplanowymi, ale to nie powinno dziwić - po prostu prawie ich nie ma.

Kreska jest w tym przypadku kwestią gustu. Jeżeli ktoś nie cierpi pustych teł i wielokrotnie przewijających się w całym albumie uproszczonych twarzy postaci, które to mają wyolbrzymić np. ich zdegustowanie czy niedowierzanie wywołane zaistniałą sytuacją, to "Posępny Mononokean" z pewnością go nie zachwyci. Z drugiej strony - po części dzięki temu mangę pochłania się bardzo szybko, a przesadzone reakcje pasują do humorystycznego zabarwienia tomiku.

Początek "Posępnego Mononokeana" nie zachęca do dalszego poznawania serii. Szybkie tempo, garść żartów i potencjał widoczny w demonach to za mało, bym mógł ją polecić komuś spoza grona najbardziej wyposzczonych fanów mang z yokai.

Dziękujemy wydawnictwu Waneko za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 4,5  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...