Magi: Labyrinth of Magic #6

Marcin "Amaro" Martyniuk niedziela, 17 września 2017
Magi: Labyrinth of Magic #6

Historia Balbadu i Brygady Mgły trwa w najlepsze. Kto w tym całym rozgardiaszu sięgnie po władzę w mieście?

Poprzedni tom kończył się rozciągniętą na kilkadziesiąt stron walką z wykorzystaniem broni białej i magii, a naprzeciw siebie stawali istni tytani pola bitwy, więcej warci w boju niźli całe oddziały. I właśnie kończące ten pojedynek sceny otwierają szósty tom "Magi: Labyrinth of Magic", który - podobnie jak poprzedni album - nieco rozczarowuje.

Ponownie twórczyni mangi, Shinobu Ohtaka, zaserwowała czytelnikom porcję starć, chociaż są one mniej liczne niż uprzednio. Niestety, w miejscu uzyskanym poprzez zredukowanie scen bitewnych nie znalazło się zbyt wiele ciekawych rzeczy. Fabuła uparcie krąży wokół Brygady Mgły, Aladyna, Alibaby, Sinbada i Judara oraz obecnego króla Balbadu, ale szósty tom jest jedynie rozwinięciem historii z poprzednich o Brygadzie Mgły, do tego rozwinięciem łatwym do przewidzenia.

Oto jeden z bohaterów będzie na siłę wypychany przed szereg, by zasiąść na tronie Balbadu, naturalnie strąciwszy wcześniej niegospodarnego i egoistycznego władcę. Nie jest to źle rozpisane, ale Ohtaka tym razem nie próbuje wpleść zbyt wielu oryginalnych nici do kłębka ogranych schematów, przez co tworząca się na oczach czytelnika mitologia jednej z postaci wprawdzie ciekawi, lecz powoduje uczucie déjà vu. Zwłaszcza że w drugiej połowie tomiku niektóre kwestie bohaterów zdają się być niepotrzebnie powtarzane w paru dialogach. Pojawia się uczucie zmęczenia podczas lektury, co wcześniej się nie zdarzało. Te kilkadziesiąt stron rekompensuje mocny, mimo że też łatwy do odgadnięcia, finał. Po raz drugi z rzędu tomik kończy się w środku bitewnego żaru, co jednak nieco deprymuje.

W dalszym ciągu warto chwalić autorkę za kreacje postaci, nawet tych pobocznych. Tyczy się to zarówno cech zewnętrznych, jak i osobowości. Wciąż jest kilka charakterów pierwszoplanowych, które potrafią skraść całe sceny, jak choćby Sinbad, Judar czy Aladyn, a inni również potrafią zainteresować. Jedyną bodaj wadą jest zbyt oczywisty podział na bohaterów pozytywnych i negatywnych. Teoretycznie jest też np. Kassim, który balansuje na granicy bycia dobrym a złym, ale choć walczy ze złą arystokracją, nie wypada znowuż tak pozytywnie przy podburzaniu ludu czy organizacji zasadzek, więc i jego łatwo zaszufladkować.

Magi: Labyrinth of Magic #6

Szósty album nie jest już tak intrygującą lekturą jak pierwsze cztery, ale wciąż nie schodzi poniżej wysokiego poziomu, którego odzwierciedlenie widać w stopce. Niemniej chciałoby się, by "Magi" zamiast zmierzać w kierunku serii dobrej, stale utrzymywało jakość godną mangi wybitnej. Shinobu Ohtaka już parokrotnie pokazała, że jest w stanie stworzyć niezwykle udane dzieła i oby recenzowany tomik był ciszą przed prawdziwą bombą w kolejnej odsłonie.

Dziękujemy wydawnictwu Waneko za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 7,5  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...