Legendy naszych czasów

Marcin "Amaro" Martyniuk środa, 6 września 2017
Legendy naszych czasów

Świat komiksowy ma wielu uznanych twórców - bez względu na to, czy mowa o autorach opowieści amerykańskich, czy europejskich. Są też tacy, którzy swoimi dziełami już na stałe zapisali się w historii komiksu. Jaki efekt powstanie ze współpracy takich dwóch legend?

Duet, o którym mowa we wstępie, to Enki Bilal i Pierre Christin. Pierwszy z nich stał się znany nie tylko wśród fanów komiksu, ponieważ powstała gra komputerowa czerpiąca z komiksowej "Trylogii Nikopola" jego autorstwa. Zresztą brał udział przy jej produkcji. Z kolei scenarzysta, choć na rynku komiksowym dobrze znany, obecnie zyskuje większą popularność za sprawą adaptacji filmowej stworzonego przez niego "Valeriana".

"Legendy naszych czasów" składają się z trzech opowieści rozgrywających się w latach 70-tych XX wieku. Pozornie nie łączy je nic poza Francją jako miejscem akcji, jednakże szybko przekonujemy się, że cech wspólnych jest więcej. Jedną z nich jest tajemniczy Białowłosy, którego poznajemy z opowieści innych postaci już w prologu. Co więcej, Białowłosy zawsze znajduje się tam, gdzie niepokoje społeczne są bliskie przerodzenia się w faktyczne działania. O tym zresztą traktują wszystkie trzy historie zawarte w "Legendach naszych czasów". Wioska, w której rozgrywa się pierwsza opowieść, znajduje się w pobliżu bazy wojskowej i nieszanujących przyrody zakładów papierniczych. Potem trafimy jeszcze do nadmorskiego miasteczka, gdzie biznesmeni planują budowę ogromnego kompleksu hotelowego, oraz od wewnątrz poznamy problemy ludzi zatrudnionych w nierentownej fabryce.

Legendy naszych czasów

Pierre Christine duży nacisk położył na ukazanie problemów związanych ze społeczeństwem, co jest szczególnie widoczne w przypadku pierwszych dwóch opowieści, ale w trzecim opowiadaniu spróbował też zagłębić się w sytuację pojedynczej rodziny. Wszystko to przyodział w szatę surrealizmu - w końcu ktoś widział latającą wioskę? Pewnie nikt, co nie zmienia faktu, iż coś takiego potrafi napsuć wiele krwi wojsku i uwypuklić niewłaściwe praktyki kierującego pobliską jednostką generała. Ze względu na tę (miejscami nawet bardzo) odrealnioną otoczkę "Legendy..." nie wszystkim się spodobają. Znaczną rekompensatą tej niedogodności okazuje się Białowłosy. Co prawda - czytelnik nie ma okazji, by zapoznać się z nim bliżej, ale aura tajemniczości i nieustanne stawanie po stronie tłamszonych ludzi przykuwa uwagę. W przypadku Białowłosego brak szerszej charakterystyki bohatera nie jest problemem, a nawet służy jego romantycznej kreacji, lecz pozostałe postacie nie mają już takich usprawiedliwień i są kompletnie płaskie.

Bardzo pozytywne słowa należą się za to Bilalowi. Mimo iż pierwsza z zamieszczonych w albumie historii została stworzona jeszcze w latach 70., to w dalszym ciągu grafiki są ładne oraz bardzo szczegółowe - nawet wystudzone barwy nadają charakteru fabule. Bolączkę stanowią kadry, które w zamierzeniu miały być dynamiczne, a w praktyce wypadają... statycznie. W tym elemencie z pomocą przyszedł scenariusz, który nie zawiera zbyt wielu scen wymuszających na rysowniku zaprezentowania żywszej akcji.

Legendy naszych czasówLegendy naszych czasów

"Legendy naszych czasów" to komiks ciekawy, lecz pod pewnymi względami nierówny. Z jednej strony opowieści są całkiem dobre i niezłe graficznie, tylko że jak na album mierzący sobie blisko 180 stron brakuje ciekawych osobowości. Pozostaje niedosyt spowodowany tym, że Christin mocno zaakcentował niepokoje społeczne, w dużej mierze pomijając dramat jednostki. Mamy do czynienia z tytułem, który dobrze zniósł próbę czasu, ale przez wspomniane bolączki i surrealistyczne elementy nie każdemu przypadnie do gustu.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 7  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...