paradoks

Gdy zapłaczą cykady #02 – Księga dryfującej bawełny

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski sobota, 19 sierpnia 2017
gdy zapłaczą cykady – księga dryfującej bawełny

Drugi tom "Gdy zapłaczą cykady" rozpoczyna się w podobny sposób co pierwszy. Następuje restart – kto zginął lub zniknął, ma się dobrze, a bohater nie jest świadomy, że w wiosce Hinamizawa dochodzi do niewyjaśnianych śmierci. Czuje się tu świetnie i przyjaźni się z paroma dziewczynami, z którymi tworzy klub. Oczywiście do czasu, gdy sytuacja z sielankowej stanie się przerażająca.

Powtórka z rozrywki? Absolutnie nie. Fabuła "Księgi dryfującej bawełny" rozwija się w trochę innym kierunku, dochodzi do innych sytuacji, a akcent zostaje położony... tak, na inne postacie. Ściślej mówiąc, w centrum uwagi znajduje się Mion, natomiast Rena z pierwszego tomu, choć nadal ważna, zostaje odłożona na boczny tor. Dzięki temu poznajemy nowe poszlaki i informacje na temat tego, co się dzieje w Hinamizawie. One wcale nie wykluczają wiadomości z "Księgi uprowadzenia przez demony", tylko wraz z nimi tworzą pasjonującą zagadkę, która skłania do myślenia. Co jest zmyłką, a co jest tropem? Czy wpadliśmy w pułapkę założoną przez scenarzystę, która uniemożliwi znalezienie odpowiedzi?

"Księga dryfującej bawełny" broni się również jako osobna historia, zwłaszcza że wydarzenia rozgrywają się inaczej. Tym razem dostaliśmy coś na kształt romansu, który później przeistacza się w dreszczowiec i opowieść grozy, lecz to tylko atut, bo to przeobrażenie się robi piorunujące wrażenie. Autor umiejętnie zagęszcza atmosferę, przydając bohaterowi – wydawałoby się – absurdalne myśli. Szybko czytelnik znów czuje zagrożenie, a idylla odchodzi w zapomnienie. Ta idylla w szczegółach jest inna, ogólnie pozostaje jednak taka sama – postacie rywalizują w grach i spędzają radośnie czas.

Stosunki z Mion (bliskie wątkowi miłosnemu) sprawiają, że mamy tu pewną nowość. Trudno nie być zdumionym, jak scenarzysta ukazuje płeć piękną, próbując nam przekazać bardzo istotne myśli, które zostały znakomicie wplecione w przewodnią sprawę. Mało tego – parę razy można zostać wymanewrowanym i zaskoczonym, bo po "Księdze uprowadzenia przez demony" zdecydowanie nie wiemy wszystkiego. Pozostaje pytanie, ile nie wiemy po "Księdze dryfującej bawełny", skoro nie jest to nawet półmetek serii. Raczej można być pewnym, że kolejne odsłony skupią się na pozostałych bohaterkach, do tej pory znajdujących się na uboczu, i ukażą relacje Keiichiego z nimi.

gdy zapłaczą cykady – księga dryfującej bawełny

Prawie nie czuć różnicy w zmianie ilustratorki. Rysunki dalej są na wysokim poziomie – dobrze oddają emocje postaci, ich zdezorientowanie i strach, zaś momenty grozy wywołują zarazem dyskomfort, wynikający z uczucia niepokoju, jak i zachwyt. Epatowanie wyzywającymi i osobliwymi strojami oraz eksponowanie wdzięków kobiecych charakterów może wzbudzać niewielkie zażenowanie, ale stanowi pikantną, stałą już część świata bohaterów, a do tego nieraz ma zabarwienie humorystyczne. Niestety, czasem rzuca się w oczy mała dbałość o szczegóły, jakby dany kadr był rysowany w pośpiechu.

"Księga dryfującej bawełny" to nowe spojrzenie na wioskę Hinamizawa, jej mieszkańców i dziwne wydarzenia – na tyle ciekawe i inne, że nie można tu mówić o powtórce, wrażenie jest takie, jak podczas czytania kontynuacji. Drugi tom "Gdy zapłaczą cykady" potwierdza więc, że restartowanie historii i opowiadanie jej w odmienny sposób, odkrywając coraz to więcej faktów, było doskonałym pomysłem. Jeśli więc lubicie złożone mangi, oferujące różne doznania – w końcu to thriller, horror, kryminał i jeszcze mały romans w jednym – powinniście sięgnąć po ten cykl.

Dziękujemy wydawnictwu Waneko za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8,5  
Ocena użytkowników 8,5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...