Śmierć

Marcin "Amaro" Martyniuk piątek, 18 listopada 2016
śmierć, neil gaiman

A kiedy przyjdzie także po mnie…

Chociaż postać Śmierci wykreowanej przez Neila Gaimana mogliśmy poznać już w kultowym "Sandmanie", to dzięki omawianemu zbiorowi dostajemy wszystkie historie z tytułową bohaterką w jednym tomiszczu. Pytanie, na ile przypomina ona dzierżącą kosę istotę w czarnym płaszczu?

Otóż wizerunek utrwalony w świadomości ludzkiej zostaje przez Gaimana złamany. Jak się okazuje, Śmierć to młoda, pogodna i sympatyczna dziewczyna, ubierająca się na czarno oraz nosząca wisiorek z krzyżem Ankh. Na tym oryginalność dzieła się nie kończy.

Już pierwsze opowiadania dają nam solidny przedsmak tego, co czeka na nas w większości tomu, choć stoją na niższym poziomie niż kolejne historie. Esencją zeszytu są właśnie dwie rozbudowane opowieści zatytułowane "Wysoka cena życia" oraz "Pełnia życia". Pierwsza z nich traktuje o młodzieńcu imieniem Sexton, który planuje popełnienie samobójstwa. Od zrealizowania swych zamiarów odciąga go uosobienie Śmierci, młoda dziewczyna imieniem Didi i trzeba oddać twórcy, że zmiana, jaka zachodzi na przestrzeni kilkudziesięciu stron w Sextonie, została ukazana znakomicie. Podobne pochwały należą się za budowanie intrygującej relacji Didi i chłopaka. Wszystko ma tutaj swój głębszy cel i nawet pomimo lekkiego przesłodzenia, historię pochłania się jednym tchem. Gaiman wchodzi w psychikę swoich postaci, zmuszając do przemyśleń także czytelnika. Z ręką na sercu, o ilu utworach można powiedzieć to samo?

śmierć, neil gaiman śmierć, neil gaiman

"Pełnia życia", druga obszerna część albumu, kontynuuje historie mającą początek jeszcze w "Sandmanie", mianowicie związek dwóch lesbijek, Hazel oraz znanej piosenkarki Foxglove. Ich zażyłość nie należy do łatwych, sytuację komplikują ciągłe wyjazdy Foxglove oraz konieczność ukrywania ich związku w obawie przed reakcją ze strony publiczności. Równie interesująca jest więź łącząca wokalistkę z jej agentem czy nawet ochroniarzem. To zresztą zaleta całego albumu – Gaiman kreuje świetne i pełnokrwiste persony. To już nie są tylko postacie z komiksów, lecz ludzie pełni emocji, obaw i skrytych pragnień, co robi jeszcze większe wrażenie, gdy uświadomimy sobie, jak bardzo są oni zwyczajni i jednocześnie w swej normalności niezwykli. Przedstawione opowieści są przede wszystkim uniwersalne. Traktują o zwykłych ludziach stojących w obliczu tragedii lub przeżywających gorsze momenty, o trudnych do podjęcia decyzjach, rozczarowaniach i marzeniach.

Oprawa graficzna nie powala, czasem bywa niewyraźna i całkowicie pozbawiona detali, innym razem zaś trudno wyobrazić sobie w danym miejscu odmienne ilustracje. Niemniej spełnia swą rolę, lecz przy poszczególnych zeszytach Gaiman współpracował z różnymi rysownikami i nie każdy równie udanie poradził sobie z przedstawieniem Śmierci. Inna sprawa, że to komiks tak mocno oparty na opowiadanej historii, że kwestie wizualne, choć w wielu miejscach udane, pozostają w cieniu fabuły.

Paradoksalnie tom, którego bohaterką jest Śmierć, najwięcej mówi nam o życiu, co rusz zmuszając do refleksji. A wszystko to przyodziano w czarne szaty pogodnej Śmierci. Polecam absolutnie wszystkim, bez względu na upodobania, a w szczególności osobom, które uważają komiksy za medium nie pozwalające na poruszanie ważkich tematów.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 9  
Ocena użytkowników 10 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...