szczury_wroclawia_szpital

Jasny i straszliwy miecz

jasny i straszliwy miecz

"Jasny i straszliwy miecz" to ostatnia odsłona trylogii Anny Kendall, w której wszystkie wcześniej rozpoczęte lub tylko zarysowane wątki wreszcie doczekały się zakończenia. Czy trzecia część "Kronik Duszorośli" dorównuje poprzednim powieściom z serii?

Roger po raz kolejny będzie musiał walczyć, aby nie tylko ocalić siebie i swoich najbliższych, ale przede wszystkim w celu utrzymania równowagi pomiędzy światem żywych a przestrzenią umarłych. Nic, z czym dotychczas się zmierzył, nie było tak groźne i niebezpieczne, ponieważ wcześniejsze wojny wymagały sprytu, a teraz przyda się wnikliwa wiedza na temat zjawisk nadprzyrodzonych. Tajemniczy mieszkańcy Duszorośli dowiedzieli się, jak zostać nieśmiertelnymi i nie cofną się przed niczym, żeby tylko osiągnąć swój cel.

Cykl powieści Anny Kendall porusza zagadnienia natury egzystencjalnej. Oczywiście przede wszystkim jest to zbiór przygodowych powieści dla młodzieży, ale od czasu do czasu odbiorca ma okazję zetknąć się z fragmentami zmuszającymi do refleksji na temat sensu życia, śmierci czy też tego, co następuje po niej. Lekka oraz przyjemna opowieść wyróżnia się licznymi motywami metafizycznymi, a ponadto zaprezentowana na jej kartach wizja śmierci zdecydowanie należy do niecodziennych. Zarówno w literaturze młodzieżowej, jak i prozie przeznaczonej dla starszego odbiorcy, bardzo często można się spotkać z obrazem życia po życiu, powrotu na Ziemię pod inną postacią czy też projekcją zaświatów. Jednak po raz pierwszy mam do czynienia z dwoma równolegle istniejącymi oraz zależnymi od siebie obszarami, które połączone są "siecią", jak to określają kobiety zgłębiające tajniki wspomnianych związków. Jednocześnie to, co było całkiem nowe i zaskakujące w pierwszym tomie cyklu, w ostatnim spowszedniało, czytelnik miał czas się przyzwyczaić, a zatem w tej chwili jest to tylko istotny element fabuły, jej rama. Właśnie dlatego zadaję sobie pytanie, czy tworzenie kilkutomowych sag ma sens. Z jednej strony autor zarobi, bo pewnie wielu czytelników, tak jak i ja, będzie chciało poznać dalsze losy bohaterów i domknąć tę historię. Z drugiej jednak, każdy następny tom traci na świeżości i oryginalności, nie ma już początkowego zachwytu, a w konsekwencji jest to tylko niezła powieść przygodowa.

Bohaterowie nie są szczególnie interesujący, zwłaszcza że autorka żadnemu z nich nie poświęciła zbyt wiele uwagi. Szczególnie irytowała mnie główna postać, gdyż Roger próbuje zmienić świat, ale często działa na oślep. jasny i straszliwy miecz Jego zachowania przypominają raczej reakcje przerażonego, zamkniętego w klatce zwierzaka lub chłopca pozostawionego samemu sobie. Nie ma w sobie nic z dorosłego, dojrzałego, odpowiedzialnego partnera i ojca, za którego pragnie uchodzić. Postaci są raczej papierowe, bezbarwne tak bardzo, że nie sposób się z nimi utożsamiać. Na szczęście na tym szaroburym, mało interesującym tle możemy zobaczyć dwa jasne, wyróżniające się punkty, a mianowicie Maggie oraz Rawnie. Ta pierwsza to rozsądna, twardo stąpająca po ziemi partnerka Kilbourne’a, która jako jedyna nie błąka się jak dziecko we mgle, czekając na ratunek. Jest dobrą opozycją dla męczących, mdlejących mimoz w rodzaju: "jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz". Druga jest natomiast przyrodnią siostrą Rogera oraz najzabawniejszą, najbardziej przykuwającą uwagę osobą w tej historii.

Całość czyta się lekko, łatwo i przyjemnie, ale nie ma w tej książce niczego wybitnego. Anna Kendall konsekwentnie zajęła się tematem podjętym we wcześniejszych odsłonach cyklu, ale to by było na tyle. Czytelnik dostanie wciągającą powieść przygodową, o której zapomni zaraz po odłożeniu na półkę. Raczej dla tych, którzy czytali poprzednie części i chcą wiedzieć, jak potoczyły się losy bohaterów.

Dziękujemy wydawnictwu Zysk i S-ka za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
7
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...