[Zwiastun] „Blizzard DOTA” – quo vadis, Blizzard?

Naprawdę? Znaczy... panowie, na serio planujecie coś takiego? Nie lepiej zostawić ten gatunek wiernym pasjonatom, którzy odwalają kawał znakomitej roboty i generalnie sami wpadli na koncept MOBA, a skupić się na innych projektach? Nie da rady? Aha… w grę wchodzą brudne wojny korporacyjne? Rozumiem, tak tylko pytałem.

blizzard dota

Najwidoczniej Blizzardowi nie podoba się, że inne studia zarabiają niezłe pieniądze na pomyśle, który wykiełkował w umysłach pasjonatów „Warcrafta III” i pragną zdominować ten segment branży elektronicznej rozrywki. Przyznam szczerze, że nie mam zielonego pojęcia, jak ocenić ten dziwny pomysł, gdyż nawet sami chłopcy z Irvine zdają się podchodzić do niego strasznie niepoważnie i z pewnym przymrużeniem oka. Przez pierwszą chwilę myślałem, że podle sobie dowcipkują z konkurencji – czasem sam się boję otworzyć lodówkę, bo mi ze słoika z ogórkami kiszonymi, co rusz wyskakują kolejni samozwańcy, buńczucznie nazywający się „duchowymi spadkobiercami DOTA”. Taką mamy dziwną rzeczywistość.

Choć muszę przyznać, że strasznie mnie ciekawi, jaki ferment w tym gatunku wywoła Blizzard, i jak sobie poradzi z potentatami pokroju Riot Games („League of Legends”, który obecnie dzieli oraz rządzi) czy Valve (gdzie ojcowie MOBA pracują w pocie czoła nad zbliżającą się wielkim krokami „DOTA 2”). Oj... będzie gorąco. Czy po raz pierwszy Michael Morhaime nie dostanie tego, czego pragnie i będzie musiał obejść się smakiem?

Tak więc, jak możemy zaobserwować na załączonym filmiku, gra opiera się na klasycznych zasadach znanych z innych tytułów tego gatunku. Mamy dwa zespoły (czerwony i niebieski), które za pomocą poszczególnych bohaterów (każdy z nich posiada określone talenty i pełni pewną funkcję w drużynie), walczą o dominację na mapie (kontrola punktów strategicznych i węzłów mocy, dających dostęp do poszczególnych bonusów) i starają się zniszczyć bazę przeciwnika. Podczas potyczki z kwatery głównej każdej ekipy wylewają się fale stworów (kierowane przez SI), walczące u boku graczy. Nasi herosi za udane działania otrzymują złoto i punkty doświadczenia, które pozwalają wskoczyć im na kolejne poziomy umiejętności lub dają możliwość zakupu potężnych artefaktów.

blizzard dota

Jednym z głównych celów Blizzarda jest zaszczepienie do tej gry filozofii, znanej z innych produkcji tego studia – „łatwa do nauki, trudna do osiągnięcia mistrzostwa”. Twórcy postanowili również zaimplementować kilka nowych elementów, które w założeniu mają zachęcić graczy do agresywniejszego działania, konieczności podejmowania błyskawicznych decyzji oraz walki zespołowej. Według firmy, kluczem do osiągnięcia powyższych celów, było stworzenie odpowiedniej przejrzystości i balansu, jeżeli chodzi o umiejętności oraz artefakty. „Zamieć” nie chce zmuszać graczy do wielogodzinnego studiowania różnorakich strategii i poradników, aby mogli czerpać pełną przyjemność płynącą z potyczek.

Wersja demonstracyjna tytułu zaprezentowana na imprezie BlizzCon 2011, zawierała dwunastu bohaterów, będących przedstawicielami jednej z czterech klas: tank, damage-dealer, support i siege. Przed premierą produkcji ta pula zostanie znacznie zwiększona, choć zaraz po wystartowaniu, otrzymamy dostęp jedynie do kilku herosów – kolejnych odblokujemy po uzyskaniu odpowiedniej liczby wygranych bitew. Należy również zaznaczyć, że nasze postępy w rozgrywce możemy monitorować poprzez zmyślny system statystyk (liczba zabójstw, zniszczonych wież, zdobytego złota, zgromadzonego doświadczenia podczas każdego meczu etc.), a każdy heros, w którego skórę postanowimy się wcielić, za wygraną rozgrywkę otrzyma specjalne punkty, wymienialne na „prestiżowe” artefakty (pełniące jednak funkcje wyłącznie dekoracyjną).

blizzard dota

Na chwilę obecną twórcy nie planują żadnego miesięcznego haraczu czy jakiejkolwiek innej opłaty za możliwość zabawy w „Blizzard DOTA”, o ile jesteś posiadaczem pudełka ze „Starcraft II”. W innym wypadku? Cóż… możliwe, że tytuł będzie częścią zestawu „Starcraft II: Starter Edition”, ale firma nie doszła jeszcze do konsensusu, w jakim stopniu ograniczyć zawartość dostępną za darmo. Trwają również rozmowy nad kwestią, czy należy wynagrodzić w jakiś szczególny sposób posiadaczy „Wings of Liberty” i „Heart of the Swarm”.

O wszystkim dowiemy się zapewne już w najbliższych miesiącach, gdyż w tym przedziale czasowym chłopcy z Irvine planują rozpocząć beta testy „Blizzard DOTA”. Tylko, czy jest na co czekać?

Komentarze

0
·
Trailer wygląda mi bardziej jak żart panów z Blizzarda, niż jako poważna zapowiedź...

Cóż, konkurencję mają sporą... Choćby League of Legends, który zdobywa coraz więcej aktywnych graczy i rozwija się w ogromnym tempie.
Mimo moich oporów dałem się namówić znajomym i zacząłem niedawno grać w LoL. Gra jest naprawdę wciągająca...
Czy Blizzard pokona konkurencję? Cóż, konkurencja ma już wyrobioną markę i jest na rynku jakieś 2 lata. Więc "Zawierucha" nie może sobie pozwolić na abonament... LoL jest bezpłatną alternatywą, stojącą na bardzo wysokim poziomie.
Myślę, że na tym polu Bliz może przegrać z Riot Games... Pożyjemy, zobaczymy.
0
·
Warto tu wspomnieć jeszcze o HoNie, który jest/był chwalony przez wielu graczy jako coś lepszego niż LoL, a mimo to musiał stać się darmowy (wcześniej był płatny, jednorazowo bodajże). Może i miał szanse rywalizować z LoLem, ale ta opłata, choć jednorazowa, była strzałem w stopę. W momencie, w którym HoN stał się darmowy, LoL już panował na rynku. Jeśli Blizzard popełni ten sam błąd, to lepiej dla nich, żeby w ogóle tego nie wypuszczali na rynek. ;p
0
·
Jak dla mnie to się nie przyjmie, bo nie wiem jakby to miało z LoLem konkurować.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...