Halloween

Halloween jest świętem, które w naszym kraju wywołuje wiele sporów. Z jednej strony jest to czysta zabawa, drążenie dyń i “Cukierek albo psikus”, a z drugiej zachodnia tradycja, kładąca cień na nasze rodzime święta oraz obyczaje. Co prawda większość już zdaje sobie sprawę, że Halloween jest nie tyle amerykańskie co Irlandzkie, w dodatku powiązane ze świętem druidów, ale i tak ostatni dzień października kojarzy się głównie z typowymi przedmieściami ze Stanów. Zbiór opowiadań wydany przez Oficynkę pt. właśnie “Halloween” luźno orbituje wokół tych refleksji. Chociaż nie da się ukryć, że ich rdzeń jest dużo mroczniejszy i bardziej makabryczny.

Antologia poświęcona święcie duchów została wydana w Oficynkowej serii “Ja gorę”, z tej samej serii pochodzi chociażby powieść “Punkt wyjściaDawida Kaina, którego opowiadanie notabene znalazło się również w tej książce. Swego pióra użyczył również Łukasz Śmigiel, Izabela Szolc i Łukasz Orbitowski, ale także pojawili mniej znani polscy pisarze – Krzysztof Maciejewski czy Bartosz Czartoryski. Słowem przekrój stylów i pomysłów.

Jak już wspomniałam, motywem spajającym jest Halloween, jednak poza tym wszystkie opowiadania są bardzo różnorodne. Niektóre przypominają zalążek pomysłu na ciekawą powieść, jak np. “Stracona fiestecita” Łukasza Śmigla. A inne są obfitymi, ale zamkniętymi historiami. Tu przykładem może być opowiadanie “Dobry człowiek” Łukasza Orbitowskiego czy “Druidzi z Bełchatowa” Krzysztofa Maciejewskiego. Nie sposób też nie zauważyć, że w niektórych opowiadaniach Halloween zostało niejako podczepione, przewija się raz, czy dwa, jako okolicznościowa data, ale nic poza tym.

Ciężko by mi był omówić tu wszystkie opowiadania zawarte w książce. Z całą pewnością każde zasługuje na oddzielną uwagę, w dodatku są bardzo różne. Wszystko zaczyna się bardzo mocnym uderzeniem: “Cukierek albo psikus, psikus albo śmierć!” Magdaleny Marii Kałużyńskiej jest typowym, mrocznym horrorem. Przyprawiającym o ciarki złem czającym się tuż za rogiem, chociaż rozwiązaniem i zakończeniem niezbyt zadziwia to i tak całkiem przyjemnie się je czytało. Po nim następuje jeszcze mocniejszy akcent i nie wiem, czy nie jedno z lepszych opowiadań w całej antologii: “Stracona fiestecita” Łukasza Śmigla opowiada o pierwszym białym curandero, a na obszar wydarzeń obiera sobie Meksyk. Manu jest nietuzinkową postacią, o której chętnie poczytałabym więcej niż jedno opowiadanie. Ba! Jestem pewna, że książka poświęcona jego przygodom byłaby bardzo, ale to bardzo nietypową pozycją wśród polskiej fantastyki. W każdym razie ja z pewnością bym po nią sięgnęła. Kolejne opowiadanie: “Cukierek albo psikus” zwraca na siebie uwagę z kolei nietypowym, nieco poetyckim i teatralnym, stylem w jakim jest opowiadana. “Dobry człowiek” Łukasza Orbitowskiego natomiast jest dość mrocznym i ciężkim opowiadaniem, jeżeli nie napisać “dusznym”. W całej antologii mam jeszcze jednego faworyta: “Książę kłamców” Dawida Kaina – naprawdę przedni pomysł! Świat, w którym książki są jak narkotyki, można je wciągać i mieć po nich wspaniały odlot, ale można też przez nie stoczyć się na samo dno.

To wszystko jest ledwie wierzchołkiem, ponieważ wszystkich opowiadań jest jedenaście, a każde utrzymane w kompletnie innym stylu, klimacie i konwencji. To wspaniały koktajl lepszych i gorszych (zależnie od upodobania) kawałków pisarskich talentów polskiej fantastyki. Chociaż męczą mnie już zbiory opowiadań, bo w ostatnim czasie czytam praktycznie tylko antologie, to “Halloween” było całkiem przyjemnym, niekonwencjonalnym przeżyciem. Na pewno daleko mu do grzecznych, poprawnych tekstów (bo spotkamy tu różne typy spod ciemnej gwiazdy – od pedofilów do neonazistów). Zatem jeżeli szukacie czegoś “innego” i nietypowego to pozycja zdecydowanie dla was!

Dziękujemy wydawnictwu Oficynka za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
6,5
Ocena użytkowników
9,5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...