szczury_wroclawia_szpital

Intryganci

Tamer "Tamc." Bsoul czwartek, 3 września 2015
intryganci, okładka

Jeśli lubicie knuć, planować i spiskować, a w grach najbardziej cenicie sobie negatywną interakcję, koniecznie musicie zainteresować się "Intrygantami". Wydana przez rodzime wydawnictwo Lucrum Games niewielka gra karciana jest polską wersją niemieckiego "Palastgefluster", wymyślonego przez Michaela Reinecka. Zdrada, podstęp, spisek – słowa te doskonale oddają jej wyjątkowy, wredny charakter. Jak dotąd spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem wśród graczy, więc zapragnąłem samemu zweryfikować te pochlebne opinie.

"Intryganci" są grą dla 3 do 5 osób, a czas potrzebny na jedną partyjkę szacuje się na 30-60 minut. Oprócz instrukcji, w ich skład wchodzi 6 kart króla, 5 zestawów pomocniczych i 49 kart intrygantów. Zastosowana mechanika jest niezwykle prosta, więc nie trzeba wiele, by wytłumaczyć nowicjuszom obowiązujące zasady. Gracze dostają do rąk po 6 kart i muszą je wykładać przed siebie w określonej kolejności, bowiem każdy z nich przed rozpoczęciem rozgrywki wybiera jeden z pięciu dostępnych kolorów (czerwony, niebieski, zielony, żółty, biały), z którym będzie się utożsamiać do samego końca. To właśnie barwa zagranej karty determinuje, kto wykona następny ruch. W talii znajduje się też 14 szarych, neutralnych kart. Położenie którejkolwiek z nich przekazuje pałeczkę graczowi mającemu aktualnie najmniejszą liczbę postaci przed sobą. Dzięki tym założeniom sami decydujemy, komu przekazujemy kolejną turę. Jednak hola, hola, po co w ogóle je wykładamy?

palastgefluster, okładka

Rzecz jasna po to, by zdobywać punkty. Istnieją ku temu dwie możliwości. Pierwszą stanowi przygotowanie intrygi doskonałej. Aby ją wykonać, gracz musi wyłożyć 6 różnych kart intrygantów. Jeżeli komuś się uda ta sztuka, zyskuje on jako jedyny punkt w danej rundzie. Drugim sposobem na ich zdobywanie jest zagonienie któregokolwiek z rywali w kozi róg. Ponieważ nie można dublować wykładanych przez siebie postaci, jeśli ktoś ma w ręce tylko takie, jakie już leżą przed nim na stole, to koniec. W takiej sytuacji przegrywa, a wszyscy pozostali dopisują sobie po jednym punkcie.

Jakie karty mamy do dyspozycji? W grze występuje siedem różnych postaci i każda z nich "wykonuje" inną akcję. Zagranie Szpiega powoduje, że musimy na kilka sekund pokazać rywalom zawartość naszej dłoni. Mag pozwala wymienić z innym graczem dowolną liczbę kart, Służka umożliwia odrzucenie wybranej i dobranie nowej ze stosu. Dzięki Damie można zamienić pozycjami dwie z leżących na stole kart, Strażnikiem cofać wyłożoną wcześniej przez siebie kartę z powrotem do ręki, a Doradcą pociągnąć nową kartę króla. Ma on duże znaczenie, bowiem wskazany przez monarchę intrygant nie może wykonywać swej akcji, dopóki inny gracz nie położy kolejnego Doradcy, zmuszając do wzięcia następnego króla. Wtedy poprzednia postać odzyskuje moc i ponownie może spiskować, a nowo wskazana traci chwilowo swą zdolność.

intryganciintryganci

Jest i Karzeł. Zależnie od tego, na jaki wariant gry się zdecydujemy, zagranie tej karty będzie mieć inne skutki. Dostępne są: Sprytny karzeł, Zły karzeł i Perfidny karzeł. Warto wspomnieć, że w oryginale występuje wyłącznie pierwsza opcja, a dwie pozostałe zawdzięczamy Tomaszowi Międzikowi. Obie dodatkowe koncepcje dodają grze klimatu, powodując, że negatywna interakcja leje się strumieniami. Czym się one jednak różnią między sobą? W podstawowym wariancie gry zagranie karty karła nie niesie za sobą żadnych konsekwencji, chyba że jest on intrygantem wskazywanym przez króla. Wyciągnięcie go w takim momencie równa się kapitulacji. Jednak dopiero w wersji Zły karzeł zaczyna się oczekiwana zabawa. W tym bowiem wariancie karta ta staje się odpowiednikiem Czarnego Piotrusia – jeśli ją wyłożymy, z nami koniec. Sytuacja jest odwrotna w porównaniu z wcześniejszą opcją – możemy go dać jedynie wtedy, kiedy będzie wskazany przez monarchę. W Perfidnym karle sytuacja jest jeszcze bardziej nieciekawa – przegrywamy nawet wtedy, kiedy położymy kartę karła jako ostatnią. Czy to nie brzmi cudownie?

intryganciintryganci

Jak sami widzicie, rozgrywka w "Intrygantów" sprowadza się do dwóch rzeczy. Gracze poprzez odpowiednie żonglowanie kolorami wykładanych kart przekazują turę tym osobom, którym w ich mniemaniu będzie to najbardziej korzystne. Z kolei dzięki właściwemu korzystaniu z oferowanych przez poszczególne postacie możliwości możemy wpływać na układ wyłożonych przed sobą kart i tych jeszcze posiadanych. Nietrudno się domyślić, że najlepiej będą sobie radzić osoby, które umiejętnie połączą działanie obu opisanych mechanizmów. Jednak muszę zaznaczyć, że bardzo łatwo zniweczyć czyiś plan i zdecydowanie łatwiej nie przegrać partii, aniżeli ją wygrać. Nic w tym dziwnego, gdyż osoba dążąca do intrygi doskonałej z każdą kolejną położoną przed siebie kartą ma ich coraz mniej w ręku i wystarczy podrzucić jej albo karła, albo którąś z tych, które ma już przed sobą, i zmusić ją do ruchu. Z tego względu granica między wygraną a przegraną jest niesamowicie cienka i niewielkie szczegóły decydują o ostatecznym rezultacie. Dzięki temu grze towarzyszy istna lawina rozmaitych emocji, a wszyscy obecni świetnie się bawią.

intryganciintryganci

Długość rozgrywki mieści się we wskazanych przez producenta ramach czasowych ze względu na zmienną liczbę wymaganych do zwycięstwa punktów. Zależy to od ilości osób uczestniczących w zabawie i przy pełnym składzie należy zdobyć ich 4. W wariancie czteroosobowym 5, a w trzyosobowym aż 6. Takie racjonalne założenie balansuje grę i nie pozwala, by za szybko się skończyła bądź mozolnie dłużyła. Jako że na całość składa się kilka mniejszych rund, każdy ma realne szanse na walkę o zwycięstwo. Jeżeli przegra się którąkolwiek z nich, to trudno, życie toczy się dalej i wszystko zaczyna od nowa. To pozytywna cecha, gdyż nawet, jak ktoś prowadzi, to nie jest powiedziane, że ostatecznie wygra. Tym bardziej w obliczu istnienia tak wielu sposobów na przeszkodzenie innej osobie w układaniu intrygi i doprowadzeniu do przegrania danego starcia. Zresztą to właśnie te możliwości sprawiają, że "Intryganci" są tak niesamowicie grywalną produkcją. Miłośnicy negatywnej interakcji będą czuć się wniebowzięci, gdyż przeszkadzać innym można na każdym kroku. "Podrzuciłeś mi karła? Zginiesz marnie, dziadzie jeden!". Nie trzeba długo grać, by zaczęły się sypać pierwsze wyzwiska i groźby. Jeśli chce się zwyciężyć, nie można być dobrodusznym. To nie miejsce dla cnotliwych rycerzy i poczciwych ludzi z dobrym sercem. Tu nikt nie wybacza błędów, każdy je wykorzystuje. Ludzie nie śpieszą z pomocą, czekają zaś, zastanawiając się, kiedy i komu będzie można zadać cios w plecy. Myślimy, że prawie się udało, ktoś nam podmienia karty i pozamiatane. Hasta la vista, baby.

intryganciintryganci

"Intryganci" zostali wydani w zgrabnym, kompaktowym pudełeczku, które bez najmniejszego problemu można wcisnąć do torby czy plecaka, jeśli tylko chcemy, by Karzeł jechał z nami. Wydawnictwo Lucrum Games wzięło sprawy w swoje ręce i w pełni odpowiada za szatę graficzną. Każda z siedmiu postaci została solidnie dopracowana. Szpiegowi źle z oczu patrzy, Mag wygląda szalenie, z twarzy Strażnika można wyczytać wszystkie trudności, których doświadczył, a Doradca mrozi nas swym pewnym siebie wzrokiem. Służka wygląda niewinnie, Damę mógłbym poprosić o numer kontaktowy, zaś Karzeł jest absolutnie intrygujący. Dodatkowo w kilku zdaniach scharakteryzowano je w zabawny sposób w instrukcji. Opisy te zwiększają klimat i pozwalają wyciągnąć więcej radości z gry. W opakowaniu umieszczono szpanerską wypraskę i przewidziano tyle miejsca, by karty w koszulkach ochronnych mogły się spokojnie zmieścić. Ba, twórcy sami apelują o ich kupno i słusznie radzą, bo nie trzeba wiele, by zniszczyć którąkolwiek z kart. Wystarczy mieć niezdarnego znajomego, z brakiem wrodzonej delikatności, a użytkowanie w krótkim czasie odciśnie swe piętno na ich stanie. Co ciekawe, podpisy poszczególnych postaci zostały umieszczone na dole, pod ilustracją. Powoduje to, że jeśli trzymamy te kilka sztuk w ręku zgodnie z tradycją, tworząc standardowy wachlarz, to nie wiemy, jakie karty mamy, bo jedna zasłania drugą. Gracze szybko zwracają uwagę na ten problem i wymyślają kolejne to sposoby, by trzymać je tak, aby widzieć, kto jest kim. Tak naprawdę wystarczyłoby w rogu umieścić jakiś drobny symbol, by zapobiec tej niedogodności. Instrukcja jest krótka i dobrze napisana, więc łatwo przyswoić sobie obowiązujące zasady. Warto też pochwalić smaczek w postaci zalecenia, że grę rozpoczyna osoba, której najgorzej patrzy z oczu. Niby drobnostka, a sprawia dodatkową uciechę i odpowiednio wprowadza ludzi do gry.

intryganciintryganci

"Intryganci" to lekka, wciągająca karcianka, która sprawia wiele frajdy. Rozgrywka jest ciekawa, zmusza do myślenia i kombinowania. Fani przysłowiowego podkładania świni będą czuć się rewelacyjnie. Każdy prędzej czy później orientuje się, że łatwiej kogoś pogrążyć, niż samemu wygrać, więc jedni stają się myśliwymi, inni ofiarami. A rundę później – na odwrót. Nic nie wywołuje większego uśmiechu, niż wzajemne wymienienie się kartami karła, z tą złudną nadzieją na pozbycie się problemu. Gra nie kosztuje wiele, a świetnie sprawdzi się jako materiał na luźny wieczór ze znajomymi, którym chce się odrobinę podokuczać. Dynamiczna akcja powoduje, że czas szybko leci i nikt się nie nudzi. W związku z tym chętnie będę wracać do omawianego tytułu, a wam go serdecznie polecam.

Dane techniczne
Elementy zestawu Podsumowanie
  • 5 zestawów kart pomocniczych w 5 kolorach
  • 6 kart króla
  • 49 kart intrygantów
  • Instrukcja
  • Ocena wykonania: 8
  • Poziom trudności: średni
  • Czas gry: 30-60 minut
  • Liczba graczy: 3-5
  • Wymagana przestrzeń: średnia
  • Uśredniona cena: 50zł

Dziękujemy firmie LucrumGames za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Plusy Minusy
  • Ciekawa mechanika
  • Dynamiczna rozgrywka
  • Duża grywalność
  • Mnóstwo negatywnej interakcji
  • Adekwatna cena
  • Dobrze napisana instrukcja
  • Łatwo niszczące się karty
  • Nieprzemyślane umieszczenie podpisów postaci na kartach
Ocena Game Exe 8,5  
Ocena użytkowników 8,79 Średnia z 14 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Von Majden · piątek, 4 września 2015, 12:40
0
Świetna recenzja iście w Tamc.'owskim stylu. Ja ze swojej strony do minusów dodałbym jeszcze, że wizerunki poszczególnych postaci są mało klarowne. Zginiesz marnie jak ze mną w najbliższym czasie nie zagrasz.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...