riese

Gamedec. Czas silnych istot

okładka, Gamedec. Czas silnych istot,gamedec. czas silnych istot

Ostatnie lata są bardzo korzystne dla wszystkich gatunków polskiej literatury fantastycznej – ukazało się wiele nowych tytułów oraz wznowień renomowanych serii. Rebis wydał reedycję science fiction Marcina Przybyłka, "Gamedec". Tym razem to "Czas silnych istot" w jednym tomie.

Od porzucenia Ziemi przez ludzi i utworzenia Way Empire minęło sto cykli. Przez cały ten okres ludzkość zadomowiła się w innym zakątku galaktyki, eksplorując, ucząc i rozwijając się na wszystkie możliwe sposoby. Mimo to nie zapomniała o swoim dziedzictwie i gorzkich doświadczeniach. Imperator Ludzkości, Gorgon Nemezjusz Ezra, przygotowuje do wprowadzenia w życie plan, w którym w ramach rocznicy powstania jego domeny kolebka ludzkości wróci w prawowite ręce. Nie zapomina przy tym, że do zabawy mogą się włączyć Unithirowie. To właśnie w ten kocioł wkrótce właduje się Torkil Aymore, pionier, podróżnik, gamedec, głowa klanu, a przede wszystkim Ran – obdarzony potężnymi zdolnościami żołnierz z Pierwszej Centurii Pierwszego Maodionu. Choć na pierwszy rzut oka plan jest dobry i starannie przygotowany, już niedługo przyjdzie mu zatęsknić za kłótniami małżeńskimi i zmierzyć się z przeznaczeniem, które wysuwa pazury po każde z jego wcieleń.

Choć seria "Gamedec" składa się z pięciu tomów, zaś ten jest czwarty z nich wszystkich, całość jest skonstruowana w dość szczególny sposób. Dzieli się na poszczególne podserie, powiązane ze sobą, ale na tyle niezależne, by można było swobodnie między nimi wybierać. Dodatkowo do książki jest dołączone streszczenie poprzednich części. Było to moje pierwsze zetknięcie z cyklem, pierwsza ofiara (lektura) była przypadkowa. Okazała się ciężkostrawna. Jeśli to podsumowanie pozwala uzyskać podstawę, z której można ruszyć ku lekturze, jest ono strasznie chaotyczne. Najważniejsze wydarzenia są względnie zrozumiałe, jednak przeczytanie tego fragmentu w całości pozostawiło u mnie spory mętlik, który niemal w ogóle nie chciał odpuszczać. Dobrą stroną był fakt, że gdy już w głównej historii były już jakieś wzmianki na temat tamtych wydarzeń, były one dostatecznie szczegółowe, by jakoś ten rozgardiasz ogarnąć.

Bohaterowie książki to kolejne zamieszanie. Zbyt wielu ma mniejszy lub większy wpływ na fabułę. W oczy jednak najbardziej rzuca się oczywiście sam Torkil. Jest to oczywiście wynik występowania w kilku różnych wersjach. Pomimo znacznych podobieństw nie można ukryć, że dzielą ich pewne różnice. Do tego jednocześnie zajmują się kilkoma różnymi, choć powiązanymi ze sobą sprawami, co momentami potęguje chaos. Nie da się jednak ukryć, że postacie są napisane w sposób głęboki i skomplikowany, dzięki czemu są całkiem żywe.

Ciekawym urozmaiceniem są wszelkiej maści wzmianki oraz rozważania poświęcone metafizyce i technologii przyszłości. W przerwach pomiędzy główną akcją, a także podczas niej, co jakiś czas pojawiają się rozmyślania i opisy, często dość obszerne, poświęcone stosowanej przez ludzi technologii, a także różnym zjawiskom filozoficznym i metafizycznym, dla przykładu światom równoległym czy starożytnym kosmitom. W wyniku tego w ramach lektury mamy wiele okazji na wszelkiej maści dywagacje filozoficzne, pseudo bądź nie, co podnosi jej wartość w ogólnym rozrachunku.

Nie mogę powiedzieć, że ta lektura mnie zachwyciła. Raczej nastręczyła sporych problemów przez dość duży chaos i rozbicie wątków. Jeśli jednak ktoś lubi klimaty science fiction i nie odstraszyła go "Gra o tron", to wierzę, że może dać tej książce szansę. W końcu ma ona do zaoferowania bogaty świat i ciekawą fabułę. Ostateczną decyzję jednak zostawiam wam.

Dziękujemy wydawnictwu Rebis za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
6,5
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...