Ender

ender

Lissa Price zadebiutowała powieścią "Starter" i od razu zyskała grupę wiernych czytelników, a jej pierwsze dzieło zebrało bardzo pozytywne recenzje. Należałam do grona zadowolonych odbiorców, czekających na więcej przygód Callie, więc nic dziwnego, że z przyjemnością sięgnęłam po kontynuację, czyli "Endera". Niestety druga część opowieści nie wyszła autorce już tak dobrze, a nawet okazała się w zasadzie tylko średnia.

Główną bohaterką nadal jest Callie, ale tym razem wspierają ją: przyjaciel Michael oraz tajemniczy Hyden, który w toku opowieści stanie się jej kluczową postacią, swego rodzaju nadrzędnym elementem tej tajemniczej układanki. Bank ciał przestał istnieć, ale to nie oznacza, że Starterzy, którzy zostali poddani zabiegowi wczepienia chipów, są bezpieczni. Teraz nazywa się ich Metalami, a ryzyko utraty kontroli nad własnym ciałem wzrosło. Ktoś porywa byłych dawców Prime Destinations.

"Starter" swoje ciepłe przyjęcie wśród odbiorców zawdzięczał nie tylko wciągającej fabule, ale przede wszystkim wyjątkowej wizji świata. Obraz Los Angeles po wojnie bakteriologicznej, gdzie bogaci Enderzy mogli kupić sobie nawet młodość w ciele nastolatka, sprawiał, że czytelnik zaczynał zastanawiać się nad kwestiami natury moralnej. Wciągnięty w brawurową opowieść, zadawał sobie stale pytania o to, czy pieniądze rzeczywiście mogą załatwić wszystko, a ludzie mają prawo do odmładzania się za wszelką cenę, jeśli tylko mają na to ochotę. No i ich na to stać. W "Enderze" tego wszystkiego zabrakło. Autorka chciała pewne rzeczy wyjaśnić, ale chyba nie do końca miała na to pomysł, a na pewno nie przemyślała konstrukcji całości. W efekcie powstała powieść chaotyczna, gdzie razem z bohaterami przeskakujemy z jednego wydarzenia do drugiego, jakby autorka rozpisała sobie poszczególne sceny, a potem złożyła je w dość przypadkowej kolejności.

Książkę czyta się bardzo dobrze, fabuła wciąga mimo chaosu i pewnych nielogiczności, ale całość niestety straciła to magiczne "coś", czym wyróżniał się na tle innych powieści "Starter". Pisarka wyjaśniła i domknęła wszystkie wątki poruszone w poprzedniej części, ale to właściwie wszystko, co udało jej się zdziałać. Callie dorośleje, staje się silniejsza oraz pewniejsza siebie, lecz wszystkie jej perypetie aż do bólu przypominają historie przewijające się w bardzo popularnym od dłuższego czasu gatunku "young adults". Mamy zatem bohaterkę, wychodzącą cało z opresji nawet kiedy z logicznego punktu widzenia nie ma na to najmniejszych szans, zło, które oczywiście zostanie ukarane, no i nieodłączny trójkąt miłosny w tle.

"Ender" potrafi wciągnąć, a czytanie go jest miłym zajęciem w długi, jesienny wieczór, ale nic poza tym. Po lekturze "Startera" miałam dużo większe oczekiwania, a druga część historii niestety ich nie spełniła. Całość wyszła dość chaotycznie i chociaż można wciągnąć się w fabułę, to nie ma w niej nic, co przykułoby uwagę czytelnika na dłużej. Wszystkim polecam lekturę pierwszego tomu, bo Lissa Price stworzyła świat, w który warto się zagłębić. Książka mogłaby właściwie istnieć jako samodzielne dzieło, więc jeśli będziecie bardzo ciekawi, to sięgnijcie, po kolejny tom, a jeśli nie, to nie stracicie zbyt wiele. Lissa Price kończy jednak tę powieść w sposób sugerujący, że nie spotykamy się z Callie i jej przyjaciółmi po raz ostatni. Nie wiem, czy rzeczywiście powstanie kolejna część, ale jeżeli tak, to na pewno chętnie po nią sięgnę. Mam nadzieję, że pisarka odzyska głębię, jaką zaprezentowała nam w swojej debiutanckiej powieści.

Dziękujemy wydawnictwu Albatros za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
5
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...