Dracula

2 minuty czytania

dracula

Ku uciesze rodzimych komiksiarzy wydawnictwo Non Stop Comics kontynuuje publikowanie twórczości Alberto Brecci. "Dracula" to bowiem już czwarty tytuł Argentyńczyka w katalogu oficyny – lecz zarazem pierwszy w kolorze.

Czytelnicy, którzy mają już za sobą lekturę "Mitów Cthulhu", mogą być zaskoczeni najnowszym tytułem argentyńskiego artysty na polskim rynku. O ile bowiem w przypadku dzieł H.P. Lovecrafta słusznie mówi się o bardzo udanych adaptacjach, o tyle omawiany "Dracula" nie jest adaptacją powieści Brama Stokera ani żadnego z epigonów klasyka. Zamiast tego Breccia przygotował pięć całkowicie niemych historyjek z wampirem w roli głównej. Na dodatek są to historyjki humorystyczne. Zaciekawieni? Mając w pamięci "Bezdomne wampiry o zmroku" Tadeusza Baranowskiego oraz udane seriale i filmy ("Co robimy w ukryciu", "Dracula: Wampiry bez zębów") byłem więcej niż zaciekawiony wampirami w wydaniu komediowym. Tym bardziej że stał za nimi Breccia z całym swym warsztatem rysowniczym i w dodatku po raz pierwszy prezentowanym nad Wisłą w kolorze. Niestety oczekiwania rozmyły się błyskawicznie.

W gruncie rzeczy "Dracula" to pięć krótkich historyjek bazujących na humorze sytuacyjnym i prędko zmierzających do zabawnych puent. W trakcie lektury kilka razy można się uśmiechnąć, a absurdalne rozwiązanie pierwszego rozdziału zapada w pamięć poprzez połączenie dwóch tak różnych, lecz bardzo popularnych figur popkultury. I to tyle, co prawda w posłowiu czytamy o tle historycznym związanym z upadkiem junty wojskowej w Argentynie w czasie, gdy Breccia tworzył "Draculę", jednakże poza jednym z pięciu rozdziałów ów wywód odbieram jako nadinterpretację. Komiks wprawdzie zawiera rozdział, w którym Breccia bierze się za kwestie związane z reżimem, ale przesłanie wykłada nam na tacy. W efekcie to zbiór prostych gagów, w których próżno szukać mnogości znaczeń. Na tle satyrycznego "Perramusa", gdzie krytyka polityczno–społeczna niejednokrotnie była przemycana pod płaszczykiem absurdu i groteski, podobne interpretacje "Draculi" wypadają niezwykle blado.

dracula dracula

Inna kwestia, że graficznie album nie zawodzi. Wprawdzie dalej czarno–białe prace Brecci są mi bliższe, lecz i w kolorze mają swój urok. Rozedrgane, jakby kreślone drżącą ręką, linie opisujące kształty dobitnie podkreślają groteskę. Takie podejście ma swój urok i z odczytywania na pierwszy rzut oka chaotycznych plansz można czerpać sporą przyjemność, choć nie mam wątpliwości, że wszędobylskie zniekształcenia niejedną osobę odrzucą od komiksu. Niemniej warto to sprawdzić na własnej skórze. Gratką dla fanów Brecci są też dodatki, gdzie obok finalnych plansz zamieszczono ich czarno–białe szkice.

"Dracula" to pokaz warsztatu Brecci, którego prace warto poznać także w kolorze. Szkoda jednak, że wraz ze stylem graficznym choć po trosze nie poszły udane fabuły, czyniące z komiksu coś więcej niż ciekawostkę i przegląd prac artysty.

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
6
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...