Mikropłatności – więcej wątpliwości

3 minuty czytania

Jak zgrabnie podsumował Tokar, mikropłatności obejmujące dodatkowe skrzydełka, falbanki i wodotryski nikomu wielkiej krzywdy nie zrobią i nie powinny stanowić większego problemu dla graczy.

diablo 3, reaper of souls

Okazuje się jednak, że rzecz ma się znacznie gorzej z pozostałymi podpunktami ujętymi w patchu 2.2.0. Od ich ogłoszenia minęło ledwie parę dni, a forum Blizzarda aż kipi od debat związanych z powrotem do "dodatkowej kasy" w Diablo 3, tego, co można za nią nabyć, a także gdzie i dlaczego gdzie indziej – nie.

Większość wątpliwości dotyczy dwóch związanych z rozgrywką elementów – tzw. "timed experience boosts", ułatwiających wypełnianie hardkorowych wyzwań na wyższych (a dosłownie rzecz ujmując – niższych, bo głębszych) poziomach Szczelin, gdzie w bardzo ograniczonym czasie musimy unicestwić coraz liczniejsze hordy coraz silniejszych maszkar, oraz dodatkowych miejsc w skrytce.

W wypadku tych pierwszych, wielu graczy oburza się na możliwość kupienia sobie tego, co wszyscy "pro-playerzy" muszą wymęczyć w pocie czoła, niejednokrotnie spotykając się z wyjątkowo bolesną porażką (jak pokonanie grupy potworów w 902 sekundzie starcia przewidzianego na 900 sekund). Tak jak wobec zmian czysto kosmetycznych, tak i tu możemy powtórzyć za niektórymi graczami: "Dajcie spokój, to niedostrzegalne pierdoły, dotyczące znikomej grupy graczy. Nie róbcie z igieł wideł, komu to przeszkadza?". W odpowiedzi na podobne głosy pojawiają się też takie:

Generalnie taka argumentacja sprowadza się do tego, że jeśli odsetek ludzi dotkniętych przez takie zmiany jest niewielki, większość nie powinna się nimi przejmować. Jednak istotą problemu nie jest jego zakres, lecz pewne zasady. Zasady, które pozwalają zmonetyzować mechanikę gry w sposób umożliwiający graczom płacenie za postęp. Oto prawdziwy problem, bez względu na jego skalę.

Problemu "nierównych szans" nie rozwiązuje też fakt, że patch 2.2.0 pozwoli na korzystanie z opcji "kupowania mocy" jedynie graczom z Azji (najpewniej z Chin, przez wzgląd na odgórne restrykcje, z którymi musieli borykać się tamtejsi gracze). Także kwestia dokupywania miejsca do skrytki budzi sprzeciw. Pojawiły się nawet tworzone na forum Blizzarda ankiety, takie jak ta, ukazujące skalę rozbieżności w podejściu do sprawy.

To jedna z najbardziej żałosnych decyzji podjętych dotąd przez Blizzard. Dodatkowe zakładki to opcja, o którą niemal każdy gracz prosił od dnia premiery, ekstremalnie łatwa do zaimplementowania. W tak zorientowanej na zbieranie przedmiotów grze tak mała ilość miejsca do ich gromadzenia stanowi obrazę dla graczy. Teraz oferują nam płatną, zdecydowanie nie kosmetyczną zmianę, którą powinni wprowadzić na samym starcie? To oburzające.

diablo 3, reaper of souls

To post jakich wiele przewija się na dziesiątkach stron związanych z tym tematem. "Blizzard leci w kulki, Blizzard chciwością bije na głowę Gheeda, mało im było 20 milionów sprzedanych egzemplarzy i ceny opiewającej na 100 dolców wraz z dodatkiem". Logika "nie chcesz – nie kupuj" marnie sprzedaje się w społeczności, zaś niebieskich postów komentujących takie komentarze pojawia się zaskakująco mało.

Czy jestem zaskoczony? Ani trochę. Przez ostatnie 2 lata D3 rozwijało się bardzo słabo i leniwie. Leniwe patche, leniwe aktualizacje contentu, ciągłe kłamstwa na temat niedorobionego PvP... Wydaje się, że Blizzard całkowicie się zagubił. Przez lata byłem fanboyem, jednak teraz jestem dogłębnie oburzony produktem, który sprzedają i wrażeniem, które sprawia ich gra oraz oni sami – bez charakteru, bez pasji.

Jak zatem jest rzeczywiście? To tylko zwykły lament bez powodu, czy może Blizzard faktycznie zagubił swoją dawną markę, a mikropłatności zrobią z "Diablo 3" to samo, co z wieloma innymi grami?

diablo 3, reaper of souls

Źródło: www.diablofans.com

Komentarze

0
·
Blizzard zgubił swoją dawną markę w momencie premiery - wystarczy porównać sobie podstawowe D3 do Guild Wars 2 - nie ma porównania, ta gra jest po prostu kiepska od samego początku; przed wszystkim za krótka i skupiona wyłącznie na bezsensownym grindzie.

A mikropłatności? Nie wyjdą poza Azje, no chyba że Blizzard postanawi zwinąć interes na zachodzie.
0
·
Hmm... Co do grindu to rzecz jasna, ale czy akurat porównanie do Guild Wars 2 jest najbardziej trafne? Wydaje mi się, że to zupełnie inny typ rozgrywki, bez wątpienia zupełnie inny gatunek, więc i innymi prawami się rządzący. Chyba, że porównujesz te tytuły przez pryzmat różnic w jakości ich zbieżnych elementów, jak walka PoE, jej taktyczne aspekty w trybie kooperacji itd. A może jeszcze inaczej?
0
·
I nie czuję, że rymuję, kiedy tytuły kuję. Joł.

Czy coś.
0
·

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Wiktul dnia środa, 25 lutego 2015, 12:54 napisał

Hmm... Co do grindu to rzecz jasna, ale czy akurat porównanie do Guild Wars 2 jest najbardziej trafne? Wydaje mi się, że to zupełnie inny typ rozgrywki, bez wątpienia zupełnie inny gatunek, więc i innymi prawami się rządzący. Chyba, że porównujesz te tytuły przez pryzmat różnic w jakości ich zbieżnych elementów, jak walka PoE, jej taktyczne aspekty w trybie kooperacji itd. A może jeszcze inaczej?

No raczej.. Popieram Cię w 100% Wiktul.

Jak już usłyszałam, że Blizzard wprowadza mikropłatności, to nie spodziewam się niczego dobrego. Tylko czekam na jeszcze "ciekawsze" informacje.
0
·
Hm czy jest to zupełnie inne gatunek? Mi się wydawało (mogę się mylić) że obie gry należą do gatunku 'online rpg', zostały wydane w 2012 roku i miały zbliżoną cenę. Na podstawie tych trzech elementów, można pokusić się o porównanie, w szczególności iż wiele osób rozpoczynających swoją przygodę z Diablo III w maju 2012, porzuciło ją na rzecz GW2 w sierpniu tego samego roku.
0
·
Zdecydowanie nie nazwałbym D3 Online RPG czy MMO RPG, zwłaszcza po tym jak okazało się, że wbrew temu problemowi da się grać weń w trybie off-line i czyni to baaardzo wiele osób. Inna sprawa, że GW2 zawsze kojarzyło mi się z (i było zapowiadane jako) bezpośredni konkurent WoW. Ale mniejsza już o to, nie zmieniajmy teraz tematu dyskusji na analizę gatunkową innej gry Rzecz dotyczy wszak całkiem innego problemu, który trafnie podsumowałeś - przeniesienie (czy też rozszerzenie) mikropłatności na Europę czy Stany mogłoby faktycznie oznaczać zwinięcie straganów Zamieci.
0
·
Okej, ja kilka tygodni temu, przed świętami postanowiłem pograć sobie trochę w D3 - zobaczyć co się zmieniło, jak gra wygląda po ponad dwóch latach 'rozwoju'. Pograłem może 3-4 dni, po czym zrezygnowaniem i z generalnym poczuciem depresji odinstalowałem grę. Moje wnioski można by było streścić dwoma słowami - dewaluacja znaczenia. Podobnie jak ten pan w filmiku w newsie, mam wrażenie że elementy D3 takie jak zdobycie 60 poziomu, znalezienie legendarnego przedmiotu etc. zostały kompletnie pozbawione jakiegokolwiek znaczenia bądź też strywializowane. Poziom 60 wbiłem już w 2 akcie, ekwipunek miałem pełen legendarnych przedmiotów, a przede mną była dosyć nieprzyjemna perspektywa przebijania się aż do 5 aktu. Nieprzyjemna, ponieważ sprowadzająca się do męczącego przedzierania się przez hordy podobnych przeciwników, znajdywania kolejnych pozbawionych znaczenia legendarnych przedmiotów, osiągania kolejnych poziomów doświadczenia/paragonów, tylko po to by wskoczyć na następnym poziom Inferno. Opisując to łagodnymi słowami - miałem wrażenie że to co robię jest nudne i spędzam swój wolny czas w kompletnie idiotyczny sposób.

Jaki jest więc sens mikropłatności w tej grze? Nie wiem, może gracze którzy mają już dość tej gry, chętnie zapłacą by zobaczyć koniec? xD Dobra, to była niepotrzebna złośliwość, jednak jest w niej trochę prawdy. Opłata, za to by przyspieszyć/ułatwić męczącą rozgrywkę wydaje się mieć jakiś ekonomiczny sens - znajdą się ludzie, którzy za to zapłacą. Stworzy to oczywiście, podział na graczy, którzy płacą i na takich którzy tego nie robią, które w efekcie zabije sens konkurencji i spowoduje odpływ tych drugich. Oczywiście to tylko teoria, może w jakimś ekonomicznym rozrachunku, zysk z mikropłatności równoważy odpływ graczy.

Ja osobiście przyszłości dla Diablo III nie widzę, bo ta gra była archaiczna już w chwili wydania - czteroosobowe party w rzucie izometrycznym, farmiące i nabijające paragony w nieskończoność w porównaniu do innych produkcji, oferujących otwarte światy w 3d, z dziesiątkami graczy na jednej mapie rywalizującymi w takich trybach jak wojny światów? Nie ma porównania, projekt tej gry od początku wydawał się być skokiem na portfele graczy ogarniętych nostalgią za Diablo II.

Dodaj komentarz

Wczytywanie...