Bractwo Magów. The Magic Order

2 minuty czytania

Bractwo Magów

"Bractwo Magów" to jeden z utworów Marka Millara, który na zamówienie platformy Netflix otrzyma serialową adaptację. Czy to znamionuje dobry komiks? Parafrazując przysłowie "nie wszystko złoto, co otrzymuje ekranizację".

Tym razem Millar przedstawia nam świat, w którym obok zwykłych ludzi żyją magowie, chroniący ludzkość przed siłami ciemności. Problem w tym, że ktoś zaczyna eliminować członków czarodziejskiej rodziny. Kto i dlaczego?

Podczas lektury miałem nieodparte wrażenie, że Millarowi zwyczajnie się nie chciało – to wrażenie powracało do mnie raz po raz, kiedy scenarzysta nie silił się na ciekawsze rozwiązania sytuacji, w jakie wplątał bohaterów, nie podołał napisaniu lepszych dialogów, bo te, które dostaliśmy, są żywcem wyciągnięte z kina klasy C, i w końcu nie zdołał zaangażować intrygą. Ta jest prosta, za łatwo można się domyślić, kto i dlaczego zabija magów, a też Millar niespecjalnie próbuje to ukrywać. Kiedy zaś autorowi w dalszym ciągu nie wystarcza inwencji na popchnięcie fabuły, z pomocą przychodzą mu zdolności postaci, choć trudno pisać o jakimkolwiek systemie magii – gdy przychodzi potrzeba, żeby podbić stawkę lub wyrwać z opresji bohaterów, nagle wszystko staje się możliwe. Owszem, za sprawą bardzo dobrych prac Oliviera Coipela pojedynki czarodziejów zasługują na miano efektownych, jednak są one puste, niepodparte solidnym podłożem fabularnym. Za mało dowiadujemy się o magach, naturze ich uzdolnień, samych postaciach i ich dawnych niesnaskach – wszystko w "Bractwie Magów" przedstawiono po łebkach. Niedoróbek nie rekompensuje zakończenie, wyciągnięte – nomen omen – z kapelusza.

Wspomniałem już o Olivierze Coipeli i trzeba przyznać, że rysownik wywiązał się ze swoich obowiązków znacznie lepiej niż Millar. Kiedy trzeba, kadry są żywe, pokazują magów w dynamicznych pozach, gotowych do starcia lub właśnie ścierających się ze sobą. Również otoczenie przedstawiono z dbałością o szczegóły, a całość doprawił kolorami branżowy tytan – Dave Stewart, będący gwarantem jakości.

Bractwo MagówBractwo Magów

Koniec końców Millar opowiada losy "Bractwa Magów" z gracją równą tej, z jaką Wiktor Frankenstein zszył ciało swojego monstrum. Szkot wrzucił do jednego wora kilka ogranych motywów, podlał je okruchami losu i niejednokrotnie miałkim humorem, zamieszał i dostarczył prościutką historyjkę – pełną naiwnych pomysłów, równie niespodziewanych, co niepotrzebnych wolt. Nawet udana strona graficzna nie pozwala mi go polecić nikomu poza zagorzałymi fanami Millara.

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
3,5
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Wczytywanie...