Ramię Perseusza. Z głębokości

Bound by Flame

Damian "Ravn" Piątkowski piątek, 14 lipca 2017

"Bound by Flame" to dziecko studia Spiders wypuszczone na świat wiosną 2014 roku. Owe dziecię wbrew płomiennemu tytułowi zostało przyjęte zgoła chłodno.

Dlaczego i czy słusznie?

Bound by Flame

"Bound by Flame" (w dalszej części będę skracał do BF) jest grą aRPG. Fabuła koncentruje się wokół najemnika nazywanego Wulkanem. W tym miejscu warto wspomnieć o customizacji postaci - oprócz płci możemy wybrać imię (które nie gra żadnej roli, bo i tak wszyscy do nas mówią Wulkan), rasę, fryzurę (ich dostępna liczba jest uboga) i ewentualnie zarost.

W prologu Wulkan wraca z patrolu do swoich towarzyszy - grupy najemników noszącej nazwę Nieuległe Ostrza - którzy mieli osłaniać w zrujnowanej świątyni odprawiających rytuał magów - Czerwonych Skrybów. W uniwersum gry toczy się wojna pomiędzy ludźmi i elfami a Władcami Lodu i ich armią ożywieńców. Na jednego z nich natyka się Wulkan i go zabija. Później, mocno skracając, świątynię atakuje cała armia ożywieńców, rytuał nie dopełnia się poprawnie, a w ciało Wulkana wstępuje... coś. Niektórzy na owe coś używają określenia "demon". Dalsza fabuła skupia się na dwóch wątkach - Wulkana, demona i towarzyszy naszego protagonisty oraz na historii wojny z Królami Lodu.

W produkcji widać duże inspiracje takimi uniwersami jak "Gra o Tron", "Dragon Age" czy "Dark Souls". Inni to było pierwsze, co mi przyszło na myśl po prologu, poza tym rzuca się w oczy podobieństwo ożywieńców do hurloków z "Dragon Age'a". Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że świat BF przeżywa istny kryzys imigracyjny z uciekinierami z Głębokich Ścieżek. Poza hurlokami wśród uchodźców występuje również wielu fryzjerów - to widać z kolei choćby w menu customizacji na początku. I to nie jedyne podobieństwa do uniwersum DA. Z "Dark Souls" z kolei BF łączy ambicja twórców, by stworzyć tytuł bezwzględny wobec gracza, wymagający od niego pełnego skupienia i perfekcji w potyczkach.

bound by flame,recenzja

Walka - jeden z ważniejszych elementów action RPG - jest wykonana dość dobrze. To pierwsza gra, w której używałem pułapek. Drzewko rozwoju ma trzy kierunki: wojownik, klasyczny skrytobójca oraz mag. Broń dzieli się na jedno i dwuręczną, mamy miecze, topory i młoty - nie ma podstaw do narzekań. Jeśli mamy broń, to na czymś wypadałoby zrobić z niej użytek - jednak bestiariusz jest dość ubogi. Jakie wrażenia budzi wyżywanie się na standardowej faunie BF? W miarę przyjemne, choć mogło być lepiej. Walkę próbowano uczynić widowiskową, a zarazem wymagającą, szybką i zręcznościową. Jest nieźle. Niestety, niejednokrotnie bywa za łatwo bądź przeciwnie, zbyt trudno. Ponadto po dobrym pierwszym wrażeniu z uwagi na powtarzalność przeciwników sama walka robi się schematyczna. Szybko staje się mechanicznie wykonywanym przykrym obowiązkiem. Szczególnie to odczuwałem walcząc przeciw Chrysalidom (takie wredne, latające, wyrośnięte insekty). Dobrze wygląda kontrowanie ataku - odpowiednio klikając, zaraz po sparowaniu ciosu postać zadaje swój. W starciach wspomagają nas towarzysze. Być może są lepsi gracze ode mnie i mogliby powiedzieć co i jak, ja jednak nie widziałem innej opcji niż czarodziejka jako healer. W tym miejscu napomknąłbym o fajnym tricku (klasyczne pytanie fanów serii "The Elder Scrolls": bug or a feature?) - jeśli towarzysz/ka nam padnie, często wystarczy uciec na pewną odległość, a ona do nas przybiega i wtedy wracamy do walki. Z jednej strony wielokrotnie mnie to ratowało z opresji, z drugiej wydawało się odrobinę komiczne. Zaimplementowano też system craftingu - uproszczony do minimum. W skrytkach znajdujemy elementy rzemieślnicze, ponadto możemy rozebrać posiadane bronie i w oparciu o te przedmioty kupujemy bonusy. Cały świat gry jest korytarzowy i liniowy - wspominam to akurat mówiąc o walce, bo to niejednokrotnie miewa znaczenie np. w kwestii miejsca na uniki.

bound by flame

Towarzyszów jest ich kilku, lecz ze sobą możemy wziąć tylko jednego. Klasycznie mamy misje lojalnościowe, a także romans za te lojalki. Towarzysze i towarzyszki są również szablonowi, za ciekawsze postacie uznałbym jednak wiedźmę Edwenę i Mathiasa. Ten drugi ma parę tysięcy lat, ale jest nieumarłym, więc nie powinno to dziwić.

W dialogach niezwykle irytujące jest to, że w żaden sposób nie można ich pominąć. Skoro są napisy, skupiam się na ich czytaniu (zwłaszcza że są po polsku, dialogi zaś w języku angielskim) - dlatego po przeczytaniu wolałbym kliknąć i przeskoczyć do kolejnej partii tekstu, a nie czekać, aż aktor skończy czytać swoją partię tekstu. Wydaje się to błahe, ale jest uciążliwe, zwłaszcza gdy powtarza się jakąś scenę z powodu konieczności wczytania wcześniejszego zapisu bądź czynności rutynowych (np. zakupy u kowala). Same dialogi są odegrane dość teatralne, lecz w mojej opinii nagrane dobrze i dość klimatycznie. Występują wulgaryzmy, co chwalę, oraz niejednokrotnie dość udany sarkazm - "Gdy coś się nie rusza, nie oddycha i ma spojrzenie bardziej tępe niż twoi strażnicy, z reguły oznacza to, że nie żyje" - Wulkan do naczelnika wioski.

Skoro o ścieżce dźwiękowej mowa, warto wspomnieć o muzyce w grze. Ta została wykonana perfekcyjnie - zwłaszcza zapadła mi w pamięć kompozycja w menu głównym. Tu nie ma się czego przyczepić, oprawa dźwiękowa jest godna produkcji AAA. Grafika zaś, jak na 2014 rok, raczej nie powala. Jeśli zapomnieć jednak o roku wydania, oprawa nie tylko nie odstrasza, ale jest i dość ładna. Z nią wiążą się także niskie wymagania sprzętowe.

Mam wrażenie, że twórcy "Bound by Flame" aspirowali za wysoko. Produktem końcowym jest po prostu poprawna gra. Nie zgadzam się z tak niskimi ocenami, jakie dostała (niejednokrotnie były to 4-5, a w serwisie metacritic gra ma 56 punktów), jednak daleko jej do oceny 10/10 czy 9/10. BF jest... no właśnie - poprawny. Wszystko zostało w miarę dobrze wykonane jak na action RPG plus znalazło się parę przyjemnych smaczków - i to wszystko. Pomimo tego czas spędzony z tą produkcją był bardzo przyjemny, a nawet myślę, by kiedyś do niej wrócić. Wahałem się pomiędzy 7/10, a 8/10, stąd kompromisowa ocena końcowa 7+/10.

Bound by flame
Plusy Minusy
  • POPRAWNIE wykonana gra
  • Walka może nawet się spodobać i przykuć uwagę
  • Twórcom udało się nadać swojemu uniwersum jakiś odczuwalny klimat
  • Tylko POPRAWNIE, a można było więcej
  • Ale w końcu i tak walka znuży
  • Świat Korytarzy, brak przestrzeni
  • Nie można przewijać dialogów
Ocena Game Exe 7,5  
Ocena użytkowników 6,5 Średnia z 2 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Niblla · niedziela, 16 lipca 2017, 10:16
0
Grałeś na klawiaturze czy padzie?
Gość_Gadadhar* · wtorek, 18 lipca 2017, 23:36
0
zgadzam sie z Ravnem, choc dialogi na ps3 da sie przewijac stad nie rozumiem uwagi. Walka staje sie monotonna po pewnym czasie, a swiat korytarzy jest zwyczajnie nudny, pobiegac mozna tylko po wiosce, jedynej zgola otwartej lokacji. Fabula, muza, klimat okay, fajne decyzje do podjecia, tworcy mierzyli wyzej niz im sie udalo i raczej nasladowali za bardzo gry typu Witcher. Gra nadaje sie na szare deszczowe i sniezne dni kiedy siedzi sie w domu, zawsze mozna pomantrowac Hare Kryszna jak BF sie juz znudzi

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...