Blair Witch Project

Chyba żadna wiedźma naszych czasów nie wywołała takiej histerii, jak ta z okolic miasteczka Blair. Nie tylko przyniosła dystrybutorom niemal 250 tys. $ zysku, ale także wprowadziła na nowy poziom technikę “found footage”. Jednak czy “Blair Witch Project” udało się przetrwać próbę czasu?

blair witch project

Trójka studentów szkoły filmowej postanawia zweryfikować lokalną legendę o wiedźmie z Blair. Wyruszają więc w okolice Burkittesville w stanie Maryland, wyposażeni w dwie kamery oraz sprzęt turystyczny. Tam po przeprowadzeniu kilku podstawowych wywiadów z miejscowymi, zagłębiają się w las, aby przekonać się na własnej skórze, czy mit jest tylko mitem. Jak nietrudno się domyślić, ich wyprawa szybko zamienia się w koszmar.

blair witch project

Można zatem pomyśleć, że to kolejny film “z głupimi dzieciakami biegającymi po lesie”. Warto jednak wziąć poprawkę na datę powstania filmu – dzisiaj naprawdę trudno nabrać się na fenomen “taśmy znalezionej w lesie, pokazującej prawdziwy los zaginionych”, jednak w 1999 roku taka plotka ściągnęła niebagatelne tłumy do kin. Trzeba tu oczywiście zaznaczyć, że nie był to pierwszy obraz powstały w technice “found footage”. Blisko 20 lat wcześniej nakręcono “Nagich i rozszarpanych” (oryginalny tytuł to “Cannibal Holocaust”), film, który dał prawdziwe podwaliny zastosowanej tu formie. Jednak jestem niemal pewna, że szukając w pamięci podobnych tytułów, pierwszym, który się wyłoni, będzie właśnie “Blair Witch Project”. To jest właśnie jeden z większych sukcesów tego filmu, przyciągający przez kolejne lata następne pokolenia żądne dreszczy i strachu.

blair witch project

Być może dlatego później tak wiele osób czuje się nim rozczarowana. W czasach, kiedy twórcy prześcigają się w stworzeniu możliwie najbardziej realistycznego i przerażającego potwora, może być trudno przestraszyć się oglądając “Blair Witch Project”. Mamy tu oczywiście klasyczny podział na dwie części: pierwszą poświęconą ekspozycji, gdzie właściwie nic się nie dzieje, poza dialogami oraz kilkoma wygłupami, i drugą, w której zaczyna działać bliżej nieznany potwór, a bohaterowie stają do walki o życie. Jednak w lasach opodal Blair potworem jest sterta kamieni, którą ktoś w nocy ułożył przed wejściem do namiotu bohaterów oraz tajemnicze figurki z patyków porozwieszane na drzewach. No i jest oczywiście zasmarkany nos Heather w jednej z najpopularniejszych horrorowych scen. Dlatego film może wydać się wam okropnie nudny, szczególnie jeżeli macie więcej niż 16 lat. Większość fabuły to po prostu kolejne sceny kłótni bądź płaczu po odkryciu następnych przerażających znalezisk przed namiotem oraz przeżyciu kolejnej nocy wypełnionej dziwnymi dźwiękami. Na mnie jednak forma horroru, w której potwór pozostaje nieznany, działa dużo bardziej niż najbardziej wymyślne monstra. To, że im później zobaczysz potwora, tym bardziej straszny staje się on w twojej głowie, nadal pozostaje drobiazgiem często zapominanym przez twórców filmowych.

blair witch project blair witch project

Pewnie po tylu latach i dziesiątkach podobnych produkcji nikt już nie będzie szukał autentyczności w “Blair Witch Project”. Tym bardziej zaskakujący może się wydać fakt, że film nakręcono w 8 dni, a cała ekipa przez ten czas naprawdę biwakowała w lesie. Co więcej, wiele ujęć, a nawet całych scen całkowicie improwizowano. Aktorzy grający Heather, Mike’a i Josha dostawali jedynie ogólny zarys wydarzeń z danego dnia, cała reszta zależała od ich interpretacji i to zarówno w kwestii kątów, pod jakimi robiono ujęcia, jak i tekstu dialogów. O realizm nocnych ujęć zadbała także reszta ekipy, która zakradała się do namiotu aktorów z odtwarzaczami dźwięków i innymi niespodziankami.

blair witch project

Trudno mi ocenić, czy ktoś, kto najpierw widział “Paranormal Activity” czy “Tropicieli mogił” bądź całą masę lepszych i gorszych horrorów, jakie wyszły w ostatnich latach, będzie się bał po obejrzeniu “Blair Witch Project”. Trzeba jednak przyznać, że jest w nim pewien dreszcz grozy oraz cały niepokojący nastrój głębokiego lasu w środku nocy. Mnie już nie przeraża tak, jak to zrobił, kiedy widziałam go pierwszy raz, mając bodaj 14 lat, nadal jednak pozostawia pewien dreszcz niepokoju. Nie sposób też nie docenić oryginalności, jaką mógł zachwycić w 1999 roku oraz całego wpływu, jaki miał na gatunek horrorów.

Ocena Game Exe
6,5
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...