piorun_kulisty

The Bard's Tale: Opowieści Barda

Ekhtelion wtorek, 4 kwietnia 2006

Czym jest "The Bard's Tale: Opowieści Barda"? To proste pytanie ma – wbrew pozorom – bardzo trudną odpowiedź. Najchętniej napisał bym, że jest to action RPG, ale wiem już z doświadczenia, że może to niektórych wprowadzić w błąd. Fani "action" (Diablowcy, DunegonSiegowcy i Sacredowcy) zakrzykną chórem, że to jest jakaś kpina, a nie gra z ich gatunku. Fani "rpg" (NWNowcy i BGowcy) również zgrzytną zębami i powiedzą, że jakiś kit im wciskam. Czym jest więc "Bard's Tale"? Jest interaktywną baśnią z elementami RPG i akcji. To chyba najlepsze określenie.

bard's tale

Gra jest dziełem firmy inXile Entertainment. W teorii jest to kontynuacja wybitnej produkcji sprzed wielu lat. Z tego, co mi wiadomo, to jedyną rzeczą, która się nie zmieniła i łączy oba tytuły jest postać tytułowego Barda. Jest to tytuł w pewien sposób "świeży" (a to się dzisiaj liczy) i wnosząca trochę nowości oraz dowcipu do skostniałego już światka komputerowej rozgrywki.

Punkt pierwszy: Humor.

bard's tale

Humor to rzecz, którą "Bard's Tale" wprost kipi. Wydaje się, że gra ta powstała tylko po to, by skumulować w sobie potężną dawkę cynizmu i ciętego dowcipu twórców. Jesteśmy zasypywani gagami i komizmem sytuacyjnym na każdym kroku. Poczucie humoru jest po prostu elementem wymaganym do dobrej zabawy (autorzy powinni podać to na pudełku obok wymagań sprzętu). Dowcip przejawia się w różnych formach – od "tekstów" rzucanych przez postać, przez kłótnie bohatera z narratorem, absurdalność fabuły, nabijanie się ze stereotypów, aż po poczucie humoru wprost ze slapstickowej komedii. Z czasem gracz zaczyna grać tyko po to, by usłyszeć co też nam Bard zaraz śmiesznego powie. Nie ma co ukrywać, twórcy chcieli zakpić z gier komputerowych i to im się udało. Stworzyli ciekawego protagonistę, który ratuje królewnę nie dlatego, że jest rycerzem w lśniącej zbroi, ale dlatego, że królewna jest niczego sobie, a i mająteczek ma niemały. Jak dla mnie, to całkiem miły odpoczynek od nadętych i patetycznych fabuł serwowanych nam w kolejnych rpgach. Więcej o humorze nie można napisać, by nie psuć wam zabawy. To trzeba po prostu zobaczyć i usłyszeć!

Punkt drugi: Akcja.

Obserwując naszego Barda z góry pod delikatnym kątem, przemierzamy świat, lejąc praktycznie wszystkich, z którymi nie możemy porozmawiać. Jak wygląda walka? Dysponujemy czterema typami broni. Każdy z nich reprezentowany jest przez cztery różne żelastwa. Jak zdobędziemy lepszą zabawkę, stara jest automatycznie zamieniana na złoto. bard's tale Tak, automatycznie. Podobnie ma się z resztą rzecz z praktycznie wszystkimi przedmiotami. Koniec z bieganiem po sklepach i sprzedawaniem dóbr. W "Bardzie" złoto spada nam wprost z nieba. Ale wracając do walki. Walczymy za pomocą myszy i paru klawiszy sterujących. Dysponujemy paroma ciosami i sekwencjami. Może wydawać się, że "parę" to mało i jest to prawdą. Po pewnym czasie walki robią się bardzo schematyczne.

Jednak nie jesteśmy osamotnieni w naszej krucjacie. Podczas gry zdobywamy możliwość przyzywania różnych istot, które będą nas wspierać w naszej przygodzie. Bard, grając na mandolinie, flecie, tudzież toporze dwuręcznym stylizowanym na gitarę elektryczną, będzie mógł przyzwać wojów, żywiołaki, wróżki, świetliki, czy cokolwiek, co będzie mu w danym momencie potrzebne. Dzięki temu gra nabiera troszeczkę głębszego wymiaru, ponieważ niektóre trudniejsze walki zmuszają nas do kombinowania i wymyślenia optymalnego składu drużyny. Teoretycznie możemy rozwijać naszą postać przyznając jej punkty na poszczególne cechy. W praktyce staje się to sprawą drugorzędną. Wszyscy, którzy oczekują setek parametrów, wzorów lub zasad, mogą po "Barda" po prostu nie sięgać.

Punkt trzeci: Oprawa

"Bard's Tale" wygląda ładnie i schludnie, ale zacznijmy może od widoku. Jak już wspominałem, poczynania naszego bohatera obserwujemy z góry pod małym (a raczej denerwującym) kątem. Na początku jest to mocno irytujące. Na ekranie widać mało, a niemożność obejrzenia niektórych rzeczy z innej perspektywy, potrafi sfrustrować. Rozumiem, że pozwala to zaoszczędzić cenną moc procesora, ale mimo wszystko twórcy mogli pokusić się o swobodniejszą kamerę. Gra wydaje się być przez takie ograniczanie pola widzenia dużo bardziej płaska. A jak prezentuje się grafika? bard's tale Modele są ładne, podobnie jak i tekstury. Razi powtarzalność obiektów i "modułowość" map (widać, że zbudowane są z takich samych klocków). Liczba przeciwników i postaci, które napotykamy jest, co tu dużo mówić, średnio urozmaicona. Inaczej natomiast sprawa ma się z mapami. Te (mimo swojej "modułowatości") różnią się od siebie dosyć znacząco. Odwiedzimy kopalnie, lasy, wieże, grobowce, góry, podziemne rzeki. Efekty specjalne, którymi nas raczą twórcy, reprezentują wysoki poziom. Ładnie wykonana woda, efekty świateł i rozbłysków wyglądają po prostu przyjemnie, a nie sprawiają jednocześnie, że gra zaczyna się ciąć i wymagać jakiegoś kosmicznego sprzętu.

Jeśli chodzi o oprawę audio, to do tej nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Bardzo dobry lektor, mówiący pięknym akcentem sprawia, że aż chce się go słuchać. Podobnie sprawa się ma z piosenkami. Tak, nie przesłyszeliście się – piosenki. Jest ich kilka, porozrzucanych po całej grze. Jak dla mnie to bardzo dobry pomysł. Budują fajny klimacik, a i same w sobie są bardzo przyjemne dla ucha.

Na koniec spraw technicznych pragnę dodać jeszcze jedno. Gra zajmuje 8 GB przy pełnej instalacji! I to jest dla mnie wielką zagadką. Co tam do kroćset diabłów tyle zajmuje? Filmów praktycznie nie ma, tekstury nie są aż tak rozbudowany, w mapy też mi się nie chce wierzyć. Widocznie pozostanie to tajemnicą twórców na wieki.

Co można powiedzieć o fabule? Mamy tutaj piękny przykład fabuły liniowej. Jesteśmy prowadzeni jak po sznurku, coś takiego jak zadanie poboczne praktycznie nie występuje.bard's tale Owszem można czasem odwiedzić jakąś lokacje "bonusową", ale jest to raczej taki bajerek minimalnie urozmaicający grę. Co więcej? Nie ma dialogów. Podczas rozmów wybieramy tylko postawę: przyjazną lub wrogą. Występuje trzy zakończenia, ale – UWAGA – ścieżki fabularne rozgałęziają się na jakieś 5 minut przed końcem gry. Ogólnie fabuła jest podporządkowana punktowi pierwszemu, czyli humorowi. Więcej nie zdradzę, by nie psuć zabawy.

Multiplayer? Brak. Po prostu.

Polska wersja? Jest i to wydana w sposób profesjonalny przez firmę Cenega. Ze "specami z branży" podkładającymi głosy. Jak to wygląda? Nie wiem, nie grałem. Ale z opinii innych osób wiem, że nie należy się wzdragać przed polską wersją. Jest ona wykonana bardzo dobrze, poprawnie i zachowuje (co najważniejsze) klimat oryginału. A najlepiej będzie jak sami sobie posłuchacie i zdecydujecie: Browarsong.

Podsumowanie

Czy warto wydać 100zł na "Barda"? Według mnie tak. Trzeba pamiętać tylko, że kupujemy grę do pobawienia się, taki odpowiednik komputerowego deseru. Nie uświadczymy tu intrygi wciągającej jak bagno i sprawiającej, że zawalimy wiele ważnych spraw. Nie dostaniemy też emocjonującego hack&slasha, gdzie będziemy rozwijać naszą postać, kompletować jej ekwipunek itd. Dostaniemy porządną dawkę humoru, "pozytywnej energii"i niezobowiązującej siekaniny. Dostaniemy grę w sam raz do zapuszczenia na półgodzinki. Dobrze się pobawimy, ale bez zobowiązań.

Plusy Minusy
  • Wszechobecny humor
  • Oryginalny wątek fabularny
  • Grafika i muzyka
  • Schematyczne walki
  • Liniowa fabuła
  • Irytująca kamera
Ocena Game Exe 7  
Ocena użytkowników 8,08 Średnia z 25 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...