Nomen Omen #1: Całkowite zaćmienie serca

Marta "Audrey" Nowak piątek, 24 maja 2019
nomen omen: całkowite zaćmienie serca

Gatunki young adult i urban fantasy od kilku lat są bardzo popularne, a na rynku pojawiają się kolejne powieści będące reprezentantami tych podgatunków. Pozostaje jednak pytanie, czy da się je skutecznie przenieść na grunt komiksu i jak się okazuje po lekturze "Całkowitego zaćmienia serca", nie jest to łatwe.

Rebecca Kumar nie przypomina typowej nastolatki, choruje na achromatopsję (co oznacza, że świat jest dla niej czarno-biały) i ma dwie kochające matki. Nie to jednak sprawia, że jest taka wyjątkowa, lecz fakt, że miewa dziwaczne wizje, ma kontakt ze światem magicznym, który pozornie pozostaje w równowadze ze znaną nam rzeczywistością i nie ma wpływu na to, co dzieje się na Ziemi. Okazuje się jednak, że wspomniana równowaga może w bardzo łatwy sposób zostać zachwiana, a Rebbecca jest wiedźmą i to nie byle jaką, bo jedyną, która potrafi żyć, nawet kiedy wyrwano jej serce.

Niestety fabuła komiksu jest bardzo przewidywalna, ponieważ motyw nastolatki nagle odkrywającej nadprzyrodzone moce był już przemielony w literaturze i filmie na wszystkie strony. Rebecca z pomocą tajemniczego, ale bardzo interesującego przewodnika – Fera – trafia do magicznego świata, gdzie spotyka sprzymierzeńców, ale też musi stawić czoło licznym przeciwnościom. Jedynym odstępstwem od przewidywalnego i powielanego wielokrotnie schematu tego typu historii jest motyw niewidzenia barw, który został w intrygujący sposób połączony z niezwykłymi zdolnościami dziewczyny. Fabuła raczej nie sprawia, że nie możemy się od niej oderwać, lecz trzeba przyznać, że jest to dopiero początek komiksu, mającego potencjał, by przerodzić się w ciekawą opowieść.

Dużym minusem historii jest niestety męczący chaos spowodowany tym, że wydarzenia ukazywane są z perspektywy różnych postaci. Co więcej, dość nieoczekiwane przeskoki ze współczesnej metropolii do świata magii i wizji Becky sprawiają, że trudno nadążyć za kolejnymi wydarzeniami. Sytuację odrobinę ratuje to, że fragmenty rozgrywające się w rzeczywistości alternatywnej okraszone są kolorami, których brakuje w czarno-białym, rzeczywistym świecie, ale nadal odbiór stanowi spore czytelnicze wyzwanie.

nomen omen: całkowite zaćmienie sercanomen omen: całkowite zaćmienie serca

Najmocniejszą stroną komiksu są ilustracje, gdyż estetyczna, wyważona kreska przypomina produkcje spod znaku mangi. Ciekawym rozwiązaniem jest także połączenie czarno-białych ilustracji współczesnego miasta z kolorowymi obrazami przestrzeni magicznej, co powoduje, że te drugie zyskują dodatkowo aurę tajemniczości, a delikatny, trochę rozmyty sposób ich prezentacji daje wrażenie onirycznych marzeń sennych. Kolorystyczny kontrast dwóch światów powoduje także, że całość nie jest mdła i zbyt cukierkowa, co zawsze stanowi zagrożenie w wypadku komiksów tworzonych przede wszystkim z myślą o młodzieżowym odbiorcy.

Dodatkowym smaczkiem są nawiązania do współczesnych mediów oraz popkultury. Są one podane dość bezpośrednio, przez co raczej trudno mówić o ogromnej satysfakcji z ich odczytania, ale na pewno stanowią urozmaicenie całości. Szkoda jedynie, że pewne odniesienia nie zostały trochę bardziej rozwinięte, bo w tej postaci odniesienia chociażby do mitologii celtyckiej ograniczają się głównie do użycia nazw. Co do dialogów – są naturalne i dynamiczne, a czytelnik ma wrażenie, że właśnie podsłuchał rozmowę młodych osób i tutaj gratulacje należą się również tłumaczowi.

"Całkowite zaćmienie serca" nie jest pozycją wolną od wad, a w tej chwili najmocniejszy punkt pozycji to strona wizualna, obok której dostajemy niestety tylko przyzwoity scenariusz. Historia ma jednak potencjał i chociaż teraz być może bardziej trafi do fanów prostych pozycji z potworami w tle, to warto przekonać się, jaki będzie jej dalszy rozwój.

Ocena Game Exe 6  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...