All-New Wolverine #1: Cztery siostry

Marcin "Amaro" Martyniuk piątek, 8 marca 2019
all-new wolverine: cztery siostry

Śledzenie komiksowych superbohaterów to niełatwa sprawa. Jednego dnia ogląda się Wolverine'a szlachtującego dziesiątki wrogów, a po krótkim odpoczynku od jego przygód rosomakiem okazuje się kobieta i to w dodatku mająca cztery tylko trochę mniej zabójcze siostrzyczki. I co ciekawe, to się nawet sprawdza.

Główną bohaterką jest Laura Kinney, podopieczna oryginalnego Wolverine'a. W pewnych kręgach, jak chociażby w tajnym korporacyjnym laboratorium, lepiej znają ją jako X-23, nie pierwszy i nie ostatni eksperyment na żywym organizmie. Dzięki pomocy Logana przestała być bezlitosną zabójczynią i jak na bohaterkę przystało, zaczęła ograniczać się do szlachtowania "tych złych". Problem w tym, że wspomniana korporacja nie próżnowała i w efekcie Laura ma cztery siostry. Wszystkim udało się zbiec, tylko co uczynią na wolności, skoro przez działania naukowców nie odczuwają ani empatii, ani nawet bólu?

Oczywiście starsza siostra bierze pod skrzydła uciekinierki, ale kłamstwem byłoby napisanie, że chętnie się na to godzą. Są nieufne, agresywne, kierują się żądzą krwi i zemsty. To element, który Tomowi Taylorowi udało się całkiem dobrze zrealizować, chociaż po opuszczeniu laboratorium ich zdezorientowanie powinno być większe. Można to jednak wybaczyć, skoro najważniejszą rolę odgrywa Laura, robiąca wszystko, aby dziewczyny nie powieliły jej błędów.

Trudno zarzucić "Czterem siostrom" coś poważnego. To dobrze skrojona, angażująca i przemyślana opowieść. Daleki jestem od zachwytów, bo to tylko (i aż) porządnie odrobiona praca domowa z przyzwoicie zarysowanymi charakterami, porcją jatki w "rosomaczym" stylu oraz paroma dowcipnymi sytuacjami. Nie sposób przejść obojętnie wobec losów bohaterów, ale przymknięcie oka na prostotę fabuły także nie jest łatwe. Tym bardziej, że mimo słabego skomplikowania historii scenarzysta i tak poczęstował czytelników kilkoma skrótowcami, jak gdyby bardzo spieszył się do kolejnego punktu programu.

all-new wolverine: cztery siostryall-new wolverine: cztery siostry

Warstwę graficzną również można określić jako solidne rzemiosło, ale z pewnością mniej superbohaterskie. O ile fabuła jest dosyć typowa jak na przygody Wolverine’a (wściekłość, żądza zemsty, trud włożony w walkę z wyuczonymi zachowaniami), o tyle rysunki Davidów Lopeza i Navarotta znacznie odbiegają od większości nowych trykociarskich komiksów. Nie ma tu tylu wyeksponowanych mięśni i tłoku na planszach, co tyczy się także scen walki. Miła odmiana po dziesiątkach bardzo podobnych pozycji. Szkoda jednak, że tak często po macoszemu traktowano drugi plan, który jest pozbawiony wyrazistości, mowa zarówno o postaciach, jak i o otoczeniu.

Ostatecznie początek "All-New Wolverine" daje nadzieję na ciekawą serię, choć finał jednocześnie budzi niepokój, że najlepsza część trafiła już w nasze ręce. Na ten moment Taylor udźwignął oczekiwania związane z rozpoczęciem cyklu – bezpieczne, eksplorujące kluczowe w przypadku Wolverine'a kwestie zostały na tyle dobrze skonstruowane, że ich wtórność nie razi w oczy. I tylko drugiego planu brak – na obrazkach i w warstwie fabularnej.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 6,5  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...