riese

Velvet #1: U kresu

velvet: u kresu

Jak zauważają badacze literatury, współcześnie kryminał jest (obok literatury kobiecej) najchętniej czytanym gatunkiem literackim. Nawet w powieściach fantastycznych coraz częściej występują mniej lub bardziej rozbudowane wątki kryminalne. Nic więc dziwnego, że popularność tego typu motywów zaowocowała pojawieniem się ich także w komiksowej konwencji. Jeśli jednak obawiacie się czegoś typowego, sztampowego i stworzonego "jak od kalki" na wzór znanych postaci szpiegów, to będziecie bardzo pozytywnie zaskoczeni.

W filmach z Jamesem Bondem kobiety stanowią przede wszystkim ładne, miłe dla oka tło dla bohatera. Utrwalają też jego stereotypowy wizerunek amanta, który może mieć każdą, i wpisują się w zarysowany już kiedyś w jednym z esejów Umberto Eco schemat działań postaci, która zawsze zdobywa kobietę, by później ją stracić. Nie można jednak powiedzieć, że w popkulturze nie ma kobiet szpiegów, bo wystarczy wymienić chociażby Agentkę Carter czy Evelyn Salt. Do tej grupy niewątpliwie należy włączyć także Velvet Templeton – seksowną, silną kobietę, która wplątana w skomplikowaną intrygę będzie musiała wrócić do zawodu szpiega, żeby oczyścić się z zarzutów, a przede wszystkim dowiedzieć się, kto i dlaczego wpakował ją w bagno.

Velvet Temptation pracuje jako sekretarka szefa bardzo tajnej agencji wywiadowczej ARC-7. Tak tajnej, że inne agencje nawet nie wiedzą o jej istnieniu, a co dopiero mówić o świadomości, czym się zajmuje. Kobieta nie wpisuje się jednak w stereotypowy i seksistowski wizerunek niezbyt rozgarniętej, ale za to ładnej, zgrabnej i umalowanej, sekretareczki szefa, która chichocze z jego każdego, nawet najgłupszego dowcipu. Velvet to kobieta świadoma swoich możliwości, w razie potrzeby wkraczająca do akcji i nie bojąca się bezpośredniego starcia nawet z kilkoma mężczyznami, których zresztą bez problemu potrafi pokonać.

velvet: u kresuvelvet: u kresu

W pierwszym tomie "Velvet" nie braknie licznych zwrotów akcji, szybkiego tempa oraz... trupów, które ścielą się z każdą stroną coraz gęściej, a wszystko to przyprawione jest odrobiną seksu i sentymentalnych wspomnień bohaterki. Fani historii o agencie 007 na pewno pokochają tę serię od pierwszej strony, jeśli oczywiście nie będzie im przeszkadzało, że tym razem to Bond w spódnicy.

Gdyby główny bohater był mężczyzną, "Velvet: U kresu" można by nazwać "akcyjniakiem" w komiksowej wersji. Opowieścią niezłą, ale właściwie taką, jakich wiele. Obsadzenie w kluczowej roli kobiety zmienia jednak sposób patrzenia na wiele wątków i nie chodzi o to, że Velvet prezentuje się genialnie w długiej, wieczorowej sukni. Velvet to czterdziestolatka, a nie młódka, i jest w pełni świadoma swoich możliwości. Poza tym jej wzorem do naśladowania nie jest seksowny instruktor i agent, z którym miałaby gorący romans, ale inna kobieta – instruktorka, która uwierzyła w jej talent i dała szansę. Znaczące jest także to, że większa część akcji rozgrywa się w latach 70. XX wieku, kiedy kobiety zaczęły domagać się należnych im praw.

velvet: u kresuvelvet: u kresu

Całość podkreśla doskonała szata graficzna, która tylko na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie dobrego, ale niewyróżniającego się rzemiosła. Jeśli poświęcimy więcej uwagi pracy Elizabeth Breitweiser i Steve'a Eptinga, to zauważymy, że ilustracje poza tym, że są po prostu dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, idealnie oddają klimat lat 70. Fragmenty przedstawiające przeszłość Velvet zostały zarysowane łagodniej, jakby otaczała je jakaś aura melancholii, jaka zwykle towarzyszy ludzkim wspomnieniom.

"Velvet: U kresu" nie odmieni waszego życia, ale też nie zapomnicie o niej od razu po odłożeniu komiksu. Główna bohaterka na pewno przykuwa uwagę, a jej historia składania do refleksji. Recenzowany komiks jest przede wszystkim rozrywką na wysokim poziomie, która jednocześnie świetnie prezentuje realia epoki.

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
9
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...