Rat Queens #3: Demony

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski środa, 22 sierpnia 2018
rat queens: demony

W trzecim tomie "Rat Queens" doszło do kolejnej zmiany ilustratora – Stjepan Šejić został zastąpiony przez Tessę Fowler. Jednak to nie strona rysunkowa zawodzi, tylko scenariusz, choć za niego odpowiada wciąż ta sama osoba – Kurtis J. Wiebe.

Królowe Szczurów podróżują do Akademii Magii. Hannah ma tam sprawy do załatwienia, ponieważ jej ojciec trafił do więzienia za przeprowadzenie buntu przeciwko Radzie Dziewięciu, ustanawiającej kontrowersyjne reguły. Na miejscu bohaterka mierzy się z własną przeszłością.

Brak pomysłu? Taką diagnozę postawiłbym po lekturze "Demonów", bo choć album objętościowo nie wydaje się wcale taki cienki, to zawiera sporo przeciągniętych lub niewiele wnoszących scen. Przygoda uleciała, bo po prostu mało się dzieje. Postacie zdają się błąkać bez celu, a dialogi tworzą podbudowę pod historię, która właściwie w żadnym momencie się nie rozkręca. Tak jakby ten tom miał być wstępem do ciekawszych zdarzeń – trudno jednak uwierzyć, że ciekawe zdarzenia mogłyby nadejść, nawet gdyby opowieść była kontynuowana.

Często jesteśmy przekonywani, że bohaterki łączy przyjaźń na dobre i na złe. Mówienie o tym już w kolejnym tomie trochę męczy, a wygląda na to, że jedynym, kogo trzeba przekonywać do prawdziwości uczuć Królowych Szczurów, jest... sam autor. Kurtis J. Wiebe postanowił, że postacie będą ukrywały swoje problemy, a w jednym przypadku, zaledwie chwilę po wyznawaniu miłości, skreślały drugą osobę. To niekonsekwentne. Zresztą zakończenie okazuje się bardzo szybkie. Trudno powiedzieć, jak wyglądałby ciąg dalszy, bo czwarta odsłona "Rat Queens" to nowy start, ale "trójka" kończy się tak, jakby scenarzysta nagle zrezygnował z podbudowy historii, nie wiedząc, w jakim kierunku iść.

rat queens: demonyrat queens: demony

Zresztą główny wątek trzeciego tomu od pierwszych stron jest słaby. Jakiś bunt przeciwko byłym buntownikom... Wrogowie są mało wyraziści, trudno określić ich siłę i motywację, a działania bohaterek nigdy nie przypominają realizacji jakiegoś planu. O Akademii Magii i rebelii mówi się, ale bez pokazywania szczegółów, które dodałyby sprawie kolorytu. Nie ma w tej akcji życia, poczucia prawdziwego zagrożenia, walki o życie ojca Hannah i losy Akademii... Co gorsza, sama Hannah zostaje tak przedstawiona, żeby czytelnik utracił do niej wszelką sympatię. Ukrywa prawdę przed przyjaciółkami, raz wpada w histerię, a jej buntownicze nastawienie (albo po prostu "focha") ma podkreślać nowa, okropna stylizacja. Zachowanie niezbyt dojrzałe.

Wulgaryzmy często są na doczepkę. Pojawiają się w tak dużej liczbie, że nie robią wrażenia – powinny być wykorzystywane oszczędniej, w uzasadnionych momentach. To przekłada się na humor – "Demony" to fantasy o humorystycznym zabarwieniu, ale zabawnie wypadły może z dwie sceny. "Rat Queens" utraciło swój pazur. Jedynie ilustracje nie okazują się złe. Straciły na efektowności i mroku, nie dorównują tym z poprzednich tomów, ale przynajmniej czuć, że to świat fantasy – może zbyt kolorowy, lecz ze starannie narysowaną, magiczną otoczką.

Ocena Game Exe 4  
Ocena użytkowników 4 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...