Bośniacki płaski pies

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski czwartek, 15 marca 2018
bośniacki płaski pies

Od pierwszych zapowiedzi "Bośniackiego płaskiego psa" minęło 10 lat i dopiero niedawno komiks trafił do sprzedaży. Inspiracją dla twórców była podróż przez kraje byłej Jugosławii – powstała dzięki temu historia jest pełna absurdalnych i fantastycznych wydarzeń.

Od Konwentu Komiksu Alternatywnego, przez chęć zdobycia dzienników wojennych, po dziwną akcję ze zwłokami Tito – bohaterowie przeżywają naprawdę szalone perypetie. Ostrzeliwanie lodami? Toż to niedorzeczne. Albo spłaszczone psy. Z każdą stroną twórcy coraz odważniej zanurzają czytelnika w dziwnym świecie, co może spotkać się albo z pewną niechęcią, albo z zachwytem. "Bośniacki płaski pies" okazuje się nieszablonowym utworem, choć można było się tego spodziewać, mając w pamięci dotychczasowe dokonania jednego z jego autorów (np. "Pixy" o małżeństwie, które dokonuje aborcji, lecz ich usunięte dziecko dzwoni i każe opowiadać sobie bajki na dobranoc) oraz zapowiedzi (opis wydawcy, przykładowe plansze).

Opary absurdu czynią całość trudną w odbiorze. To nie jest komiks, przez który się płynie, zwłaszcza że w specyficzny sposób opowiada o tragicznych wydarzeniach – o masakrach, do których faktycznie doszło, o bombardowaniach, o głodzie, o uchodźcach. Tylko że zostają one zaprezentowane inaczej, z fantastycznymi elementami, które wzmacniają wydźwięk historii. Nie sposób dokładnie oddać tego, co się zdarzyło, tych emocji, tego obłędu. Rozumiem, że sięgnięcie po surrealistyczne środki jest próbą, żeby jednak to zrobić, a przy tym ciekawym i nietypowym zamysłem. Szaleństwo ma tu więc uzasadnienie, tak samo jak problemy z odnalezieniem się w nim.

Makabryczne sceny mogą wydać się odpychające, bowiem twórcy przekraczają granicę dobrego smaku. Bohaterowie zdają się tu aktorami, którym przyszło zagrać w depresyjnym filmie jakiegoś szaleńca, zieje od nich pustka, bezradność, machina wydarzeń ich wciąga. To też sposób na oddanie faktów, aczkolwiek pod ambitnym materiałem przedstawionym z psychodelią skrywa się interesująca historia – szkoda, że krótka i tak nagle zakończona.

bośniacki płaski piesbośniacki płaski pies

Samego "Bośniackiego płaskiego psa" jest około 50 stron. Pozostała część komiksu to humorystyczne wyjaśnienia nazw i dwie krótkie historyjki – z czego pierwsza nie zawiera tekstu (ułatwianie lektury nie leży w naturze autorów), a druga wywołuje po prostu obrzydzenie. Rysunki na przestrzeni całego albumu nie ulegają żadnej zmianie – są czarno-białe, mają fragmenty niczym z horroru i dziwne, groteskowe postacie.

"Bośniacki płaski pies" to komiks o dużej wadze, odbiegający od innych pozycji, co też doskonale pasuje do portfolio Kultury Gniewu (wystarczy przypomnieć "Miesiąc miodowy na safari"). Można dyskutować, czy obrana droga do przedstawienia wydarzeń na terenach byłej Jugosławii była słuszna, ale choć moim zdaniem twórcy wybrali właściwie, to album mnie nie porwał. To jednak nie do końca moje klimaty – być może zabrakło większej więzi z bohaterami, może należałoby wydłużyć główną opowieść. Mimo wszystko "Bośniacki płaski pies" jest wart uwagi i niejednej osobie się spodoba. Jeśli to, co napisałem, odpowiada waszym oczekiwaniom, to pewnie znajdziecie się w gronie jego fanów.

Dziękujemy wydawnictwu Kultura Gniewu za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 6  
Ocena użytkowników 6 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...